Nie czuję, żeby w radzie była koalicja czy opozycja. Dogadujemy się jako radni. A to, że ja się odezwę, zagłosuję inaczej niż wszyscy to wyraz mojej niezależności, którą sobie bardzo cenię. Mam nadzieję, że te czasy, kiedy ludzie bali się głośno mówić o swoich spostrzeżeniach, by nie narazić się władzy, odeszły już na dobre. A wracając do niezależności i odwagi... U nas to trochę rodzinne. Mój śp. ojciec, wieloletni sołtys Kościerzyna Małego, też słynął z tego, że miał swoje zdanie, miał odwagę i często opierał się wskazaniom władzy, jeśli uważał je za złe. Uznaję go za wzór samorządowca, który przede wszystkim myślał o ludziach.
To moja pierwsza kadencja, dlatego gdy wprowadzany był pierwszy budżet niewiele jeszcze wiedziałem, jak ten dokument jest skonstruowany i jak skonstruowany być powinien. Zasiadam w Komisji Budżetu i Rozwoju Gospodarczego, której przewodniczy Edward Starszak. Dzięki jego doświadczeniu i wiedzy sporo się przez ostatnie dwa lata nauczyłem. Uczciwie przysiadłem do analizy budżetu 2017, porównując go też do innych samorządów i nie spodobało mi się to, że w naszym jest bardzo dużo niejasności – zaułków, których nam jako radnym się nie przedstawia. Krok po kroku dochodziłem, co to są np. „inne wydatki”, przy których pojawiały się całkiem pokaźne sumy. Rozkładałem to na części pierwsze, więc wiem, przeciw czemu głosowałem. Inna rzecz związana z tym sprzeciwem to fakt, że ani w tym, ani w kolejnych, według Wieloletniej Prognozy Finansowej, nie ma żadnej rezerwy na wybudowanie drogi przez Kościerzyn Mały, o co walczę. Ludzie czekają na nią od ponad trzydziestu lat, tonąc w błocie w takim okresie jak teraz czy na jesień. Jednak, żeby było jasne – nie rozrywam koszuli dla tej drogi, jeśli w innym miejscu gminy pojawiają się inne, ważne inwestycje, potrzeby jak np. moim zdaniem nieodległa modernizacja oczyszczalni ścieków, z czym będziemy musieli się zmierzyć. Nie wyobrażam sobie, żebyśmy jako gmina musieli płacić kary środowiskowe za to, że mogłaby być ona uznana przez nadzór za niewystarczającą. Czuję się radnym całej gminy i miasta, a poza tym idzie się ze mną dogadać, trzeba tylko „grać w otwarte karty”. Z tym budżetem tak nie było.
Reklama

Aleksander Tadych podczas rolniczego protestu w 2015 roku. Obecnie mieszkaniec gminy Łobżenica jest sekretarzem Solidarności Rolników na cały kraj
Już ponad dwa lata temu, kiedy ustalaliśmy burmistrzowi wynagrodzenie po raz pierwszy byłem zdania, że kwota około 9700 zł brutto miesięcznie jest zbyt wysoka. Moja propozycja to było 7000–8000 tys. zł brutto. Dlaczego? W innych zawodach na starcie też nie dostaje się od razu maksymalnego uposażenia. Można je zyskać, gdy coś się już zrobi, pokaże, co się potrafi. Piotr Łosoś wcześniej burmistrzem nie był, więc logicznym jest, że powinien zaczynać z niższym pułapem wynagrodzenia niż jego poprzednik w ostatniej kadencji, po dwunastu latach. Inna rzecz to porównanie wynagrodzenia burmistrza do tego, co otrzymują kierujący powiatem czy województwem. Różnice nie są znaczące, a odpowiedzialność tak. Wraca też kwestia pieniędzy w gminnej kasie – nie możemy szaleć w wielu zakresach. Moim zdaniem także w kwestii uposażenia burmistrza.
Reklama
Jest pomiędzy burmistrzem a Panem jakiś konflikt?
Jakie są Pana spostrzeżenia po dwóch latach pracy w radzie?
A jak, jako radny i mieszkaniec gminy, po tych dwóch latach ocenia Pan pracę burmistrza?
Skoro ma Pan sporo zastrzeżeń, myślał Pan o tym, żeby wystartować w wyborach na burmistrza?
Burmistrz wszedł na tę drogę. Nie mam mu tego za złe, bo chce być precyzyjny w odpowiedzi. Ja dzięki odpowiedziom na piśmie, m.in. w sprawie drogi przez Kościerzyn także mam pełniejszą dokumentację w tej sprawie. Widzę, że to wszystko jeszcze potrwa, nie tylko ze względu na brak środków, ale też sprawy związane z uregulowaniem własności gruntów. Może warto byłoby sprawdzić możliwość skorzystania ze specustawy? Problemem w tej korespondencji jest to, że uzyskiwanie informacji rozciąga się w czasie – czasem od sesji do sesji. A czy jest konflikt? Nie wiem. Ja się z nikim nie kłócę i nie noszę w sobie złości.
Reklama
Dość jeszcze nie mam. Spostrzeżenia... Z pewnością nie podoba mi się bardzo słaby przekaz informacji na linii burmistrzowie – radni. Odczuwam ten brak „gry w otwarte karty”, o którym już wspominałem. Materiały na sesję często wpływają na ostatnią chwilę, dopominamy się o nie. W moim odczuciu to często wygląda jakby niektóre, ważne rzeczy próbowano ukrywać. Jestem też zdania, że jeśli w poprzedniej kadencji dochodziło do dużych nadużyć finansowych powołana powinna zostać specjalna komisja z radnych, która także miałaby wgląd do rozstrzygnięć przetargów czy rozliczeń faktur. Tam wydawane są ogromne pieniądze publiczne, więc nadzór nad nimi powinien być szczególny, zwłaszcza jeśli w przeszłości zdarzały się nadużycia.
Na plus zaliczyć mu trzeba, że dba o porządek. Podoba mi się też przejrzystość, która zapanowała za jego kadencji w urzędzie. Mam na myśli przeszklone drzwi, dzięki czemu widać, który urzędnik w jakim pokoju pracuje. Z tego co słyszę petenci są z tego i z jakości oraz szybkości obsługi zadowoleni.
Za minus uznaję jego zbyt małe, w mojej ocenie, zaangażowanie w sprawę rolników z Witrogoszczy Kolonii. Pomimo spotkań i rozmów problem przecież nadal jest. Mam też zastrzeżenia do wejścia na nasz rynek Biedronki. Czy z urzędu naprawdę nie dało się zrobić nic, żeby bardziej chronić naszych przedsiębiorców? Sam należę do Gminnej Spółdzielni „Samopomoc” w Łobżenicy, która ma ponad 100–letnią tradycję. Czy o to, żeby taka firma nie zniknęła nie warto zadbać?
Odnoszę też wrażenie, że zbyt opieszale dopilnowywane są sprawy ze Studium Uwarunkowań i Kierunków Zagospodarowania Przestrzennego. Nie myśli się chyba poważnie w Łobżenicy o terenach inwestycyjnych i inwestorach. Jesteśmy za daleko szlaków komunikacyjnych? A czy one są nam tak niezbędnie potrzebne? Działalności mogą mieć różny charakter, np. związany z rolnictwem, którym nasza gmina stoi. Sam jestem przykładem – byłem zainteresowany założeniem biogazowni. To miał być mały obiekt do 500 kW. Nie uzyskałem jednak w urzędzie pomocy w tym względzie. Temat przepadł.
Nie podoba mi się też ten brak otwartości burmistrza. Na takim stanowisku, z powołania, z wyboru – należy pamiętać, że przede wszystkim pełni się służbę dla społeczeństwa, bo to ono powierzyło mu ten mandat i to ono płaci za jego pracę ze swoich podatków. Czy zawsze o tym pamięta?Reklama
Oczywiście, że myślałem. Póki co jednak, chociaż synowie pomagają, nadal jestem bardzo mocno zaangażowany w pracę w gospodarstwie, a że tę pracę lubię... Samorząd to, póki co, dodatek do obowiązków, podobnie jak działalność w Wielkopolskiej Izbie Rolniczej i rolniczej Solidarności, gdzie niedawno wybrano mnie sekretarzem związku na cały kraj. Mam więc co robić, ale za parę lat, gdy nabiorę jeszcze więcej doświadczenia – kto wie...
Rozmawiał Sz. Chwaliszewski[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Aleksandyr Tadych to ukrainiec? czy Polak?
Aleksandyr Tadych to ukrainiec? czy Polak?