- Jak to jest, że w lokalu gastronomicznym pode mną wody pić nie można, a u mnie już tak?! - denerwuje się Marek Kowalski. Złotowianin skarży się na Sanepid
W złość Marka Kowalskiego wprawiła ocena jakości wody dla lokalu gastronomicznego znajdującego się pod jego mieszkaniem. W piśmie z Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Złotowie przeczytał, że woda w gastronomii nie spełnia wymagań określonych przez ministra zdrowia. Właścicielka lokalu kawę parzy przy użyciu wody butelkowanej. - To co, ja mam inną wodę? Jak to jest? - dopytuje się mieszkaniec ulicy Wojska Polskiego. Obie posesje mają wspólny licznik wody, więc i w rurach mają to samo.
O to, jak to jest, zapytaliśmy w PSSE w Złotowie. - Przekroczona jest norma bakterii w wodzie, ale nie są to bakterie chorobotwórcze. Nie ma żadnego zagrożenia dla zdrowia ludzi – wyjaśnia rzecznik Stacji Monika Skowrońska.
[[reklama]]
Nie ma też konieczności kupowania wody butelkowanej. - W ciastkarni nie jest przygotowywana żywność, a jedynie parzona kawa i sprzedawane są gotowe produkty. Można spokojnie podawać tę wodę klientom – dodaje pracownica Sanepidu. Monika Skowrońska dodaje, że osoba z PSSE, która w rozmowie telefonicznej zaleciła właścicielce lokalu gastronomicznego kupowanie wody, miała się „zapędzić”. Niemniej M. Skowrońska zaznacza, że jeżeli ktoś prowadzi działalność gospodarczą, to powinien podawać wodę zgodną z rozporządzeniem ministra zdrowia...
Przy okazji dowiadujemy się, że takie przekroczenia normy bakterii w wodzie są częstym zjawiskiem. Zwłaszcza, gdy powstają nowe lokale z nowymi przyłączami.
- W tym przypadku trzeba trochę tej wody poużywać i zrobić następny wynik. Jestem przekonana w 100%, że następny będzie dobry – mówi Monika Skowrońska.
Marka Kowalskiego wyjaśnienia te uspokoiły. Bakterie nie grożą ani jemu, ani klientom lokalu.
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze