By udowodnić wszystkim mieszkańcom Złotowa, że bez obaw o swoje zdrowie można już pić nieprzegotowaną wodę, w trakcie sobotniej konferencji Jan Szwalgun napił się tej z baniaka przyniesionego przez jednego z uczestników spotkania
Oprócz dyrektora MZWiK na spotkanie odbywające się w biurze posła Stanisława Chmielewskiego zaproszono również dyrektor Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego Halinę Godlewską oraz burmistrza miasta Stanisława Wełniaka (który jednak nie przybył na konferencję). Mieszkańcy też nie pojawili się tłumnie, w imieniu swoim oraz osób mieszkających przy Al. Piasta pojawił się tylko Bogdan Czuba.
Nie ma powodów do obaw
– Woda jest monitorowana – uspokajała Halina Godlewska – nie ma żadnego niebezpieczeństwa. Jak dowiedzieliśmy się na konferencji, w poniedziałek została pobrana kolejna próbka wody, a samo badanie – by uspokoić mieszkańców, do których docierają różne pogłoski – poszerzono o uzyskanie wyników wykluczających obecność w wodzie bakterii E. Coli.
Jan Szwalgun zapewniał, że w MZWiK robi się wszystko, by jak najszybciej przywrócić wodzie poprzednią jakość, jednak nie da się tego zrobić tak szybko jak wszyscy byśmy chcieli. Złotowski wodociąg ma już bowiem blisko 100 lat, w strukturze żeliwnych i stalowych rur pojawiły się liczne wżery, pod którymi bakterie bytują. – Jest to dla niech idealne środowisko – mówił. Poza tym temperatura wody w sieciach wzrasta, kiedy dociera do odbiorcy może mieć temperaturę nawet 17ºC, a to dla rozmnażania się bakterii komfortowe warunki. Przeciągające się chlorowanie, oprócz wspomnianych już wżerów utrudnia także długość wodociągu. By skutecznie przepłukać 52 km sieci potrzeba czasu, odpowiednia dawka środka dezynfekującego musi bowiem dotrzeć do końca rurociągu. Spośród pobranych do tej pory 7 próbek wody, badania 6 z nich dały wynik pozytywny. Próbkę, która go nie uzyskała pobrano właśnie na krańcu wodociągu. By również tam sytuacja uległa poprawie i by oszczędzić pozostałym mieszkańcom związanych z dezynfekcją nieprzyjemności, MZWiK po raz pierwszy podjął decyzję o przeprowadzeniu tzw. chlorowania punktowego.
Dyrektor przy odpowiedzi
Skąd problem z wodą w ogóle się wziął? W sobotę Janowi Szwalgunowi zadał to pytanie Bogdan Czuba. Dyrektor MZWiK odpowiedział, że możliwości mogą być trzy. Przyczyna może tkwić we wzrastającej temperaturze wody lub prowadzonych obecnie inwestycjach; m.in. w rejonie ulic Królowej Jadwigi, Witosa i Mokrej wymieniany jest rurociąg i nawet pomimo obowiązkowej dezynfekcji nie da się zachować stuprocentowej sterylności w rozpinaniu i spinaniu sieci. Po trzecie winne tego stanu mogą być występujące w studni głębinowej przewarstwienia, przez które mogą wnikać mikroorganizmy z gleby. Nie obarcza się nią pracowników wodociągu, ponieważ, jak zapewniała H. Godlewska, każdy z nich posiada stosowną dokumentację medyczną.
Na konferencji pytano również o to, czy wysokość przyznanego klientom MZWiK jednomiesięcznego upustu w wysokości 10% jest adekwatna do strat, jakie oni ponieśli. Że takie były nie ma wątpliwości, bo po pierwsze od czasu problemów z wodą wodociągową w marketach kupowane są hurtowe ilości wody mineralnej, za którą trzeba przecież zapłacić, po drugie stracono wiele energii elektrycznej na jej przegotowywanie. Poza tym gorszą jakość wody odnotowywano przez dłuższy okres aniżeli jeden miesiąc. Jan Szwalgun wyjaśniał, że wspomniany rabat i tak oznacza dla spółki 16 tys. zł strat. Informował też, że bonifikata zostanie mieszkańcom przyznana za sierpień, ponieważ kiedy zapadła decyzja o jej wprowadzeniu inkasenci wykonali już połowę swojej pracy. J. Szwalgun podkreślał także, że rabat należy się wszystkim klientom MZWiK, choć skala jakości wody płynącej z ich kranów była nieporównywalna. Jedni mieli z nią bardzo duży kłopot, inni praktycznie nie odczuli, że coś jest nie tak. – Nie możemy robić wyjątków, bo trudno sprawiedliwie stwierdzić, ile komu się należy – mówił.
Dyskusję wzburzył także ostatnio wydany przez MZWiK komunikat, w którym czytamy, że „nie ma potrzeby przegotowywania wody do celów konsumpcyjnych”. Barwa przyniesionej na konferencję, rankiem nalanej do butelki wody całkowicie nie przystawała do tej wytycznej. J. Szwalgun w odpowiedzi na pytanie, czy bez przegotowania napiłby się czegoś takiego wziął szklankę, w którą nalano mu przyniesionej wody, i wypił.
Jak zawsze – chodzi o pieniądze
Dyrektor MZWiK podkreślił, że nie tylko rurociąg, ale również złotowska stacja uzdatniania wody ma już prawie sto lat i od jakiegoś już czasu myśli się o budowie nowej. Spółka nie jest jednak w stanie sama podołać temu zadaniu, koszt inwestycji szacowany jest bowiem na 6 mln zł. Stosowna dokumentacja została już zgromadzona, uzyskano również pozwolenie na budowę, nie ma jednak pieniędzy na realizację projektu. Z pomocy Unii Europejskiej skorzystać nie można, ponieważ nie finansuje ona podobnych inwestycji. Wprawdzie MZWiK mógłby skorzystać z pożyczki i jej koszt wkalkulować w taryfę, jednak wiązałoby się to z dużą podwyżką opłat, mieszkańcy mogliby jej nie udźwignąć. Wtedy mielibyśmy w Złotowie wodę jedną z najdroższych w Polsce.
Bliżej niż dalej
Płukanie sieci planuje się zakończyć 29 lipca, jeśli jednak któryś z mieszkańców po upływie tego terminu nadal będzie miał wątpliwości co do jakości wody, Jan Szwalgun zobowiązał się wznowić działania prowadzące do jej poprawy. Ewentualne skargi będzie można składać pod czynnym codziennie nr telefonu (67) 263-25-25.
Patrycja Koplin
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!