Reklama

Wojna o jedzenie

19/08/2014 09:01
Mieszkaniec Zakrzewa przesłał nam zdjęcie z ulicy Kolejowej. Ktoś wyrzucił tam do śmietnika dary żywnościowe. - System ich rozdawania nie funkcjonuje właściwie - oceniają wójt i kierownik GOPS

Henryk Dobrosielski stawia sprawę jasno – to naganne postępowanie, a wniosek po przemyśleniach nasuwa się sam. – Jest za dobrze. Znaczy to chyba, że biedy nie ma – ocenia wójt, przyznając, że ten przykład pokazuje, że powinna być dokonywana większa weryfikacja tego, gdzie trafiają żywnościowe paczki. Z opisu zdjęcia wynika, że wśród wyrzuconych darów były też przeterminowane. – To nie jest usprawiedliwienie. W momencie, kiedy ktoś je otrzymał, przeterminowane nie były. Jeśli dla kogoś było za dużo do zjedzenia, należało zostawić innym – odpowiada. Henryk Dobrosielski podkreśla, że kwestia rozdawania darów żywnościowych jest stale monitorowana, ale prawda jest taka, że ten temat to wieczna kość niezgody.


Zdaniem kierownik GOPS, takie obrazki są dowodem tego, że dary żywnościowe nie są właściwie dystrybuowane wśród mieszkańców

Zbyt dużo, zbyt wielu

Z wójtem w pełni zgadza się kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Zakrzewie. Iwona Piątkowska wyjaśnia, że formalny patronat nad rozdawaniem darów ma Caritas, a GOPS koordynuje te działania. Jednak o tym, kto dostanie żywność, w dużej mierze decydują podmioty pozarządowe. Całkiem sporo podmiotów, bo nawet w małej gminie jest ich kilka. Rady sołeckie, sołtysi, koło emerytów, straż pożarna, nawet KGW – te wszystkie organizacje pozarządowe wskazują tych, którym powinna przysługiwać pomoc w postaci żywnościowych paczek. Iwona Piątkowska mówi wprost, że między tymi organizacjami a GOPS-em nie ma właściwej współpracy. Ośrodek pomocy społecznej koryguje listy zawierające adresatów żywności, ale często sugestie wychodzące z GOPS-u są przez pozostałych bagatelizowane. Mówiąc wprost, zdaniem Iwony Piątkowskiej, zbyt wiele osób ma zbyt dużo do powiedzenia w kwestii tego, kto powinien otrzymywać dary. – Stąd od lat jest w tym względzie problem – przyznaje nasza rozmówczyni, podkreślając jednak, że przypadki jak ten z Kolejowej są, wedle jej wiedzy, jednostkowe.

Spory przy podziale

Kierownik GOPS podkreśla, że listy są regularnie aktualizowane, ale ponieważ wiele sugestii pracownic pomocy społecznej nie jest uwzględnianych, efekt jest taki, że dary trafiają nie tylko do tych, którzy faktycznie ich potrzebują. Owszem, w teorii wszyscy spełniają kryteria, ale w praktyce wszystko wygląda nieco inaczej. Obecnie dary żywnościowe w gminie Zakrzewo trafiają dokładnie do 900 osób. Jest to jakieś 240-250 rodzin. Iwona Piątkowska nie ma wątpliwości, że lista powinna być krótsza. Gdyby o jej kształcie decydował wyłącznie GOPS, jej zdaniem zawierałaby około 500-600 mieszkańców.


Czy ktoś, kto wybrzydza, faktycznie potrzebuje takiej formy pomocy?

Dowodem tego, że nie wszyscy powinni otrzymywać dary żywnościowe jest zdaniem pracowników GOPS-u chociażby to, że wielokrotnie mieszkańcy, gdy otrzymują dary chcą dokonywać selekcji. Nie brak takich, którzy pełnej satysfakcji zaznają dopiero wtedy, gdy otrzymają najcenniejsze produkty, jak masło, cukier czy olej. Na mniej atrakcyjne, jak makarony, czasami wybrzydzają. Czy ktoś, kto wybrzydza, faktycznie potrzebuje takiej formy pomocy? Efekt jest taki, jak na Kolejowej, gdzie żywność trafiła do kosza. Pod innym adresem już dawno byłaby skonsumowana. Kluczem jest właściwy podział.

– Dlatego o wszystkim powinien decydować wyłącznie GOPS, gdzie mamy najlepsze rozeznanie w sytuacji – ocenia Iwona Piątkowska, zapraszając na jedno z kolejnych spotkań, gdzie będzie ustalany podział darów. – Zobaczy pan, jaka to jest słowna wojna.

Piotr Steffen
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama