Zmarł człowiek, któremu sport złotowski leżał na sercu. Miał tylko 52 lata i jeszcze wiele przed sobą
Tadeusz Siedlecki zmarł w środę, 13 lutego, w wieku 52 lat. Zmarł nagle, szybko udzielona pomoc nie zdołała uratować mu życia. Jego śmierć wstrząsnęła licznym gronem przyjaciół i znajomych. Urodził się w Sypniewie, gdzie w młodości reprezentował klub piłkarski Zryw.
Miłośnicy sportu, a szczególnie piłki nożnej doskonale znają i pamiętają jego osobę. Przez wiele lat przywdziewał trykot Sparty Złotów, grał również jako bramkarz. Był odpowiedzialnym zawodnikiem na boisku i w życiu, wymagał sporo od kolegów i drużyny, ale i siebie nie oszczędzał. Po zakończeniu przygody piłkarskiej uczestniczył w rozgrywkach oldbojów, zawodach halowych. Był patronem swojej firmowej drużyny TS Bud, w której sam występował; ostatnio w rozgrywkach złotowskiego futsalu z drużyną pod nazwą Kamido/TS Bud. [[reklama]] Tadeusz Siedlecki od połowy 2009 roku był szefem firmy TS BUD Tadeusz Siedlecki. Tadeusz, jako znany przedsiębiorca wspierał działalność sportową na terenie miasta. Dziś wszyscy, którzy go znali wspominają go, jako wspaniałego człowieka, kolegę, przyjaciela, sportowca. Będzie nam go bardzo brakować –mówią jednym głosem koledzy, z którymi biegał po zielonej murawie. [[nowa_strona]] Koledzy o Tadeuszu Siedleckim:
Jacek Dziewiatowski: - Wszyscy jesteśmy pogrążeni w smutku, taki młody jeszcze przecież był Tadek. Był cały czas aktywny w sporcie. Graliśmy razem w Sparcie Złotów, z nim awansowaliśmy do międzywojewódzkiej ligi juniorów. Tadek stał na bramce i grał w polu, był dobrym kolegą. Działał w zarządzie Sparty, był też jej sponsorem. Trudno pogodzić się wszystkim z tak szybką śmiercią. Na boisku był impulsywny ale sprawiedliwy. Prywatnie był bardzo miłym i koleżeńskim człowiekiem.
Marek Wojda: - Człowiek szalenie ambitny, wymagał od innych dużo ale od siebie jeszcze więcej. Pedantyczny. Często kiedy odwiedzaliśmy Tadka, on zawsze coś sprzątał, czyścił, uwielbiał porządek. Grał jako bramkarz jako stoper, biegał po boisku, nikomu nie odpuszczał. Był nerwowy na boisku, ustawiał czasami wszystkich....nigdy nie odpuszczał. Pamiętam jak trenerem naszym był Longin Judycki, pokazał mi zdjęcie Tadka i powiedział: Marek zobaczysz, to będzie gwiazda i w sensie lokalnego sportu taki był. Wyróżniał się na boisku, był wszechstronny. Prowadził sportowy tryb życia, którego również pilnowała żona. Były spacery, narty. Tadek miał teraz cieszyć się życiem... [[reklama]] Dariusz Pinkowski: - Tadeusza poznałem w 1978 roku na treningu u Pana Jeske. Pamiętam Tadziu ostro we mnie wszedł, ja mu się odwdzięczyłem i odtąd mieliśmy do siebie respekt na boisku. To był... fantastyczny człowiek, spokojny, bardzo ambitny w życiu i na boisku, pedantyczny. Pomocny dla wszystkich. Nigdy nikomu nie odmawiał pomocy. Wspierał lokalny sport. Rodzina była dla niego najważniejsza i wszystko co robił robił z myślą o niej.
Rodzinie, w imieniu sympatyków Sparty Złotów, składamy wyrazy głębokiego współczucia.
Karol Zabel
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze