Reklama

Wyschnięte studnie

04/07/2015 00:00
Mieszkańcy wybudowania Blękwitu skarżą się, że ich studnie wysychają. Wójt proponuje finansowe wsparcie dla nowych odwiertów

Poprowadzenie sieci wodociągowej do kilku domostw oddalonych od zwartej zabudowy (w przypadku wybudowania w Blękwicie, gdzie mieszkają nasi rozmówcy – do trzech), to inwestycja nieuzasadniona ekonomicznie. Tak uważa wójt gminy Złotów Piotr Lach. Jego pogląd podzielają Adam Sulima, radny Rady Gminy Złotów i Daniel Sztych, wicestarosta powiatu złotowskiego. Uważają tak, mimo że sami od lat zmagają się z niedoborem wody. O tyle dotkliwym, że obaj nasi rozmówcy, mieszkający około 2,5 kilometra od centrum wsi, wykorzystują ją nie tylko na potrzeby gospodarstwa domowego, ale i rolnego. Zużywają zatem niebagatelne ilości wody. Pan Adam hodujący czterdzieści sztuk bydła – na pojenie zwierząt wykorzystuje po około tysiąc litrów dwa razy dziennie. A gdzie jeszcze zabiegi rolnicze, np. opryski? Na nie wody z reguły już nie starcza. Nasz rozmówca korzysta więc z uprzejmości sołtysa Blękwitu Piotra Zycha, u którego „tankuje” wodę do opryskiwacza. Całe dwa tysiące litrów.   Daniel Sztych też nie pobiera jej do tego sprzętu z przydomowej, jeszcze poniemieckiej, podskórnej studni. - Wodę niezbędną do wykonywania oprysków kupuję – przyznaje, dodając, że wspomniana studnia ma za zadanie zabezpieczać głównie funkcjonowanie domu. I z tym jednak czasami bywa krucho. - Jeśli rok jest dość mokry, nie mamy większych problemów z wodą, ale jeśli jest suchy, korzystamy z niej w trybie oszczędnościowym – wyjaśnia wicestarosta. I dodaje z uśmiechem, niestety gorzkim: - Czasami pranie trzeba ograniczyć. Na ten temat sporo wie również jego sąsiad, Adam Sulima, u którego w sierpniu ubiegłego roku w studni można było zobaczyć suche dno. - Trzeba było czekać, aż woda najdzie, a w międzyczasie dowoziłem ją do nas beczkowozem – opowiada radny. To nie epizod – takie sytuacje zdarzały się już wcześniej. Nic więc dziwnego, że rodzina naszego rozmówcy czuje się przez władze gminy nieco zapomniana. Podobnie Daniel Sztych. - Niestety często bywa tak, że mieszkańcy wybudowań płacą podatki, a są traktowani jak obywatele drugiej kategorii. Nauczony doświadczeniem wiem, że nie ma się co rozczulać nad własnym losem, a trzeba brać go we własne ręce. W życiu świetnie sprawdza się zasada „umiesz liczyć – licz na siebie” – uważa.  

Ekonomia przede wszystkim

Nasi rozmówcy nie oczekują od gminy prezentów. Adam Sulima liczy jednak, że samorząd finansowo wesprze odwierty studni głębinowych, które ułatwiłyby życie wszystkim mieszkańcom gminy zmagającym się z niedoborem wody. Ich budowa wydaje się być najrozsądniejszym rozwiązaniem. Zgadza się z tym Piotr Lach, z którym Adam Sulima w tej sprawie rozmawiał. Wcześniej konsultował temat z jego zastępcą, Ryszardem Wińskim. Rozwiązanie, które ten zaproponował (w razie konieczności dowożenie wody przez strażaków) było jednak tylko doraźnym. Piotr Lach ma więc inną propozycję – chciałby wdrożyć program dotujący budowę studni głębinowych, podobny do tego, jaki obecnie realizowany jest w kontekście budowy przydomowych oczyszczalni ścieków. - Zaproponowałem radzie wprowadzenie regulaminu umożliwiającego mieszkańcom uzyskiwanie dopłat do odwiertów studni głębinowych – wyjaśnia wójt, dodając, że koszt takiego odwiertu, w zależności od głębokości, na jakiej znajdują się wody gruntowe, oscyluje w granicach 10 tys. zł (do tej kwoty doliczyć należy zakup urządzeń obsługujących studnię). Gmina – jak prognozuje Piotr Lach – mogłaby dofinansowywać inwestycje mieszkańców kwotą około 4 tys. zł (kwestie finansowe będą jeszcze dyskutowane).

Wójt, z uwagi na konieczność posiadania wkładu własnego, wysypu wniosków się nie obawia.

Reklama

- Zapewne wystąpią z nimi ci, którzy naprawdę cierpią niedostatek wody – uważa.

Na zachętę – zwiększenie dotacji

W gminie Lipka program dopłat do studni głębinowych realizowany jest od 2011 roku – został uruchomiony z inicjatywy samorządu. Na początku – jak przyznaje wójt Przemysław Kurdzieko – mieszkańcy nie byli nim szczególnie zainteresowani - w ubiegłym roku do urzędu wpłynął jeden wniosek. Jego autor otrzymał 2.000 zł. - W tym roku, by zachęcić mieszkańców gminy do korzystania z dofinansowania, zwiększyliśmy kwotę dotacji do 4.000 zł – wyjaśnia Przemysław Kurdzieko, dodając, że w bieżącym roku rozpatrzono dwa wnioski. Oba zostały zaakceptowane.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości