Pomimo różnych negatywnych opinii krążących w łobżenickim środowisku, niekoniecznie związanych z kampanią wyborczą, rozpoczynając pracę przychodziłem z pełnym przekonaniem, że wszystko w urzędzie funkcjonuje dobrze. Każdego z pracowników darzyłem zaufaniem. Potwierdzeniem tego była nawet nieznaczna podwyżka dla byłej pani skarbnik. Skupiałem się na bieżącej współpracy z nią i to właśnie w tym aspekcie zacząłem nabierać coraz większych podejrzeń. Przykład? Absolutnie histeryczne zachowanie byłej pani skarbnik na moją propozycję zmian w strukturze zatrudnienia referatu poprzez dodanie funkcji głównego księgowego. To wydawało mi się dziwne, nielogiczne i zapalało czerwoną lampkę ostrzegawczą. Natomiast bezpośrednią przyczyną zlecenia audytu było podsunięcie do podpisu po raz drugi faktury, która już była uregulowana.
Tak. Pierwsze przejrzenie dokumentów na wstępie wskazywało, że nie wszystko jest w porządku, ale dopiero to kilkumiesięczne badanie i protokoły pokazały nam fakty. To było ręczne sterowanie finansami gminy, dalekie od tego, co rozumie się w tym względzie jako standard. Osoby z referatu finansowego, poproszone o udzielenie precyzyjnych informacji, nie były często w stanie jej udzielić, co jest zrozumiałe, bo tych informacji nie miały. Pracownicy ci nie mieli orientacji w zarządzaniu finansami, np. nie weryfikowali różnego rodzaju wydatków drugim podpisem. Na dokumentach związanych z zaliczkami na wynagrodzenia czy umowy zlecenia nie było innego podpisu jak tylko podpis byłej pani skarbnik.
Reklama
Przeprowadzona została analiza. Mamy konkretne informacje i dokumenty, łącznie z podpisami na dokumentach, potwierdzające nieprawidłowości wykryte przez audytora, jednak póki co nie chcemy ich ujawniać. Dlaczego my mamy wyciągać wnioski? Prokuratora musi ocenić, kto i za co był odpowiedzialny. To jej zadanie. Zgodnie z Ustawą o Finansach Publicznych to burmistrz w najwyższym stopniu, jednoosobowo, odpowiada za gospodarkę finansową gminy. „Ścisłe kierownictwo urzędu” to natomiast: burmistrz, wiceburmistrz i skarbnik.
Nie traktuję tego jako dowodu, ale jako pełną informację potwierdzającą moje przypuszczenia już tak. Była pani skarbnik w sposób literalny przyznaje się do nieprawidłowości i przeprasza za nie. Pisze również, że będzie musiała to spłacać, będzie musiała sprzedać dom, że miała problemy finansowe. To potwierdza to wszystko, co pokazał audyt.
Reklama
Oprócz mojego zgłoszenia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa i jednym przesłuchaniu w Komedzie Powiatowej Policji w Pile nie posiadam żadnej innej wiedzy na temat działań prokuratury. Dostarczamy jedynie materiał dowodowy, o który prosi nas KPP w Pile, nie wiem nawet, czy na zlecenie prokuratury.
To pozostaje w kwestii do rozpatrzenia. Zlecone audyty pochłonęły masę pracy, za którą trzeba też zapłacić. Nie chcę skontrolować pięciu lat, zapłacić i mieć wiedzę, że działo się to samo, co w dwóch poddanych audytowi latach, bo jest to zbędne. Czekam na dalsze działania prokuratury.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze