- Kombinują, wydzwaniają po szkołach, mają nieciekawą perspektywę - o nauczycielach mówi prezes ZNP w Złotowie Roman Marciniak. Ta perspektywa to 0,30, a czasem 0,05 etatu
Szkoła Podstawowa w Sławianowie szukała nauczycieli plastyki, techniki, muzyki i informatyki – wszystkim oferowała po dwie godziny zajęć. W Zalesiu tamtejsze stowarzyszenie „Wspólnie możemy więcej” miało oferty dla plastyka, technika i wuefisty. Czas pracy – trzy godziny. Podobnych ofert w końcu sierpnia w Powiatowym Urzędzie Pracy w Złotowie było kilkanaście.
[[reklama]]
Na łączeniu cząstek etatów zna się Tomasz Mendyk. Dziś pracuje w pięciu szkołach – dwóch gimnazjach i trzech podstawówkach. Do Górznej i Zalesia dojeżdża ze Złotowa. – Nie jest wesoło nie mieć etatu. Więcej czasu poświęcam na dojazdy, a nikt kilometrówki mi nie płaci – mówi nauczyciel muzyki.
Nic dziwnego, że urząd pracy nie mógł znaleźć osób, dla których oferty kilkugodzinnej pracy spełniałaby kryterium odpowiedniego zajęcia. – Na przykład proponowane przez nas 0,29 etatu to jest dzień pracy, bo to jest 6 godzin. Są nauczyciele, którym to odpowiada i tacy, którym to nie pasuje – mówi dyrektor Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego w Złotowie Andrzej Hencel.
To tylko fragment artykułu z AL 38/2013, s. 4
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze