Reklama

Z choinkami nie zaryzykujemy

21/11/2020 18:00

–W piątek popołudniu nogi się pode mną ugięły – mówi Adam Banach, sprzedawca kwiatów doniczkowych i zniczy spod zakrzewskiego cmentarza. Pomogła determinacja i ludzie

Adam Banach od lat na zakrzewskim cmentarzu sprzedaje znicze i kwiaty. Ma już swoją markę i uznanie klientów. Do tegorocznego sezonu, przygotowywał się kilka długich tygodni. Wie doskonale jak to robić, na swoim Ranczu, małym sklepiku z akcesoriami rolniczymi i ogrodniczymi, pracuje od jedenastu lat.

– Takiego roku jak ten to jednak nie pamiętam – mówi. Do Wszystkich Świętych przygotowywał się od września. Rozliczenia, zamówienia, przedpłaty, umawianie terminów na odbiór towaru, wybór „modnych” kwiatów i różnorodnych, także droższych, zniczy...

Reklama

– Wiedzieliśmy, że w tym roku może i będzie ciężej, ale żeby coś takiego się wydarzyło! – mówi kupiec.

W piątek, 30 października pan Adam stał pod zakrzewskim cmentarzem od 8:00. 

– Stałem jak zawsze – mówi – choć największa sprzedaż zapowiadała się na sobotę. Intuicja jednak podpowiadała mi, że w piątek też powinienem tam postać. W Zakrzewie, jak wszędzie, odwiedzający groby swoich bliskich najczęściej dekorują je dzień wcześniej. Taka tradycja – opowiada.

W piątek 30 października praktycznie całe popołudnie padał deszcz. Sprzedawca w pewnym momencie chciał nawet „zwijać się” do domu. Interes nie szedł... Postanowił poczekać jeszcze kilka godzin. Pan Adam nie zaglądał w telefon, bo nie było nawet jak go utrzymać, nie stoi pod dachem.

Reklama

– I nagle zaczęli się zjeżdżać i schodzić na cmentarz ludzie – mówi.

– I to masowo. Podszedł do mnie sąsiad i mówi mi, co się stało: od jutra cmentarze będą zamknięte!

– Szok – mówi pan Adam.

– Nogi się pode mną ugięły!

– Szybko się jednak otrząsnąłem – wspomina.

– Żona przywiozła suchą kurtkę, ciepłą herbatę, coś do zjedzenia. Sąsiad, obok którego zawsze stoję przy cmentarzu, użyczył prąd. I stałem tam w deszczu do północy. Żeby sprzedać jak najwięcej, zwłaszcza kwiatów. Wiadomo, że te się nie mogą zmarnować, bo to tak jakby wyrzucić pieniądze do śmietnika. Znicze to też utopiona gotówka, ale jednak jest szansa na późniejszą sprzedaż – dodaje.
Banachom pomogli ludzie.

Reklama

– Dzwonili, że mam im odłożyć kwiaty. Zamawiali. Podnosili na duchu. To bardzo miłe i budujące i chciałbym każdemu z nich bardzo podziękować. Brali je do ogrodów, do domów, na balkony, bo chryzantemy są mocne i długo stoją.

Kilka dni po Święcie Zmarłych pan Adam sprzedał wszystkie swoje kwiaty, ale przysporzyło mu to kolejnych siwych włosów na głowie.
– Był to dla nas bardzo stresujący czas – mówi.

– Wszystko zaczęło kuleć.

Znicze nadal zalegają na sklepowych półkach. Ale i tutaj sklepikarz się nie poddaje.

Reklama

– Zakładamy od jakiegoś czasu mały sklepik internetowy – mówi – tam można będzie je kupić. Pan Adam zaznacza, że w tym roku na jego Ranczu miała się pojawić nowość – sprzedaż choinek.

– Nie podejmiemy jednak w tym roku takiego ryzyka. Odpuszczamy – mówi.

Julita Milczyńska

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    .... - niezalogowany 2020-11-21 19:55:22

    Wielu z nas jest obecnie w trudnej sytuacji. Stało się. Musimy nauczyć się z tym żyć. Jedno jest pewne, że wiele osób ma w sobie tyle empatii i potrafi pomóc innym w potrzebie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Nie tędy droga. - niezalogowany 2020-11-21 20:46:11

    Nooo peeeewnie że nie ma co ryzykować. Słuszne odkrycie w Zakrzewie że mamy w Polsce sprzedaż internetową. Wiadomość pada z bardzo dobrego na obecny czas miejsca. Każdy wie że z racji polsko-niemieckich mieszkańców podróżujących między tymi krajami najwięcej zainfekowanych Koronawirusem znajduje się w Zakrzewie. Wszyscy walczymy z epidemią i powinniśmy rozumiejąc ograniczenia zrobić wszystko aby z tego wyjść jak najszybciej. Nikt pewnie nie oburzy się i nie powie że mając statek dalekomorski chce mieć prawo skoku do oceanu pełnego rekinów. Oczywiście że można do niego skoczyć ale najpierw trzeba odpłynąć od zagrożenia na bezpieczną odległość i w bezpieczne miejsce. To samo dotyczy sprzedaży choinek tym bardziej że powiedział pan o wzmożonym ruchu przed Wszystkimi Świętymi co napewno też miało wpływ na wzrost zachorowań w Zakrzewie i okolicy. Pretensje do Rzadu że cmentarze zamknięto na dwa dni przed świętem, teraz pretensje że ogłasza się obostrzenia dużo wcześniej na Święta Bożego Narodzenia. Każdy z nas powinien wykazać się odrobiną rozumu która pozwoli mu stwierdzić że to nie PiS i nie Rząd sprowadził do nas Koronawirusa. Rolą rządu jest to by zadbać o nasze bezpieczeństwo a nasza rolą jest to zrozumieć. Tak więc żywe choinki możemy kupić bezpośrednio u właściciela lasu a sztuczne na rynku lub rzaczywiście w internecie. Bądźmy poważni bo może przyjść taki czas że długo nikt z nas nie kupi nic więcej niż to co jest niezbędne do życia jeśli uda się przeżyć. Obecnie współczucie należy się wszystkim i nikogo nie możemy obwiniać za szukanie wyjścia z trudnej sytuacji dla wszystkich. Róbmy co możemy aby wspólnie sobie pomagać w ciszy z życzliwości a nie krzykiem w mediach i na ulicach.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Wandzia - niezalogowany 2020-11-21 21:05:25

    Ile dostałeś za ten komentarz? Tak za darmo to wątpię.

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości