Po rundzie jesiennej złotowianie zajmują 7. lokatę i z dorobkiem 15 punktów tracą do lidera rozgrywek, Pogoni Łobżenica, 17 punktów. Przełom lutego i marca to dla seniorskiej drużyny piłki nożnej czas niezwykle intensywny. Treningi odbywają się cztery razy w tygodniu – siłownia, sala, ruszają też zajęcia na otwartym powietrzu. Zawodnicy sprawdzą się również w kilku sparingach, które rozgrywać będą na gościnnym boisku w Chojnicach. Na tydzień przed rozpoczęciem rozgrywek swoją formę spartanie zaprezentują w IV rundzie Pucharu Polski. Tuż przed pierwszym ligowym gwizdkiem będzie też okazja do kilku treningów na stadionie przy ul. Wioślarskiej, gdzie miejscowi zwykli rozgrywać swoje mecze. Jak wygląda sytuacja w zespole?
Szału nie ma, ale damy radę!
Reklama
– mówi szczerze Grzegorz Kasak, członek zarządu Sparty, kierownik sekcji piłkarskiej i filar defensywy złotowskiego zespołu w jednym. I mowa tu głównie o perturbacjach ze składem.
To dla zespołu kluczowy moment, ponieważ kilku zawodników zamierza zmienić barwy klubowe, kilku ma dojść, swoje umiejętności wykazać mają też wybrani juniorzy. Ale po kolei. Trzech zawodników Sparty prawdopodobnie wiosną będzie już grało pod inną banderą.
Odezwały się do nas dwa kluby
– informuje zarząd miejskiego klubu.
Grający trener GLKS Wysoka Tomasz Miedziński widziałby w swoim IV-ligowym zespole Kubę Adamskiego (bramkarz) i Radka Jaszczyka (defensywny pomocnik) ze Sparty. Umówiliśmy się co do warunków. Mamy wstępne porozumienie, ale póki co nikt z żadną umową się nie pojawił
Reklama
– wyjaśnia Grzegorz Kasak.

Kadrowe perturbacje Sparty niejednego trenera przyprawiłyby o zawrót głowy. Nie Andrzeja Bednarka
Do Iskry Szydłowo z kolei odejść zamierza złotowski obrońca Michał Pinkowski. Już na pierwszych treningach, w ramach oczyszczania atmosfery w zespole ustaliliśmy, że kto chce odejść musi się jak najszybciej określić. Być może musiało do takiej sytuacji dojść, atmosfera w drużynie była dobra, aż zaczęły się pewne niesnaski - stwierdziliśmy, że zależy nam na tym, żeby zostali tylko ci zawodnicy, którzy chcą dla nas grać. W zeszłym sezonie wiodącą postacią miał być Jan Turkowiak. Niestety Janek po krótkim czasie oznajmił, że odchodzi do Szydłowa. Od tego momentu wszystko się posypało. To była dla nas wielka nauczka. Tak zarząd Sparty jak i trener Bednarek muszą wiedzieć, czym i kim dysponują w danym momencie. „Piniu” szczerze powiedział, że chce spróbować gry w wyższej klasie. Zadzwonili z Szydłowa, że chcieliby widzieć go u siebie i to cała historia
Reklama
– wyjaśnia popularny „Kasior”. Michał Pinkowski przyznaje, że nie chciałby iść na definitywny transfer, tylko na wypożyczenie (pół roku lub rok). Kilka razy w tygodniu wspólnie z trzema byłymi spartanami Michałem Fertikowskim, Krzysztofem Wojciechowskim i Jankiem Turkowiakiem (wypożyczony) dojeżdżają na treningi do Szydłowa. Kierownik IV-ligowej Iskry Wojciech Papke zdradził, że decyzja w sprawie Pinkowskiego zapadnie po zebraniu zarządu w przyszłym tygodniu.
Szkoda mi odchodzić, wiadomo, że chciałoby się grać dla swojego miasta
Reklama
– mówi Pinkowski, ale sportowe ambicje zwyciężają nad sentymentami. Prezes Iskry chce walczyć o trzecią ligę, obecnie jego drużyna zajmuje 4. lokatę w tabeli ligi IV. Szydłowo ma bardzo wysokie aspiracje, a przede wszystkim poważnego sponsora, który nie żałuje środków na ten cel. Premie za wygrane, za 18 meczową, zwrot kosztów podróży – to wszystko uzmysławia, jak wielka przepaść (choćby tylko finansowa) dzieli zespół złotowski od drużyny z Szydłowa.
Jeżeli zawodnik wyraża chęć gry w wyższej klasie rozgrywek, to my nie będziemy robić żadnych przeszkód, przede wszystkim ze względu na dobro zawodnika. Raz, że może sprawdzić się w wyższej klasie, dwa, że w grę wchodzą tu już jakieś finanse
Reklama
– mówi prezes Sparty Kamil Małolepszy. Złotowski klub zamiast pieniędzy za wypożyczenie wolałby z pewnością innego zawodnika na wymianę, ale dbający o swoją ławkę rezerwowych prezes Szydłowa ani myśli oddawać swoich piłkarzy. Na chwilę obecną sytuacja wygląda tak, że zawodnicy Sparty trenują i grają już w nowych zespołach, ale żaden z transferów nie jest jeszcze przesądzony.

Przełom lutego i marca to dla seniorskiej drużyny piłki nożnej czas niezwykle intensywny
Żadnej umowy nie spisano, nikt się nie zgłaszał jeszcze oficjalnie, nikt nie zdał oficjalnie sprzętu.
To ten drugi klub musi najpierw wystąpić o transfer. Nie chcemy naszych zawodników sprzedawać, tylko wypożyczać. Obowiązuje dżentelmeńska umowa, że zawodnik, gdyby się nie sprawdził, po rundzie wiosennej wróci do nas. Transfery muszą się rozwiązać do marca, piłka jest teraz po stronie Wysokiej i Szydłowa
– konstatuje prezes Sparty Złotów. Sporym osłabieniem dla złotowskiej drużyny będzie też brak Sylwestra Kraczkowskiego. „Ziutkowi” do drużyny nie pozwolą wrócić obowiązki zawodowe za granicą. Tyle złych wiadomości. Na szczęście transfery działają w obie strony.
Jasną strona personalnych zawirowań jest z pewnością dołączenie do drużyny zawodnika „Piasta” Złotów Andrzeja Sarosika, który bierze już udział w treningach i pierwszych sparingach. Po kontuzji do zespołu wrócił Mateusz Chudziński, kolejnymi wzmocnieniami są Mateusz Długosz, Adrian Czyżyk i Marcin Sobek, który powrócił z wojaży po Holandii. Zespół zasilił też Patryk Lach. Ekipę Sparty będzie mógł wreszcie wesprzeć nasz pomocnik Mateusz Długosz, który wraca po kontuzji. Trwają również rozmowy z zespołem Tarnovii Tarnówka w sprawie pozyskania do Sparty ofensywnego pomocnika Filipa Ossowskiego. Kolejnym potwierdzonym transferem będzie wypożyczony z Polonii Jastrowie bramkarz Dawid Najdek.

Zespół Sparty Złotów w trudnych chwilach wspomaga m.in. Patryk Lach
Co do ustawienia...
Na pozycji „Ziutka” jest komu grać, za „Pinia” może wejść Marcin Tomczyk, może Marcin Sobek
– zastanawia się Grzegorz Kasak.
W środku jestem ja, na lewej Kuba Kowalski. Jako stoper zawsze może zagrać Marcin Tomczyk, Adrian Czyżyk.
Ostateczne decyzje będą zależały już od trenera. Zaczynają się sparingi, można będzie przećwiczyć ustawienia, dopracować taktykę. Skład seniorskiej drużyny zostanie uzupełniony o juniorów. Trener Andrzej Bednarek ma na oku kilku podopiecznych trenera Damiana Sudoła. Jest paru juniorów, którzy bardzo dobrze rokują i to oni uzupełnią skład Sparty. Padają nazwiska Łukasza Osady, jego brata Szymona, Karola Grelewskiego. Ostatecznie trenerzy Bednarek i Sudoł rozstrzygną, kto faktycznie będzie miał szansę pokazać się w seniorskiej reprezentacji. Być może młodzież do rozgrywek w starszej kategorii wniesie tak potrzebną świeżość, ambicję i polot. Wypożyczeni juniorzy z pewnością wspomogą też w kluczowych meczach drużynę trenera Sudoła, która wiosną będzie próbować swoich sił w grupie mistrzowskiej.
Co decyduje o chęci zmiany klubu? Czy są to tylko pieniądze, jakie można zarobić w dobrym klubie? Czy na poziomie klasy okręgowej można w ogóle mówić o jakichś „kokosach”? Z pewnością nie. Dla nielicznych zmiana środowiska to jedyna szansa rozwoju i spełnienia sportowych ambicji. Wojtek Golla też kiedyś odszedł ze Sparty. Już wtedy wiedział, że z piłki będzie żył, że musi iść dalej. Część zawodników Sparty Złotów to zwyczajni ludzie, którzy z obowiązkami piłkarskimi muszą godzić też życie rodzinne, pracę. Nie ma tu kontraktów, nikt nikogo do niczego nie zmusza. Więcej w tym wszystkim dobrych chęci, samozaparcia i poświęcenia niż spijania śmietanki. Rola trenera Sparty to obecnie głównie przeciwności – logistyczne, kadrowe, administracyjne; przeciwności, które innych dawno doprowadziłoby do czarnej rozpaczy. Szczęśliwie trener Bednarek ma kilku takich ludzi, na których zawsze może polegać.

- Rozumiem, że zawodnik chce odejść, sprawdzić się w wyższej klasie. Można transfery robić, ale nie w środku sezonu - mówi trener Bednarek
Rozumiem, że zawodnik chce odejść, sprawdzić się w wyższej klasie. Można transfery robić, ale nie w środku sezonu. Poza tym to są rzeczy, którymi zajmują się zarządy, a nie trenerzy
– dodaje. - Wiele trzeba jeszcze w zespole dopracować. Jest problem z ustawieniem defensywy, ofensywę mamy mocną…
Na początku rundy jesiennej było nas 22, a skończyło się tym, że mecz graliśmy bez rezerwowych właściwie. Szeroki skład nie zawsze jest dobrodziejstwem
– twierdzi Grzegorz Kasak.
Lepiej mieć 16 ludzi, ale pewnych. Ja o wiosnę jestem spokojny. Runda jesienna to była katastrofa, ale teraz jesteśmy dobrej myśli. Trzeba się jeszcze tylko trochę dotrzeć. Na wiosnę będziemy walczyć o pierwszą piątkę, może trójkę
– obiecuje stoper Sparty Złotów.
Wysokiej też nikt nie dawał szans na utrzymanie w IV lidze, a jakoś sobie tam radzą.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze