Reklama

Wychowany na ulicy. Walczący raper. Poznaj jego historię

22/05/2016 19:00
Bartłomiej Ksobiak rapuje i uprawia sporty walki. Nagrał już ponad sto utworów i stoczył dwa pojedynki MMA. – Teraz najważniejsza jest dla mnie rodzina – mówi

Rap jak spowiedź

Wsłuchując się w utwory Bartka dostępne na YouTube pod tagiem Bartas W.N.U. trudno nie odnieść wrażenia, że w życiu nie miał lekko.

Tak było. Kiedy piszę teksty – nie zmyślam. Piszę o tym, co mnie spotkało, co zabolało, co chcę wyrzucić z siebie

– stwierdza. Kliknięcie przycisku play przy kolejnych kawałkach przenosi słuchającego do jego świata. Konflikty w domu, zatargi na podwórku, problemy w szkole i pracy, wreszcie pasja, czyli sport i muzyka.

Trudno powiedzieć, co było pierwsze. Rapu zacząłem słuchać, gdy miałem 15 lat. Od kolegów siostry dostałem płyty Paktofoniki i Slums Attack. To mnie wciągnęło. Spodobało mi się, że ta muzyka zawsze opowiadała jakąś historię. Była oparta na przeżyciach

Reklama

– mówi Bartek. Swój pierwszy tekst napisał, gdy miał 15 lat.

Pisałem wtedy inaczej niż teraz. Gdy przychodziło mi coś do głowy brałem pierwszą lepszą kartkę papieru, którą miałem pod ręką i notowałem. To było jednak raptem kilka wersów. Całość pisałem w kilka dni. Teraz potrafię cały utwór napisać w 15–20 minut.

Sporo, bo aż osiem lat upłynęło od zainteresowania się przez niego rapem do nagrania pierwszego kawałka.

Rap zaczął fascynować Bartka już kilkanaście lat temu. Od tamtej pory chłopak napisał ponad 100 utworów

Reklama

Zaczynałem od tego, że w odtwarzaczu puszczałem płytę z bitami, do których śpiewałem. Nikt tego nie widział, nie słyszał. Pierwsze nagranie było bardzo amatorskie. Puściłem bit, zacząłem śpiewać, a wszystko zarejestrowałem na telefonie

– wspomina. To był rok 2010.

Kawałkiem „Coraz gorzej” podzielił się z kolegą.

Powiedział mi, że po raz pierwszy słyszy coś tak dobrego.

Nagranie wylądowało na portalu Wrzuta.pl. Pomijając jego kiepską jakość posypała się fala pozytywnych komentarzy, zachęcających do dalszej twórczości, mówiących o tym, że Bartek dorównuje poziomem znanym raperom.

Reklama

Pojawiła się okazja do nagrania moich utworów w studiu nagraniowym w Wyrzysku. Spróbowałem i wrzuciłem to na YT

– wspomina raper ze Szczerbina. Pozytywnych opinii było jeszcze więcej.

Namawiano mnie, żebym wystąpił w jakimś talent show, wysłał kawałki do jakiejś wytwórni. Stwierdziłem, że tego nie zrobię, bo jeśli faktycznie jestem tak dobry, jak przekonują mnie o tym słuchacze, to ktoś sam się do mnie zgłosi. Wielu muzyków tego gatunku, którzy zaczynali w latach 80–tych i 90– tych osiągało sukces właśnie w taki sposób

Reklama

– mówi Bartek.

Przez te wszystkie lata mój styl się zmienił. Zmieniły się priorytety. Kiedyś inspiracją była dla mnie moja sytuacja, moje problemy. Czasem zastanawiam się, czy nie za bardzo odkryłem sekrety mojego życia, ale wiem, że dzięki temu życie moich bliskich też się zmieniło. Dotarło do nich, co było nie tak. Nigdy nie robiłem tego z myślą o jakiejś sławie czy poklasku. Jestem amatorem, a takich jak ja jest wielu. Rap jest trochę jak spowiedź. Wyrzucasz z siebie co leży ci na sercu i czujesz się lepiej

Reklama

– stwierdza Bartek[[pay]] . Obecnie inspiracją jest dla niego rodzina.

Z żoną znamy się dziewięć lat. Nasz syn w lipcu skończy trzy lata. Jego narodzenie jeszcze mocniej utwierdziło mnie w tym, że to oni, a nie pieniądze są w moim życiu najważniejsi

– dodaje. W jego muzyce odnaleźć też można sporo nawiązań do wiary. –

Nie wstydzę się Boga. Może niekoniecznie i nie zawsze po drodze jest mi z księżmi, ale chodzę do kościoła. Lubię tam być sam. Pomodlić się w ciszy. Tylko ja i Bóg. Podobnie jak w tekstach nie robię tego na pokaz, żeby popatrzeć jak się sąsiadka ubrała, jakim autem przyjechał sąsiad, tylko z potrzeby serca. Wierzyć nie znaczy dla mnie pokazywać się co niedzielę w kościele tylko po to żeby inni ludzie to widzieli. Wierzyć to nie znaczy dawać pieniądze na ofiarę, bo Jezus nie brał pieniędzy za nauczanie. Wierzyć to znaczy pamiętać, że kiedyś żył ktoś taki jak Jezus Chrystus

Reklama

– mówi chłopak.

Na koncie Bartek ma do tej pory ponad sto napisanych utworów i osiem nagranych amatorsko płyt. Kilka razy wystąpił też przed żywą publicznością – głównie w ramach Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. 29–latek marzy o tym, żeby nagrać teledysk.

Lubię się bić

Drugą z pasji Bartka są sporty walki. Wcześniej zapasy, a obecnie chłopak należy do sekcji MMA Linke Gold Team w Pile.

Tu, podobnie jak w muzyce, też jestem amatorem

– śmieje się.

Ale bić lubiłem się jeszcze wcześniej niż zacząłem pisać i śpiewać

Reklama

– dodaje. Przez niepokorny charakter i zamiłowanie do walki wszedł nawet w konflikt z prawem.

To było 11 lat temu. Gdybym wtedy miał w głowie poukładane tak jak teraz... Chociaż nie żałuję tego, co się wydarzyło. Tak widocznie musiało być, żebym wyciągnął z tego lekcję

– mówi Bartek. Przez dziesięć miesięcy czuwał nad nim kurator, pracował też społecznie na rzecz gminy.

Spotkałem się nie tak dawno z tym chłopakiem, z którym się kiedyś biłem. Nic już do niego nie mam. On do mnie raczej też nie. Było – minęło. Rozmawialiśmy normalnie jak gdyby nigdy nic. To była tylko walka

Reklama

- Na fightera mam trochę zbyt wiele lat - mówi Bartek. Marzy jednak o własnym studiu treningowym sztuk walki

– stwierdza.

Na prawdziwym ringu MMA, czyli mieszanych sztuk walki Bartek stawał dwa razy w Witkowie i Wrześni.

Jedną walkę wygrałem przez nokaut techniczny, drugą przegrałem

– wspomina.

Dlaczego nie walczył więcej razy, chociaż stale trenuje i lubi ten sport?

Jeśli nie jest się zawodowcem nic się z tego nie ma, żadnych pieniędzy. Łatwo można natomiast nabawić się kontuzji, która wyłączy człowieka z normalnego życia zawodowego. Nie każdy pracodawca będzie tolerował to, że złamałeś sobie nogę podczas walki i siedzisz na chorobowym. Dla mnie w tej chwili najważniejsze natomiast jest, żeby dbać o rodzinę

Reklama

– mówi. Gdyby jednak nadarzyła się okazja przejścia na zawodowstwo?

Chciałbym walczyć za pieniądze, ale na bycie zawodowym fighterem jest już trochę zbyt późno. Szansę dla siebie widzę natomiast w roli trenera sportów walki. Marzy mi się własna sala treningowa. To marzenie się może kiedyś spełni, a mój syn powie: tata to był równy gość. Będzie szczęśliwym, że miał ojca wojownika, a nie musiał się wstydzić za ojca alkoholika

– kwituje.

Tymczasem kawałek Testament. Miłego słuchania:

[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    maczuga - niezalogowany 2016-05-23 15:52:14

    Jak zapłacił to są jego. W czym problem? Może je udostępniać. 3maj się Bartek. Pozdro Ziom

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    fotograf - niezalogowany 2016-05-22 21:59:10

    Archiwum prywatne?? Przecież tam logo firmy jest jak byk!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości