Reklama

Witamy śmieciami i badylami

14/03/2015 00:00
Nasza czytelniczka opisuje wjazd do Złotowa. Psia toaleta i chaszcze naprzeciwko szpitala splendoru miastu nie przynoszą

- Codziennie jest tam wyprowadzanych około 15 psów, 2-3 razy dziennie. Nikt tego nie sprząta, wchłania się samo, a latem przysłaniają to badyle. Koszmar – tak plac po dawnym tartaku, naprzeciwko Szpitala Powiatowego im. Alfreda Sokołowskiego w Złotowie opisuje Alicja Fruzińska. Jeśli dodać do tego rozrzucane tam przez wiatr śmieci, to mamy przed oczami obraz, jaki wita osoby wjeżdżające do miasta od strony Piły. Złotowianka nie może na niego patrzeć.

Błędy przeszłości

Właścicielami tego terenu jest kilka osób prywatnych. Póki co nie ma informacji, by na działkach tych miało coś powstać. Zdaniem burmistrza Złotowa jest to jeden z powodów, dla których miejsce to straszy wyglądem. - To jest błąd przeszłości. Sprzedano te działki bez obligatoryjnych warunków dotyczących ich zagospodarowania – mówi Adam Pulit. Inaczej jest z dziś sprzedawanymi terenami. Przykładowo przy ulicy Wojska Polskiego (za Domem Polskim) przy sprzedaży miasto określiło, w jakim czasie ma rozpocząć się tam budowa. Przy Szpitalnej tego nie zrobiono. - Teraz prywatny właściciel nic z tym nie robi i może czeka na najlepszą okazję na sprzedaż tego terenu – zastanawia się włodarz Złotowa.

Proszę ich zmusić

Pani Alicja tymczasem nie może uwierzyć, że władze nie są w stanie tego problemu rozwiązać. - Czy tak trudno, aby miasto wymusiło lub podpisało umowę na koszenie tego terenu z tymi pseudo-właścicielami? - pyta nasza czytelniczka. Trudno. - Po naszych pismach wzywających do zadbania o te działki jeden właściciel posprzątał papierki, jeden wykosił, a kolejnemu nie przeszkadza to, że to zarasta – mówi komendant Straży Miejskiej w Złotowie Ryszard Macanko. Wyrazem bezsilności miasta było posprzątanie tego terenu w ubiegłym roku przez pracowników zatrudnionych przez magistrat. - Wystawili tam jeden kosz na odpadki w najdalszym narożniku i to nie na psie odchody i tyle – A. Fruzińską denerwuje niemoc władz. Zwłaszcza, gdy strażnik miejski mówi, że nie ma podstaw do zmuszenia właścicieli działek do koszenia terenu. Paradoksalnie, powód ten byłby, gdyby wokół znajdowały się nie domy i szpital, ale pola uprawne. - Wówczas taka możliwość by była ze względu na rozsiewanie chwastów – mówi komendant Macanko.

Wystarczy pecik

Złotowianka jednak nie daje za wygraną. Uważa, że działki przed szpitalem właściciele powinni posprzątać ze względu na zagrożenie pożarowe. - Pal licho wizytówkę miasta, ale czy ktoś choć raz zastanowił się nad zagrożeniem pożarowym? Przecież latem wystarczy jeden pecik, aby pobliskie budynki, parkujące samochody i szpital miały duży problem – przestrzega kobieta. O tym samym mówi burmistrz. - Będę się zwracać do właścicieli, by utrzymywali ten plac w czystości. Będę to robić do skutku – obiecuje Adam Pulit.

Łukasz Opłatek

[[reklama]]
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości