- Każdy ma swój świat, ja mam ten – stwierdza emerytka. Z żalem przyznaje, że takie pasje dzisiaj giną, młode dziewczyny trudno namówić nawet do przynależności w KGW, a co dopiero do ręcznych robótek. – Wiem, co mówię, bo mam trzy córki i żadna się do tego nie kwapi. Pytają tylko, a po co mi to – przyznaje. Osoby spoza rodziny też dziwią się często, że kobieta ma zapał do takich rzeczy. – A chce mi się! – niezmiennie odpowiada na pytanie o to, czy nie szkoda jej czasu na cierpliwe dzierganie. Nie ona jedyna w gminie para się haftem, ale przyznaje, że przez lata chyba nikt nie tworzył takiej ilości prac. Serwetki, obrusy, poszewki na poduszki czy chusteczki powstałe metodą richelieu – stworzyła ich niezliczoną ilość. W samym tylko hafcie krzyżykowym wyszło spod jej rąk przez kilka lat kilkadziesiąt gobelinów. – Kiedyś gminna spółdzielnia czy kółko rolnicze dokładały jakieś pieniądze kołu gospodyń do haftu – pani Krystyna rzuca mimochodem.

Dzienne światło wcale nie jest najlepszym do pracy dla pani Krystyny. Woli dziergać przy rozświetlającej mrok lampce
– Bardzo przy tym odpoczywam, głównie psychicznie – mówi o walorach zajęcia. Bo o tym, żeby odpoczęły palce czy oczy, nie ma mowy. Szefowa KGW nie lubi pracować przy dziennym świetle. – O, mam tutaj taką swoją małą lampkę, przy niej najlepiej się tworzy – pokazuje, chwytając za kanwę i stertę kolorowych nici. – Trzeba mieć cierpliwość – wskazuje na to, co jest niezbędne, aby oddać się takiej pasji. Jej najbardziej wartościowe prace powstawały tygodniami, zajęcia było na kilka godzin dziennie. Pani Krystyna najczęściej porusza w swoich pracach tematykę religijną i przyrodniczą. – Dwa obrazy papieża Jana Pawła II i ten największy Matki Boskiej Częstochowskiej – wskazuje na najcenniejsze dla niej prace. – Zrobiłam też kilka egzemplarzy Matki Boskiej Karmiącej. Podarowałam kilka wśród znajomych i rodziny – dodaje. Czy odważyłaby się zrobić prace o tematyce erotycznej? – Gdyby ktoś chciał, miałabym odwagę zrobić coś takiego, ale z niechęcią – przyznaje z grymasem na twarzy. Pani Krystyna wspomina, że jakieś dwa-trzy lata temu pokazała w Bakcylu kilka swoich obrazów, ale większość tarnowian nigdy nie widziała tego, co stworzyła. Może warto pokazać artystyczny dorobek szefowej koła gospodyń przy okazji lokalnej imprezy, chociażby dożynek?
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
To zapraszamy Panią do Złotowa jak na wiosnę będzie "Zielony Ryneczek" na placu Paderewskiego.Sprzeda pani na pewno dużo tych białych serwetek,haftowanych białymi nićmi.
To zapraszamy Panią do Złotowa jak na wiosnę będzie "Zielony Ryneczek" na placu Paderewskiego.Sprzeda pani na pewno dużo tych białych serwetek,haftowanych białymi nićmi.