Reklama

Wiosną powalczymy o awans

13/12/2016 16:25
Kiedy jesienią Damian Sudoł obejmował posadę trenera w Sparcie Złotów otwarcie mówił o swoich zakusach na IV ligę. Wtedy jeszcze niewielu kibiców dawało temu wiarę, ale po pierwszej części sezonu wiadomo już, że nowy trener nie rzucał słów na wiatr

Jak można Cię określić? Jesteś życiowym optymistą, realistą czy może pesymistą?

Dobre pytanie. Jestem takim optymistą, ale podszytym realizmem. Moje optymistyczne spojrzenie na możliwości zespołu i szanse awansu oparcie miało w realnej wiedzy o zawodnikach, ich możliwościach i tego, jak mogę to wszystko ze sobą zgrać w jedną skuteczną całość. Potencjał drużyny widziałem od początku, dlatego się tego podjąłem i dlatego jesteśmy teraz tam, gdzie jesteśmy.

Najpierw trampkarze, potem juniorzy, teraz seniorzy w klasie okręgowej… Jaki będzie kolejny krok Damiana Sudoła?

Jakiś będzie na pewno, a kiedy, to jeszcze zobaczymy. Póki co najważniejszy jest dla mnie kontrakt ze Spartą. Chcę się rozwijać trenersko i jeśli się uda to żyć z tego. To pół roku wiele mnie nauczyło, a wiosna będzie jeszcze cenniejsza w doświadczenia.

Reklama

Jesteś w trakcie kursu trenerskiego UEFA A.

Kurs w Kujawsko-Pomorskim Związku Piłki Nożnej ukierunkowany jest na piłkę seniorską, więc jest to właśnie to, co mnie teraz najbardziej interesuje. Uprawnienia trenera UEFA A pozwolą mi prowadzić zespoły do III ligi. Jest to seria kilkudniowych zjazdów z - miejmy nadzieję - pomyślnym finałem w marcu. Zajęcia i bezpośredni kontakt z ciekawymi postaciami świata piłki, chociażby z fizjologiem dr. Marcinem Andrzejewskim (Śląsk Wrocław), który od praktycznej, a nie tylko książkowej strony pokazał, jak pewne rzeczy skutecznie wdrażać już na etapie treningu. Były też ciekawe zajęcia ze Stefanem Majewskim, byłym selekcjonerem i wielokrotnym reprezentantem Polski. W ramach tego kursu byłem na stażu u Karola Szwedy w Ostródzie. Mogłem pojechać gdzieś do ekstraklasy, ale wolałem już doświadczenia trzecioligowe. W Sokole Ostróda mogłem wszystkiego dotknąć, pomóc, trochę tam poasystowałem, były pomeczowe analizy. Karol był bardzo otwarty, nie miał dla mnie tajemnic – w klubie z ekstraklasy na takie doświadczenia nie mógłbym liczyć. Trzeba się rozwijać, na następny staż być może wybiorę się do Chojniczanki Chojnice.

To była Twoja inauguracyjna runda w piłce seniorskiej. Sparta to drużyna na dorobku. Trener też ciągle uczy się nowych rzeczy razem z zawodnikami.

Kiedy rozmawialiśmy poprzednim razem zarzekałem się, że nie zostawię juniorów, ale pojawiła się propozycja objęcia posady za Andrzeja Bednarka, rozważyłem ją i tak to się zaczęło. Praca z młodzieżą i z seniorami mocno się od siebie różnią, ale jedno jest naturalnym następstwem drugiego, to po prostu kolejny etap rozwoju.

Reklama

Kiedy na początku rundy jesiennej zapowiadałeś stworzenie zespołu z czwartoligowymi ambicjami wielu pukało się w czoło.

Nie ukrywam, że tak było. Walka o awans czy raczej chęć stworzenia takiego zespołu, który miałby szanse na awans do czwartej ligi, to było jedno z moich głównych założeń, kiedy zdecydowałem się na tę pracę. Nie interesuje mnie na dłuższą metę praca w „okręgówce” i „bujanie się” z drużyną gdzieś w środku tabeli, ale od czegoś trzeba zacząć. Wiedziałem, że w zespole jest potencjał, znałem mocne i słabe strony poszczególnych zawodników, poukładałem to po swojemu i na razie idzie to we właściwym kierunku.

Plan jest planem, ale piłkarze to tylko ludzie…

Założenia można mieć różne, a życie, czyli boisko, pokazuje, jak działa to w rzeczywistości. Jak do tej pory jestem zadowolony z efektów naszej pracy i myślę, że kibice również, a to najważniejsze.

Reklama

Właśnie. Twoją pracę docenili kibice, którzy znów zaczęli tłumnie dopingować zespół.

Kibice chyba mogą być zadowoleni z naszej postawy. Najlepiej świadczy o tym właśnie frekwencja na trybunach, co można było zauważyć gołym okiem. Lokalizacja stadionu nie jest niestety najszczęśliwsza. Osobiście wolałbym, żeby boisko meczowe było w centrum miasta, tak jak kiedyś, tuż przy kompleksie sportowym, który nie bez powodu nazywany jest przecież Sparta. Dziękuję wszystkim kibicom, którzy dopingowali nas w rundzie jesiennej i liczymy, że dalej będą z nami.

Koniec końców pokazałeś niedowiarkom, że można, że Sparta jest skuteczna, że powstał zespół.

Z oczywistych względów cieszę się, że to wyszło, a tym, co nie wierzyli utarliśmy trochę nosa, chociaż przede mną i przed zespołem jeszcze daleka droga. W piłce seniorskiej liczy się przede wszystkim wynik, z tego jesteśmy rozliczani. Na drugi plan schodzi piękno gry.

Reklama

Podwaliny sukcesu Sparty w dużej mierze wybiegali na boisku nowi zawodnicy. Najwięcej rozegranych minut po rundzie jesiennej mają Paweł Madej, Karol Grelewski i Andrzej Sarosik. Jest też Szymon Osada, Dominik Brożek, Mateusz Bartel.

Paweł świetnie odnalazł się w zespole, zresztą Sparta już wcześniej się nim interesowała. Z Dominikiem pracowałem jeszcze w Zakrzewie, na bieżąco obserwowałem jego karierę i widziałem dla niego miejsce w swojej drużynie, w zespół fajnie wkomponował się też Mateusz Bartel. Karol i Andrzej to typowe walczaki, bezcenne dla zespołu, ale nie chciałbym mówić o poszczególnych zawodnikach, bo to zespół i umiejętność współpracy jest tu najistotniejsza.

Sukces Sparty to nie tylko Twoja i zawodników zasługa.

Największym wsparciem jest dla mnie Grzegorz Kasak, który jak wiadomo działa też w zarządzie klubu. To głównie dzięki  niemu w Sparcie zaczęło się dziać dużo dobrego. Zawsze mogę liczyć też na Jakuba Kowalskiego, czyli kierownika zespołu. Sprawy organizacyjne pochłaniają sporo czasu i nerwów i nie wyobrażam sobie, żeby samemu się tym wszystkim zajmować, dodatkowo trenując jeszcze chłopaków. Kuba pojawił się niejako przez kontuzję, której się nabawił. Wiem, że chciałby sam jeszcze wrócić na boisko, a czy uda się to pogodzić z kierowaniem spraw seniorów Sparty - zobaczymy. To nasz dobry duch, szkoda by było, gdyby zabrakło nam jego charakteru. Po tej rundzie Grzegorzowi i Kubie należą się duże brawa, to także ich sukces!

Reklama

Jakiś rywal szczególnie Cię zaskoczył tą jesienią?

Zawsze sam jeżdżę na mecze rywali, nagrywam różne spotkania, staram się zawsze coś wiedzieć o swoich przeciwnikach. Bardzo trudną przeszkodą okazała się ekipa z Okonka. Muszę przyznać, że po tym meczu byłem bardzo zadowolony z remisowego rezultatu, ciekawą piłkę pokazała u nas także Polonia Chodzież. Jastrowie też w końcu się rozruszało pod koniec rundy.

Łyżką dziegciu w futbolowej beczce miodu okazały się dwa ostatnie mecze jesieni.

W spotkaniach ze Śmiłowem i Osiekiem zabrakło nam boiskowego doświadczenia. Mamy młody zespół (średnia wieku 22,2 lat), potrafimy grać fajną piłkę, ale ogranie przychodzi z czasem, szczególnie w meczach o stawkę. Zabrakło trochę cwaniactwa, determinacji… Odczuwalny z pewnością był brak Przemka Jaworskiego. Była szansa na odskoczenie, ale rundę wiosenną zaczynamy tak jakby od zera. Przed startem sezonu brałbym w ciemno taki wynik, ale to jeszcze nie koniec, jeszcze wiele zostało do zrobienia.

Reklama

Rozglądasz się za nowymi nabytkami dla Sparty?

Interesuję się piłką lokalną, podpatruję inne zespoły, nawet na poziomie niższych lig, bo tam też można znaleźć wartościowych zawodników. Najlepszym przykładem niech będzie Karol Grelewski, który grał w lidze powiatowej, a teraz jest bardzo pozytywnym aspektem mojego zespołu. Z pewnością chciałbym na wiosnę wzmocnić swoją drużynę.

Szyki obronne Sparty opuścił niedawno Grzegorz Kasak. W kuluarach mówi się o powrotach, choćby złotowian z Szydłowa. Ile w tym prawdy?

Grzegorz bardzo angażuje się w sprawy klubowe, dodatkowo pracuje, ma rodzinę, ciężko to wszystko pogodzić. A co do transferów, ja drzwi przed nikim nie zamykam. Deficyt w obronie z pewnością trzeba jakoś załatać, na tę chwilę priorytetem jest środkowy obrońca. Osobiście z nikim jeszcze takich rozmów nie prowadziłem, trudno mi się zatem ustosunkować do powyższych informacji. Może zarząd szykuje mi jakąś „bombę” transferową (śmiech), fajnie by było. Sparta pokazała, że ma swoje walory i że jest atrakcyjnym rozwojowym zespołem dla lokalnych zawodników. Musimy pamiętać, że gramy w okręgówce, a w takim układzie ciężko o transfery piłkarzy z wyższych lig. Coś trzeba im zaoferować: albo pieniądze, albo poziom sportowy.

Reklama

Parę lat minęło odkąd złotowianie emocjonowali się czwartoligowymi meczami.

Co jakiś czas złotowianie pojawiają się w czwartej lidze, ale chciałoby się grać tam częściej. Wspólnie z zarządem Sparty chcielibyśmy zagościć tam na dłużej. A może i wyżej.

Czy to nie za młody zespół na czwartą ligę?

W zespole musi być miejsce dla świeżej krwi, trochę pola dla nieobliczalności. Kiedy uzupełnimy to doświadczeniem starszych zawodników, to taki koktajl może naprawdę zaprocentować. W Sparcie młodzi zawodnicy mają się od kogo uczyć, tym samym powstał zespół z prawdziwego zdarzenia. Jeszcze nie na miarę czwartej ligi, ale może już wkrótce.

Reklama

Zespół czwartoligowy to spory wydatek, stać nas na to? Nie boisz się, że wymarzony awans może okazać się problemem?

Myślę, że takie teoretyzowanie nie ma sensu. Jak będzie awans to usiądziemy i pogadamy. Ja jestem trenerem i moje zadanie to jak najlepiej się z tych obowiązków wywiązać. Może problem zrobię (śmiech), ale myślę, że może to być wyłącznie pozytywny problem dla Złotowa.

Jak oceniasz Klub Biznesu Sparty Złotów?

Dobrze, że coś się dzieje wokół klubu. Zarząd poświęca na to wiele uwagi i przynosi to pozytywne efekty, patrząc choćby na wyniki seniorów. Dodatkowych motywacji nigdy za wiele. Zespół potrzebuje wsparcia, tak ze strony sponsorów, ludzi dobrej woli, jak i kibiców.

Reklama

Teraz odpoczywasz?

Wciąż jeszcze trenujemy, dwa - trzy razy w tygodniu i będzie tak do 8 grudnia. Dopiero wtedy przyjdzie czas na odpoczynek, aż do nowego roku. Przygotowania zaczniemy od 16 stycznia, zagramy przed rundą sześć - siedem sparingów, ale konkretny kalendarz poznamy gdzieś tak za miesiąc.

To będzie runda rewanżowa dosłownie i w przenośni. Sporo klubów w grupie północnej będzie chciało „odwdzięczyć” się Sparcie za wiosenne porażki.

To będzie dużo trudniejsza runda, zdaję sobie z tego sprawę, nie tylko my chcemy powalczyć o awans. Wiele zespołów dodatkowo mobilizuje planowana reorganizacja ligi, bo niżej spadnie w tym sezonie sześć, siedem zespołów. Nie będzie już meczów o nic i dobrze. Myślę, że wiosna będzie jeszcze bardziej udana niż jesień, że będziemy w czubie. Mamy ku temu predyspozycje.

Reklama

Rozmawiał Leszek Chełmowski

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości