Przyglądając się poszczególnym terenom, np. w Nadleśnictwie Okonek, można prześledzić, jak człowiek zmieniał środowisko i jak zmieniała się jego świadomość

Jednym z takich przykładów jest dolina położona pomiędzy rzekami Gwdą i Czarną, nieopodal miejscowości Lędyczek w woj. wielkopolskim. Dawniej zapewne całą dolinę wypełniała woda. Okresowo stagnujący zbiornik podlegał procesowi zarastania, z czasem tworząc torfowiska. Po kilku tysiącach lat teren musiał być na tyle niedostępny, że tworzył dobre zabezpieczenie zlokalizowanego tam średniowiecznego grodu. W okresie XVIII i XIX w. terytorium wchodzące w obszar Prus zachodnich poddano intensyfikacji produkcji rolnej. Szczególnie duże zmiany dotyczyły terenów podmokłych, które odwodniono i przekształcano w łąki i pastwiska do wypasu bydła oraz koni. Odwodnienie spowodowało mineralizację torfowisk i drastyczne przekształcenie środowisk mokradłowych w ekosystemy łąkowe i rolne. W późniejszym okresie industrializacja skłoniła do wykorzystania spływu wód w celach przemysłowych. Budowa progów i jazów, miała na celu głównie wykorzystanie wód jako energii zasilającej młyny, tartaki i inne drobne zakłady wytwórcze.
Nikt wówczas nie myślał o ekologii. Cel budowy urządzeń wodnych był gospodarczy i miał podłoże ekonomiczne. Docenić należy to, że wówczas nie spuszczano wody bezmyślnie, osuszono torfowiska i tereny zalewowe regulując przepływy rzek i rowów, wykorzystano wodę zatrzymując ją okresowo w zbiornikach, zalewach, czy polderach.
Rzeka Czarna jest prawym dopływem rzeki Gwdy, ma długość około 30 km, a różnica poziomów między źródliskiem a ujściem wynosi ponad 40 m. Sądząc po śladach istniejących do dziś w korycie i na brzegach, w okresie przed 1945 r. na rzece funkcjonowało osiem urządzeń wodnych. Dwa z nich służyły regulacji poziomu wody, a sześć wytwarzaniu energii. Obecnie na rzece Czarnej pracuje tylko jedna, niewielka elektrownia wodna.
Czas kiedy wandalizm na wodzie był najbardziej okrutny i bezmyślny, to okres obejmujący lata 1945-1990. Powszechne meliorowanie gruntów rolnych na opisywanym terenie w tym okresie ograniczało się jedynie do odwodnienia. Opuszczone przez poprzednich właścicieli młyny, tartaki i fabryczki uległy zniszczeniu na skutek działań wojennych lub zostały porzucone. Zbiorniki zarosły, poldery wyschły. Skutki braku wiedzy, a może bardziej świadomości o roli wody w ekosystemie, były zatrważające.
Zmiany gospodarcze po 1989 r. spowodowały potrzebę zwiększania rentowności produkcji rolnej w gospodarstwach, które skupiały się na efekcie TU i TERAZ.
Jedyne, co dobre z tego czasu, to fakt, że część gruntów po PGR-ach zalesiono i zaprzestano ekspansywnego użytkowania łąk nadrzecznych i potorfowych. Doprowadziło to do zarośnięcia i ograniczenia przepustowości rowów. Roślinność miejscowo nieśmiało zaczęła powracać do naturalnych mokradłowych form, ujawniając swój potencjał.
Moje obserwacje środowiska rozpoczęły się od 1985 roku. Pierwsze widoczne skutki suszy (1986-1992) i zmiany stosunków wodnych zauważyłem między innymi jako zwiększoną aktywności szkodników wtórnych świerka i sosny. Miejscowa ludność dostrzegała natomiast, że w urokliwym jeziorku w okolicach Okonka obniżył się poziom wody o około 1 m. Innym zauważonym przeze mnie elementem był zły stan upraw i młodników, szczególnie zlokalizowanych na słabszych siedliskach. Uwaga publiczna skupiła się wtenczas na katastrofalnych pożarach jakie wystąpiły w latach 1992 -1993 w Potrzebowicach i Rudach Raciborskich.
Pierwsze działania Nadleśnictwa Okonek pod kątem piętrzenia wód, to zlecenie na początku XXI wieku wykonania kompleksowej inwentaryzacji siedlisk mokradłowych na terenie Nadleśnictwa Okonek. Zrealizowane przez Lubuski Klub Przyrodników (LKP) opracowanie przede wszystkim dawało informacje o stanie siedlisk i wskazywało podstawowe kierunki działania. LKP zrealizował w 2004 r. przy wsparciu NFOŚiGW projekt p.n.: „Renaturyzacja torfowisk na terenie Leśnictw: Borów, Ciosaniec, Pniewo w Nadleśnictwie Okonek’’. Celem projektu było przywrócenie dawnych stosunków wodnych na obszarze 660 ha dawnych torfowisk i mokradeł położonych bezpośrednio przy rzece Czarnej w jej środkowym biegu. W ramach tego projektu powstało 28 zastawek i progów położonych na rzece i rowach odwadniających. W ten sposób, poprzez spiętrzenie wody na rzece wykorzystano rowy odwadniające do nawodnienia łąk potorfowych i mokradeł.
Kolejnym krokiem był program pn.: „Zwiększanie możliwości retencyjnych oraz przeciwdziałanie powodzi i suszy w ekosystemach leśnych na terenach nizinnych” finansowany ze wsparciem NFOŚiGW i POliŚ, który umożliwił Nadleśnictwu kontynuację działań retencyjnych. Na rowach prowadzących przez łąki wykonaliśmy zastawki. Krótko po tym pojawiły się bobry, które dokończyły robotę. Jednak trochę przesadziły, ponieważ zalaniu ulegała droga gminna oraz piwnice dwóch leśniczówek znajdujących się opodal.
Zweryfikowano poziomy piętrzeń i lokalizację zastawek. Przy wykorzystaniu wsparcia jakie oferował program pn.: „Kompleksowy projekt adaptacji lasów i leśnictwa do zmian klimatu - mała retencja oraz przeciwdziałanie erozji wodnej na terenach nizinnych” wykonano nowe urządzenia uwzględniając poprawki.
Dziś można zauważyć, że poziom wody stabilizuje się. Nawet obecnie przy bardzo niskim poziomie wód, w tym miejscu woda jest na wysokości ustalonych przelewów. Droga gminna nie jest zalewana, a piwnice leśniczówek są już suche.
W Nadleśnictwie Okonek po roku 2000 powstały 72 zastawki i jeden zbiornik retencyjny. Łącznie ochronie wód służy 2,5 tys. ha, co stanowi 16,5% powierzchni Nadleśnictwa Okonek.
Zmiany, które zaszły w środowisku na skutek obniżenia poziomu wód, osuszenia torfowisk i mokradeł, są nieodwracalne. To nie jest tak, że jak woda wróciła do gleby, to w ślad za nią w jeziorku pod Okonkiem przybędzie wody, powróci roślinność charakterystyczna dla torfowisk, znów na borze mieszanym bagiennym pojawi się żurawina, i będzie jak dawniej. Nie będzie. Stan, który jest obecnie, kształtował się kilkaset lat. Być może za jakiś czas, który dziś trudno określić, utworzy się tam nowe, cenne zbiorowisko roślinne, właściwe dla obszarów mokrych nowej strefy klimatycznej, jaka się ukształtuje. Nie znaczy to, że działania retencyjne są bezskuteczne. Już notujemy pojawianie się roślin, owadów, ptaków i ssaków związanych ze środowiskiem mokradłowym, wodno-błotnym. Jednak kiedy od osób, którym opowiadam o retencji i obszarach mokradłowych słyszę pytanie: to co tu leśnik jest takiego, w tym bagnie najcenniejszego?
Odpowiadam: Woda, Panie, WODA!
Tekst: Mieczysław Rapta
fot. M. Nowak

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!