Reklama

Wiśniewski jak minister

07/02/2014 00:00
Nie ma tu miejsca na układ: kat - ofiara. Z sensei Marianem Wiśniewskim rozmawia Karol Zabel

Podczas corocznej imprezy Kagami Biraki w Japonii Doshu Moriteru Ueshiba ogłosił promocję na najwyższe stopnie mistrzowskie aikido. W tym roku wśród wyróżnionych osób znalazł się opiekun złotowskiego klubu sensei Marian Wiśniewski. Gratulacje, ale co dała Panu ta nominacja na 6 dan?

Stopni mistrzowskich jest 8, ponieważ 9 jest praktycznie dla nas niedostępny. Mój stopień nadaje tylko gremium z Japonii. Dostaje się go z poręczenia mistrza, który ma 7-8 dan. Trzeba mieć dobrego mentora, który Cię „zapromuje”. W Polsce szósty dan ma jeszcze wiceminister Jerzy Pomianowski. Na kilka tysięcy osób ćwiczących w Polsce ten stopień mamy tylko my dwaj.

Jak wyglądała ceremonia nadania?

To jest swego rodzaju święto. Mistrzowie występują do kapituły o nadanie swojemu protegowanemu danego stopnia. Specjalna komisja w Japonii, składająca się z ludzi o najwyższych stopniach aikido, to weryfikuje. Musi być spełnionych wiele przesłanek. Nie
tylko sprawy techniczne odgrywają tutaj rolę. Studiujesz określoną linię, ćwiczysz z kimś, kto za ciebie może poręczyć. Trzeba się wykazać, być instruktorem, mieć swoich uczniów z wysokimi stopniami. Umiejętności techniczne kończą się praktycznie na 4 danie. Trenuję aikido już 38 lat i nie było szans, aby przyspieszyć moją drogę na 6 dan.

[[reklama]]

To co zdecydowało, że teraz otrzymał Pan nominację?

Dużą rolę odegrało aikido, które uprawiam w Złotowie, czyli mocne z werwą. Mój mistrz powiedział stanowczo, że nie mam nic zmieniać w treningach i tak też czynię.

Co daje ten stopień?

Możliwości są duże. Już sam mogę egzaminować ćwiczących do 4 dana i mogę promować 5 dan. To otwiera możliwości dla pozostałych. To naprawdę wielka sprawa. Ciekawi mnie, czy ktoś z niższym danem może wygrać z tym, który posiada wyższy stopień.

Mam na myśli czysto techniczny aspekt walki?

Raczej nie. Pewnie są pewne ograniczenia wiekowe, ale wtedy nadrabia się wszystko doświadczeniem (uśmiech).



Aikido to sztuka samokontroli, a kiedy Marian Wiśniewski ją traci?

Nie zdarzyło się. Jak byłem młodszy pewnie byłem bardziej impulsywny, teraz, z wiekiem, przychodzi spokój. Na Pana karierę w aikido ktoś musiał mieć decydujący wpływ. Mam dobrych nauczycieli, Hiroshi Isoyama i Shigemi Inagaki to jest stara szkoła aikido. To specyficzna szkoła, która preferuje aikido, które ćwiczono w latach 1945 - 1960. Mnie nie interesują jakieś niepotrzebne ruchy, ale skuteczność i olbrzymia dyscyplina. Musi być przełożenie uczeń-mistrz. Jest w tym dużo tradycji. Powiedziałbym: konserwatywna szkoła, która jest znana w całej Japonii. Mój mistrz jest jakby samurajem i żyje jak stary Japończyk. Bardzo rzadko promuje innych. U niego zrobić 6 dan to kosmos. Tym bardziej mam wiele satysfakcji z tego powodu, że mi się udało.

Zmierzył się sensei ze swoim mentorem?

Nie mam żadnych szans. Trzeba zobaczyć, jak…

To tylko fragment artykułu Karola Zabla z AL 06/2014, s. 17


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości