Chór, który – miejmy nadzieję – będzie porywał jastrowian, jest w budowie. Głównym „inżynierem” jest Maria Mateja, wywodząca się z Jastrowia mieszkanka Bydgoszczy, dyplomantka tamtejszej Akademii Muzycznej im. Feliksa Nowowiejskiego. Pod jej skrzydłami znalazło się już kilka osób. Wcale nie potencjalnie, bo – jak nasza rozmówczyni sama oceniła – wszystkie mają predyspozyce do śpiewu. Chórzystów podzielono według głosów – na soprany, alty, tenor i bas.
Na pierwsze przesłuchanie, które odbyło się na początku czerwca przyszły tylko dwie osoby. Mało. - Myślę, że ludzie przestraszyli się tego terminu – ocenia nasza rozmówczyni, dodając, że ten wynik sprawił, iż straciła nadzieję na to, że chór uda się zbudować. Na szczęście się pomyliła. Pierwsza próba (ta odbyła się w minioną niedzielę) była bardziej udana. Przyszło dziewięć osób. Niestety, nie wszystkie zwiążą się z chórem na dłużej. Póki co „pewnych” jest siedem osób. Maria Mateja zachęca więc tych, którzy nie są pewni swoich możliwości bądź też o naborze do chóru dotąd nie słyszeli, by zdecydowali się przyjść na kolejną próbę – ta odbędzie się 7 lipca (wtorek) o godzinie 17.00, a więc tuż po koncercie „Odważnie na poważnie”, który zaplanowano na 16.00.
Nie wiadomo jeszcze z jaką częstotliwością będą się odbywać próby – ta kwestia sprecyzowana zostanie podczas najbliższych spotkań. Ważnych dla pani Marii, bo będących spełnieniem jej dziecięcych fantazji. - Kiedy byłam mała, marzyłam, że w przyszłości nauczę się śpiewać tak, że będę mogła innych szkolić w tej dziedzinie – to pierwsza rzecz. Druga: - Chciałam, by udało mi się zawiązać w Jastrowiu chór. Dlaczego właśnie tu, w mieście, od którego na co dzień dzieli ją ponad 100 kilometrów? - Patriotyzm lokalny – krótko odpowiada Maria Mateja. - Stąd pochodzę, Jastrowie to moja ogromna miłość – podsumowuje.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze