Reklama

Wywiad z zespołem Chłopcy Kontra Basia

17/10/2012 14:39
Zespół obiecuje, że kiedyś znów nas odwiedzi. Rozmawiała Agnieszka Piec

Basiu, jak Ci się u nas podobało ?
Basia: Bardzo. Mieliśmy świetne warunki akustyczne i kontakt z publicznością, co dodawało mi skrzydeł. Nie bez znaczenia była też sama sala ZCASu – czułam się tutaj zupełnie inaczej niż na koncertach klubowych czy plenerowych. Muzyka w tak teatralnej przestrzeni nabiera pewnej wzniosłości czyli tego, co ja osobiście cenię w sztuce najbardziej.

Muszę zadać Ci pytanie, które zwykle nurtuje mnie gdy odwiedza nasze miasto wspaniały, znany artysta... jak Złotów znalazł się na Waszej mapce koncertowej ?
Basia: Dostaliśmy zaproszenie od Macieja Pulita z agencji „PULART”, a jako że bardzo lubimy koncertować, a przy okazji zwiedzać nowe miejsca, nie trzeba było nas długo namawiać na ten występ.

Wszystkich ciekawi chyba co się dla Was, jako zespołu, zmieniło po występie w Must Be The Music.
Basia:
Nie zmieniło się wiele w muzyce, natomiast bardzo dużo pomogło to w promocji. Potraktowaliśmy występ jako dobre narzędzie reklamy. Dzięki temu usłyszano nas w Złotowie i w innych miejscach, gdzie możemy pokazać się teraz w pełnym wymiarze.

Masz szczególne przemyślenia po tak, obecnie prestiżowym programie ?

Basia: Mieliśmy naprawdę duże szczęście, że program w żaden sposób nie przeinaczył naszego wizerunku. Byliśmy od samego początku sobą, zagraliśmy swoje utwory, opowiedzieliśmy swoją historię. Absolutnie nie żałujemy tego występu, bo dzięki telewizji wiele osób się o nas dowiedziało - tych osób, które miały problem z dotarciem do nas, kiedy graliśmy tylko w klubach w Krakowie, dla najbliższych znajomych.

[[reklama]]

Sprawiasz wrażenie bardzo pewnej siebie artystki na scenie, ale Twoja droga do tego miejsca, w którym jesteś teraz była długa i wymagała cierpliwości w szukaniu siebie samej prawda ?
Basia: Jeżeli o mnie chodzi, to wszystko zaczęło się kiedy po czterech latach nauki gry na klarnecie w szkole muzycznej, postanowiłam to wszystko rzucić. Nie mogłam znaleźć sensu w muzyce, a raczej nie potrafiłam znaleźć w niej miejsca dla siebie. Przez dłuższy czas szukałam innego zainteresowania, trafiłam na teatr, folklor i tak przez cztery lata zbierałam doświadczenia z różnych dziedzin. Pewnego dnia stwierdziłam, że chcę założyć zespół, w którym oddam to, czego się nauczyłam i co fascynowało mnie przez te lata. I tak powstał nasz zespół - trochę teatru, trochę polskiego folkloru, literatura i muzyka.

[[nowa_strona]]

To może wróćmy teraz do początku... do Waszego początku. Jak to się stało, że trójka osób zamarzyła o wspólnym graniu i od początku wiedziała w jakim kierunku powinna zmierzać ?

Basia: To ciekawa historia. Po tym jak postanowiłam założyć zespół, co zrobiłam... zamieściłam ogłoszenie na Gumtree.pl (uśmiech). Tak właśnie znalazłam Marcina Nenko, który jak się okazało, był moim sąsiadem. Zrobiliśmy próbę i już tego dnia wymyśliliśmy wstępną nazwę dla zespołu. Po miesiącu naszego grania w duecie stwierdziliśmy, że spróbujemy wykonać nasze szkice z perkusistą. Dołączył do nas Tomasz Waldowski, którego znałam już wiele wiele lat i wtedy to, po pierwszych dźwiękach, znaleźliśmy wszyscy poczucie kompletności.

Trzy osoby w zespole to minimalistyczny „zestaw”, jak sobie z tym radzicie ?

Basia:
Dużo osób myśli, że trio to jest mały skład i trudno się z tym nie zgodzić, natomiast jeśli o nas chodzi, to rozkochaliśmy się w tym minimalizmie i we współpracy na bazie trzech instrumentów. To jest piękne, że z jednej strony minimalizm ogranicza, ale z drugiej strony mobilizuje, aby szukać coraz to nowych rozwiązań.

Czy istnieją rejony w muzyce, w które na pewno nie wkroczycie ?

Basia: Myślę, że będziemy się długo powstrzymywać przed poszerzeniem składu, wykorzystywaniem elektroniki i innymi tego typu eksperymentami. Chcemy tworzyć z tego co mamy, a to naprawdę pobudza do kreatywności.

Na koncercie pokazałaś jedno z nietypowych rozwiązań dla brzmienia zespołu i użyłaś oryginalnego instrumentu...

Basia:
Tak, to drumla. Jest to instrument, który występuje na całej kuli ziemskiej - zarówno w Ameryce Północnej, jak i na Syberii, a podobno grano na niej również w Polsce, jeszcze w średniowieczu. To bardzo intuicyjny instrument, z prostą obsługą. Pociąga się za języczek, on drga i już wtedy pojawia się cichy dźwięk. Trzeba jeszcze tylko przyłożyć do tego pudło rezonansowe, a w przypadku drumli jest to aparat gębowy.

Kolor zespołu wzbogacasz również poprzez grę na klarnecie. Czym dla Ciebie jest ten instrument i czy jest równie ważny co śpiew ?

Basia:
Spełniam się zarówno w grze klarnecie, bo daje mi całkiem inne możliwości melodyczne, jak i w śpiewie, którym mogę wyrazić napisane przeze mnie teksty. To, że gram na instrumencie poszerza mi zakres ekspresji – mogę zagrać to czego nie wyśpiewam. Podobnie jak śpiewem opowiem to, czego nie oddam grając na klarnecie.

Uczysz się śpiewu ?

Basia:
I tak, i nie. Biorę lekcje, które pomagają mi śpiewać z poprawną emisją, nie czyniąc sobie krzywdy, natomiast nie chodzę na lekcje śpiewu, mające na celu kształtować barwę głosu w kierunku jakiegoś stylu. To dlatego, że chciałabym pozostać przy swojej barwie, trochę dziecięcej, trochę ludowej, w pełni naturalnej. Uważam że to ważny element naszej twórczości.

[[nowa_strona]]

Jak widzisz przyszłość Waszego zespołu ?
Basia:
Trudno mi orzec... Zbyt krótko jesteśmy na rynku muzycznym i nie wiem co może nas jeszcze czekać. Póki co jednak, wszystko maluje się w dobrych barwach. Nagrywamy płytę, jesteśmy dobrze przyjmowani na koncertach, mamy propozycje koncertowe, dzielimy się naszą muzyką i daje nam to dużą przyjemność, co jest już dużym krokiem do sukcesu. Na razie chciałabym nie myśleć o szumnych planach i cieszyć się z tego, co mamy teraz.

Na dzisiejszym koncercie nie było z Wami Tomasza. Wyobrażasz sobie grę bez niego na dłuższą metę ?
Basia:
Nie, nie wyobrażam sobie zupełnie dlatego, że przez to, że mamy mały skład, jesteśmy już związkiem symbiotycznym. Nikt nie istnieje bez drugiego członka zespołu. Poza tym nie jesteśmy tylko zespołem grającym koncert. Większość pracy zespołu to praca na próbach, w studio, pisanie utworów, i tu każdy jest za coś odpowiedzialny. Tomasz oprócz tego, że gra na perkusji przykłada się w znaczący sposób do powstawania kompozycji.

A Ty Marcinie, jak gra Ci się bez kolegi ?
Marcin: Największą trudnością zastępując Tomasza jest to, żeby grać cicho i... żeby hulało.

Ciekawi mnie czy jesteś zawodowym muzykiem...
Marcin: W moim rozumieniu muzyk zawodowy to ktoś, kto zarabia grając i w tym momencie tak jest ze mną. Aczkolwiek ja chyba nie dorównuję umiejętnościami zawodowcom, którzy świetnie czytają nuty, mają dobrze wykształcony słuch, bardzo duże doświadczenie w różnym repertuarze. Ja raczej mam podejście pasjonackie i chciałbym tworzyć muzykę kolektywnie, z kolegami niż iść w stronę zawodowstwa.

Długo grasz na kontrabasie ? Wyglądasz z tym instrumentem jak z najlepszym przyjacielem.
Marcin: Właściwie to gry na kontrabasie zacząłem uczyć się w wieku 23 lat, po trzech latach dopiero złożyłem papiery do akademii muzycznej, w tym roku robię już licencjat.

Czym dla Ciebie jest ten zespół, poza którym jak sam wspomniałeś, masz jeszcze dwa inne projekty ?
Marcin:
Jeśli chodzi o ludzi, Basię i Tomasza, to jest to dla mnie bardzo ważne. Ale również chodzi o spełnienie artystyczne. Cieszy mnie to i spełnia, że gramy zupełnie własne rzeczy, które są troszeczkę inne i oryginalne i udało nam się z nimi dotrzeć do szerszej publiczności. (śmiech)

Dziękuję Wam za wspaniały koncert i już czekam na kolejny.

Zespół : Dziękujemy.


Agnieszka Piec

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości