Mieszkańcom Jastrowia czy turystom "zachcieć" się może w dni robocze i to nie później jak do 17.00. Wieczorami i w niedzielę alternatywą jest krzaczek
Problem braku publicznej toalety podczas swojego spotkania wyborczego wywołał Piotr Pokajewicz, który otwarcie przyznał, że jest mu za to wstyd.
Nie do końca miał rację, gdyż – jak powiedział nam burmistrz Piotr Wojtiuk i jak potwierdziła dyrektor jastrowskiego Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej Janina Haweto – szalet w mieście jest. Znajduje się on przy budynku poczekalni dworca autobusowego PKS (ul. Mickiewicza). - Łożymy na jego utrzymanie – przypomniał Piotr Wojtiuk, dodając, że toaleta służy nie tylko podróżnym, ale pełni też funkcję publicznej. Burmistrz zaznaczył również, że to gmina odpowiada za czystość w szalecie (dba o nią ZGM) i finansuje niezbędne remonty czy naprawy. Te wykonywane są dość często – jak powiedział Piotr Wojtiuk, w Jastrowiu znalazł się już niejeden amator kranu, nie raz też na przykład pisuar czy ubikacja zostały zdewastowane.
[[reklama]]
Od – do
Piotr Pokajewicz swojego zdania broni – jego zdaniem jedna toaleta publiczna to za mało, zwłaszcza w kontekście całej gminy. Zważywszy na godziny otwarcia szaletu, z którego skorzystać można jedynie w godzinach pracy poczekalni (a więc od 8.00 do 18.00, od poniedziałku do piątku i od 6.00 do 13.00 w sobotę), nie dziwi się też, że ludzie za potrzebą udają się na przykład w bramy kamienic czy na klatki schodowe.
Inna rzecz, że najzwyczajniej w świecie nie każdy wie (mimo skromnego, ale jednak oznakowania), że w Jastrowiu szalet w ogóle jest. Dowód? Jedna z pań zapytana o to, gdzie można skorzystać z WC doradziła, by najlepiej pójść do... urzędu. W sumie w centrum to, więc blisko, ale... No właśnie, „ale”. W magistracie łazienka też jest często zamknięta na klucz.
Patrycja Kajewska
Dyskusja pod artykułem została zamknięta.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze