Reklama

Wozem do ślubu, wozem na cmentarz - droga na kleszczyńskie wybudowanie

28/01/2018 13:00
Kolejne pokolenie mieszkańców wybudowania toczy walkę o przebudowę drogi dojazdowej do ich domostw

Intensywne opady deszczu w ubiegłym roku spowodowały, że niemal każda droga gruntowa zamieniła się w trudno przejezdny błotny szlak. Sygnały o fatalnym stanie dróg dochodzą niemal zewsząd, a obrazy zalanych ulic powoli przestają szokować. Jednakże Mateusz Cybulski, który zwrócił się do naszej redakcji w sprawie mieszkańców kleszczyńskiego wybudowania, podkreślił, że ich problem nie wynika tylko ze złej pogody, a z drogą męczą się już wiele lat.

Dziura na dziurze

O zainteresowanie sprawą i przebudowę drogi zabiegają od dawna. Nie raz szukając ratunku i zrozumienia zwracali się także z prośbą o pomoc do naszej redakcji. Po raz pierwszy pisaliśmy o ich problemie już w 1999 r. Mateusz miał wtedy zaledwie 9 lat i pamięta, że jego sąsiadka zgubiła wówczas gumowca w błocie. Niestety od tamtego czasu, w ocenie mieszkańców wybudowania, niewiele się zmieniło. Umówiliśmy się więc na rozmowę w domu Mateusza. Jadąc na spotkanie skręciłem z asfaltu w polną drogę i początkowo stwierdziłem, że nie jest aż tak źle. Droga była dość mocno ubita, więc woda jej całkowicie nie rozmyła i nie zamieniła jeszcze w błotnistą breję.

Reklama

Czytasz artykuł premium. Pozostało jeszcze 93% tekstu.
Zostań stałym Czytelnikiem. Zaloguj się i subskrybuj treści portalu . [[pay]]

Dziury owszem, są, ale jezdnia jest szeroka, więc można próbować je omijać. Jednakże dalej było tylko gorzej. Droga się zwężała i dość szybko doszedłem do wniosku, że omijanie dziur nie ma sensu, bo jest to po prostu niemożliwe. Jedynym wyjściem było maksymalnie zwolnić i powoli, na „dwójce”, przetaczać się po wyrwach i ubytkach. Dodatkowym problemem było odnalezienie właściwego domu. Choć wyjechałem jeszcze za jasnego, to szybko zapadający zmrok znacznie utrudniał wypatrywanie numerów na ścianach budynków, a lamp, które mogłyby rzucić nieco światła, niestety tam nie ma. Podsumowując, nie był to zbyt przyjemny odcinek do jazdy, a empatię wobec mieszkańców poczułem w momencie, gdy uświadomiłem sobie, że oni codziennie muszą tędy dojeżdżać do pracy i to własnym, a nie służbowym samochodem.

Reklama

Woda opadła, ale dziury pozostały

Amortyzatory do wymiany

Na miejscu oprócz Mateusza są także inni mieszkańcy wybudowania. Przyszli, bo chcą pokazać, że problem dotyczy ich wszystkich i są zdeterminowani dopominać się o swoje.

Wiem, że są gorsze drogi, bo widzę, co się teraz dzieje, ale trzeba coś z tym zrobić

– Mateusz podkreśla, że mieszka tutaj blisko 40 ludzi, którzy codziennie muszą się zmagać z tą drogą i to, że żyją tak od kilkudziesięciu lat nie oznacza, że się przyzwyczaili i się na to godzą.

Tam gdzie pan jechał, przy zakręcie, są takie krzaki i tam moje dzieci zostawiały gumowce jak szły do szkoły. Gdy brałam ślub to w białej sukni musiałam bryczką dojechać do sąsiada, bo tam dopiero można było się w samochód przesiąść. Jak mój tata umarł to też wywozili go wozem, bo nic innego nie mogło przejechać

Reklama

– w pamięci mamy Mateusza fatalna droga jest wpleciona wręcz w historię rodziny. Inni przytakują i potwierdzają, że nie raz bywało tak, że jak mocniej popadało to samochody trzeba było zostawiać u sąsiada mieszkającego bliżej drogi asfaltowej i dalej do domu iść pieszo. Zresztą dla samochodów najlepiej by było, gdyby nie musiały jeździć po tych dziurach. Po takim rodeo niemal co roku trzeba wymieniać amortyzatory.

Jak ktoś nie musi tędy jeździć codziennie, to tego nie rozumie

– mówiła jedna z kobiet. Śmieją się, że niektórzy jak latem przyjadą, gdy jest sucho, to nawet im zazdroszczą: jak tu zielono, cicho i spokojnie. Z kolei Mateusz tłumaczy, że o ile z Kleszczyny do Złotowa do pracy dojeżdża w 10 minut, to tyle samo czasu zajmuje mu pokonanie niecałych 2 km od domu do końca polnej drogi. Jadąc szybciej ryzykowałby urwanie koła i inne uszkodzenia. Na taką drogę mieszkańcy nie mogą też wyjść na spacer z dziećmi, a momentami nie sposób jechać tędy także rowerem. Narzekają również na utrudnienia w prowadzeniu gospodarstw. Bywa bowiem tak, że nie mogą do nich dojechać samochody po odbiór mleka lub bydła.

Reklama

Ile razy było tak, że zimą do roboty nie pojechali, do szkoły nie poszli, bo nie było odśnieżone

– jedna z obecnych kobiet podkreśla, że są zdani tylko na siebie. Dlatego Mateusz wysłał pismo do gminy z załączonymi zdjęciami i przeszło miesiąc oczekuje na odpowiedź, a pozostali cieszą się, że znalazła się osoba, która włącza się w walkę, jaką oni toczą już od lat.

Im dalej tym gorzej

Też należymy do Kleszczyny

Trudno kwestionować ich udrękę. Dlaczego więc, mimo że od tylu lat wszyscy sobie zdają sprawę z problemu, niewiele się robi, żeby ten stan poprawić?

Reklama

O takich ludzi się nie dba. Drogi się robi dla tych co mają kasę i chcą kupić działkę i się w gminie wybudować. My tylko jesteśmy od płacenia podatków

– Mateusz nie ma złudzeń, że władze mają inne priorytety i z zazdrością wskazuje m.in. na Świętą, Dzierzążenko, Międzybłocie, gdzie więcej się inwestuje. Dziwi się też, że tyle pieniędzy wydano na drogę Stare Dzierzążno – Stawnica, choć jego zdaniem można by za to zrobić kilka innych odcinków. Pan Andrzej widzi to podobnie. Jednego dnia mijał samochód zarżnięty w błocie na wjeździe na nowe osiedle w Świętej, a niedługo potem kładziono tam płyty betonowe.

Reklama

A u nas? Na sąsiadów można liczyć, ale nikogo innego nie obchodzimy

– stwierdził inny mężczyzna. Ludzie z wybudowania czują się nawet porzuceni przez pozostałych mieszkańców Kleszczyny. Przestali nawet chodzić na zebrania wiejskie, choć Andrzej zachęca, żeby jeszcze raz się zmobilizować i spróbować przegłosować swoją sprawę.

Ale Andrzej, nikt nas nie poprze

– inni są przekonani, że nie tędy droga.

Nie chcą słuchać o drodze, a o czym my mamy mówić? Co nas obchodzą huśtawki przy szkole? Są rzeczy ważniejsze

Reklama

– twierdzi Mateusz.  Marian Cybulski był kiedyś nawet w radzie sołeckiej, ale miał dość uciszania i wyśmiewania, że ciągle zabiega o drogę. Mają pretensje, że pozostali mieszkańcy wraz z sołtysem i radnym bagatelizują ich problem i pieniądze z funduszu sołeckiego wolą przeznaczać na organizację festynów, plac zabaw, zakup garnków do sali wiejskiej, zagospodarowanie placu przed remizą albo zakup koszulek dla siatkarzy grających w amatorskiej lidze.

Należymy do Kleszczyny czy nie?!

– pytają chórem i wskazują dodatkowo, że jako jedyne wybudowanie w Kleszczynie nie mają też oświetlenia drogi. Wójtowi wypominają to, że w 2013 r., kiedy to po raz kolejny pisaliśmy o ich problemie na naszych łamach, Piotr Lach mówił, że jest to „priorytetowa droga”, a mimo to niewiele od tego czasu zrobiono. Wprawdzie po artykule zmobilizował się radny Jarosław Maciejewski i drogę poszerzono, wyrównano oraz kawałek utwardzono tłuczniem, ale na tym koniec.

Reklama

Przez te 5 lat gdyby chociaż 200 m robili rocznie, to ile by już było?

– pyta Mateusz. Przyznają też, że nie usatysfakcjonuje ich kolejna dostawa żużlu. Raz, że muszą go sami potem rozrzucać, a dwa: żużlu już nie chcą, bo jak latem coś jedzie to wszystko na około opyli. Żużel jest potem na łąkach, w ogrodzie i w płucach. Zresztą już przy okazji artykułu sprzed 5 lat także samorządowcy przyznali, że jest to jedynie rozwiązanie doraźne.

Będzie emulsja?

Jak do tych zarzutów odnoszą się samorządowcy? Wójt Piotr Lach informuje, że był niedawno z inspekcją na tej drodze i uważa, że jednak jest już lepiej niż parę lat temu i są w gminie gorsze drogi. Niemniej wskazuje, że jest szansa, iż mieszkańcy wybudowania wreszcie doczekają się zdecydowanie lepszej nawierzchni. Droga prowadząca do ich domostw została bowiem uwzględniona we wniosku o dofinansowanie na przebudowę złożonym do Funduszu Ochrony Gruntów Rolnych. Wójt zapowiada, że w przypadku pozyskania pieniędzy dla poprawy stanu drogi wykorzystana zostanie technologia emulsji asfaltowej. A co jeśli dofinansowania nie będzie? Radny i sołtys z Kleszczyny przekonuje, że co roku składa wnioski tak do gminy jak i powiatu odnośnie dróg we wsi, w tym tej prowadzącej na opisywane wybudowanie. Dlaczego jednak nie postanowiono przeznaczyć na ten cel pieniędzy z funduszu sołeckiego, jak to czyni się w innych miejscowościach? Jan Bulawa uważa, że Kleszczyna miała remizę i salę wiejską wraz z otoczeniem, które wypadały niekorzystnie na tle innych tego typu obiektów w gminie, więc mieszkańcy wsi postanowili najpierw o to zadbać. Zwraca też uwagę, że niewiele osób z wybudowania uczestniczy w zebraniach wiejskich, gdzie mogliby mówić o swoich potrzebach i przekonywać do nich pozostałych. Chwali natomiast tych, którzy potrafią wziąć sprawy w swoje ręce i we własnym zakresie próbują łatać i równać drogę. Zapowiada, że w 2019 r. na pewno w funduszu sołeckim znajdą się pieniądze na zakup tłucznia i jeśli do tej pory nie uda się przedmiotowej drogi utwardzić emulsją, to będzie można go tam wykorzystać.[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Mieszkaniec wybudowania - niezalogowany 2018-01-31 08:54:02

    Do tego od wypowiedzi,zzz jestes debilem ????czy coś brales od rana wciagajac do nosa????mieszkańcy mają problem aby wyjść z domu!!!dla nich to!jedyny ratunek aby umieścić artykul!żeby pokazac jak żyją!!!!a Ci co powinni zadbać o to,mają to w dupie!!!bo to ich nie dotyczy!!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Mieszkanka wioski - niezalogowany 2018-01-31 08:31:08

    Każdy sprzęt należy sprawdzić,proponuję załadować leniwcow wioskowych!rządzącyc,wywieźć poza wioskę!oczywiście opluwajac w czasie ich podróży!!!może by ich to coś nauczylo?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    zzz - niezalogowany 2018-01-31 06:57:23

    W najbliższym czasie przyjedzie TVN i będzie nagrywać jak ekipa ze zdjęcia będzie równać drogę oczywiście na taczkach które są w drodze. Prace wykonane będą w czynie społecznym z przodownikami pracy na czele, nie zapomnijcie o pamiątkowych zdjęciach do gazety.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama