Reklama

Wzięło mnie na całego

20/02/2014 09:13
Czas dotarcia do remizy? - Trzy minuty. Adrenalina? - Nie do opowiedzenia... Andrzeja Białczyka, strażaka-ochotnika ze Świętej, dźwięk syreny zawsze stawia na równe nogi

Pana Andrzeja nikt do straży nie ciągnął – rodzinne tradycje strażackie korzeniami nigdy nie sięgały głębiej niż w przeciętnym polskim domu. Łańcuszek przynależności zapoczątkował on sam, a dziś do Ochotniczej Straży Pożarnej w Świętej należy też trójka jego dzieci: 22-letnia Monika, 18-letni Mariusz, którego druhowie do swojego grona przyjęli w styczniu tego roku oraz 16-letni Piotr, póki co zasilający szeregi Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej.

[[reklama]]


Serce w OSP
Przynależność to jedno, zdaniem naszego rozmówcy to jednak aktywność jest miarą strażackiej pasji i zaangażowania. W nim płyną one chyba we krwi, wszak po raz kolejny pan Andrzej znalazł się na szczycie zestawienia liczby wyjazdów. W tym roku było ich trzydzieści siedem, w 2013 – dwadzieścia osiem. Kiedy odzywa się strażacka syrena A. Białczyka niewiele rzeczy jest w stanie zatrzymać. - Rzucę wszystko – śmieje się, wspominając choćby historię z opryskiwaczem, który został na środku drogi.


To tylko fragment artykułu P. Koplin z AL 08/2014, s. 25
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości