Co robił wójt Baran przez ostatnie tygodnie? Głównie rozmawiał z dziennikarzami. - Ja o chlebie, oni o niebie. To ich odsyłam do księdza - mówi włodarz Tarnówki
Ireneusz Baran nie ma łatwego zadania. Siedzi za biurkiem i stara się przypomnieć sobie, z jakich redakcji ostatnio dzwonili do niego dziennikarze. Panorama, Kurier, Fakty, Tok FM…
Wszyscy w sprawie dyrektora Zespołu Szkół w Tarnówce Szymona Średzkiego, który był niegdyś skazany za posiadanie pornografii (w tym z udziałem dzieci) w służbowym komputerze. Wina dyrektora się zatarła, ale niesmak pozostał.
- Dzwoni dziennikarz i zaczyna się: Czy Pan zamierza zwolnić dyrektora? A moralność? A Pan by posłał swoje dzieci? Odpowiadam: chciałbym, żebyśmy rozmawiali poważnie. Jeżeli Pan mi wskaże, gdzie ja prawo złamałem, to natychmiast się w piersi uderzę i zrobię wszystko, żeby to naprostować. A ja mam przekonanie, że zrobiłem wszystko jak należy i nie mogę na zasadzie widzi mi się zwolnić człowieka, bo on miał epizod, który, zgodnie z prawem, został zatarty – wójt opisuje ostatnie tygodnie.
Bo do Barana łatwo się dodzwonić. – Pracownicy podają numer mojej służbowej komórki nawet nie pytając, kto o niego prosi – mówi włodarz najmniejszej gminy w powiecie złotowskim. To tylko fragment artykułu Łukasza Opłatka z AL 45/2013, s.26
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze