Zaczęło się od tego, że padający kilka dni temu deszcz ukazał, że z remontowanej drogi nie odpływa woda. Do tego droga została pierwotnie tak wyprofilowana, że w razie większych opadów pewnikiem było zalewanie okolicznych posesji. Miejscowi zgłaszali też zastrzeżenia do jakości zastosowanego przy remoncie materiału. Ich zdaniem oczekiwany tutaj tłuczeń zastąpił zwykły gruz. W ostateczności materiał pozostał na drodze, trakt ubito, ale wśród mieszkańców do teraz jest przekonanie, że do prac nie wykorzystano odpowiedniej jakości surowca.
Zdaniem wójta te zastrzeżenia są bezzasadne, a mieszkańcy nie mają pojęcia o tym, jak należy wykonywać takie prace. – Rozmawiałem na ten temat z wykonawcą inwestycji. Tak to się robi, że podkład jest inny, a na górę dany jest wyczyszczony grys – mówi Henryk Dobrosielski. Zapewnia, że remont wykonano zgodnie z przetargową dokumentacją, a ta została odpowiednio przygotowana. Podobnego zdania jest Sławomir Pająk z zakrzewskiego urzędu, który przygotowywał przetarg. Jest przekonany, że remont drogi wykonano należycie, wytrzyma ona przynajmniej kilka lat. Przyznaje jednak, że większym problemem jest kwestia odprowadzenia wody, która zawsze gromadziła się w tym miejscu w dużych ilościach. Po protestach miejscowych wykonawca tak wyprofilował drogę, żeby zapewnić odpływ i zabezpieczyć tym samym posesje przed zalaniem. – Wykonawca zrobił tyle, ile mógł, żeby tę wodę odpowiednio odprowadzić – potwierdza wójt.
Także w tym względzie mieszkańcy otrzymali zadowalające rozwiązanie swoją interwencją. Na razie wzdłuż drogi biegnie ukształtowane wzdłuż niej koryto. – Tam jeździ ciężki sprzęt rolniczy, wiadomo, że z czasem koryto zostanie zniszczone – mówi przewodniczący rady sołeckiej Starej Wiśniewki, mieszkający przy tej drodze, Adam Piskulla. Drogą kompromisu miejscowi wywalczyli, że wzdłuż drogi będzie zrobione trwalsze koryto z betonowych elementów. W najbliższych tygodniach te prace ma wykonać Samorządowy Zakład Komunalny w Zakrzewie. Wójt potwierdza, że elementy są już zamówione. Materiał ma kosztować około 10 tys. zł. – Mam nadzieję, że po wykonaniu tych prac woda rzeczywiście popłynie tam, gdzie ma popłynąć – mówi A. Piskulla.
Ale i to nie zapewni rozwiązania problemu z wodą. Jeszcze większy kłopot będzie tam, gdzie woda będzie spływać, przy transformatorze stojącym tuż przy skrzyżowaniu dróg powiatowych w kierunku Łąkie i Ług. Pod asfaltami są od lat pozapychane przepusty. Kierownik Powiatowego Zarządu Dróg w Złotowie Mirosław Jaskólski już kilka miesięcy temu deklarował na naszych łamach, że z chwilą wykonania remontu Zapłotnej PZD zabierze się za udrożnienie przepustów. Czy podtrzymuje tamto stanowisko? – Tak. Pojawimy się tam w najbliższych dniach, żeby ocenić sytuację – powiedział nam we wtorek Jaskólski. A. Piskulla jest przekonany, że jeśli te prace nie zostaną wykonane, za chwilę przy transformatorze zacznie się robić jeszcze większe bajoro niż przed remontem drogi. Zgadza się z nim Sławomir Pająk, podkreślając, że przy wyprofilowaniu drogi i zastosowaniu betonowych koryt, woda będzie spływać jeszcze szybciej i w większych ilościach.
Inna sprawa, że problem zaczyna się od samych rolników, którzy mają pola przy Zapłotnej. Na polach rolników nie ma odpowiedniej drenarki odprowadzającej wodę, stąd aż w takich ilościach spływa ona Zapłotną. I to, zdaniem urzędników, także przyczynia się do wieloletniego, wodnego problemu tej części Starej Wiśniewki.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze