Nauczycielka mówi, że jest problem z wszami, dyrektor szkoły zaprzecza. A preparaty do walki z wszawicą znikają z aptek
-Proszę sprawdzać włosy dzieci – mówi na zebraniu z rodzicami nauczycielka. Wychowawczyni klasy w Szkole Podstawowej nr 1 w Złotowie przestrzega przed wszawicą. Sygnały o tym, że w placówce może być problem z wszami mieliśmy już wcześniej. Mają być one przesadzone. - Po Pana telefonie sprzed dwóch tygodni poprosiłam pielęgniarkę szkolną o sprawdzenie i potwierdziło się, że takiego problemu nie ma. Nie ma w szkole takiego przypadku – twierdzi dyrektor SP nr 1 Maria Monika Klein.
[[reklama]]
Dlaczego więc nauczycielka przestrzegała przed wszawicą rodziców? - Że panowała wszawica? Nie wiem, może tak powiedziałam nieopatrznie. Ale powiedziałam, że nie w szkole. Dzieci przebywają w różnych środowiskach, mają długie włosy, są w szatniach, najróżniejsze osoby przebywają w naszych szatniach i dlatego bardzo proszę rodziców, aby sprawdzili głowy – wyjaśnia wychowawczyni, która nie kryje oburzenia, że jej informacje wychodzą poza szkolne mury. Nauczycielka niepotrzebnie się obrusza, bo problem z informacją o wszawicy jest. Potwierdza to Monika Skowrońska z Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Złotowie. - Dla dyrektorów nie jest to przyjemna sytuacja, więc...
To tylko fragment artykułu Łukasza Opłatka z AL 49/2013, s.6
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze