Okechamp, będący jedną z największych i najnowocześniejszych firm na północy powiatu złotowskiego, poczynił kolejne kroki w rozwoju działalności. Przysłużą się one również lokalnej społeczności.
Nieprzyjemny zapach, który co jakiś czas unosi się w Borucinie, przez lata dawał się we znaki mieszkającym tam ludziom. W zależności od tego, jak zawiewał wiatr, czasami żyć nie dawał mieszkańcom bloków, a czasami tym, którzy mieszkają bliżej kościoła. A czasami nie czuć go wcale, bo, jak mówi Roman Frąk, pełnomocnik zarządu firmy Okechamp – Niemiec wiedział, co robi, a wioska jest usytuowana tak, że przeważnie te zapachy lecą w drugą stronę, z dala od zabudowań.
Nieprzyjemne zapachy mają odejść w zapomnienie, ponieważ Okechamp postanowił zainwestować w unowocześnienie produkcji, co przyniesie korzyści obu stronom – zarówno firmie, jak i mieszkańcom.
Zapach, który jest zmorą okolicznych mieszkańców, stanowi wynik naturalnych procesów, jakie zachodzą podczas tworzenia kompostu pod produkcję pieczarek. Aktualnie produkcja wygląda tak, że na wybetonowanym placu zalegają tony słomy mieszanej z kurzakiem, czyli nawozem z przefermentowanych kurzych odchodów, który jest pełen azotu i wapnia. Użyty bezpośrednio na rośliny może je „spalić”, jednak w połączeniu ze słomą zamienia się w idealny kompost pod produkcję grzybów.
Składniki te mieszane są za pomocą ogromnych kombajnów, a naturalne procesy zachodzące w mieszance powodują uwalnianie się nieprzyjemnego zapachu. Istotną kwestią są czynniki atmosferyczne, na które jest wystawiony kompost leżący na zewnątrz. Suche lato, intensywne deszcze czy mrozy – to wszystko wpływa na proces produkcyjny.
– Kiedy przez tydzień mamy poniżej 15 stopni Celsjusza, to cała produkcja zdecydowanie zwalnia. Bywało tak, że musieliśmy o tydzień przesuwać załadunek do pieczarkarni i powstawała nam luka. Przy tak niskich temperaturach nie byliśmy w stanie rozpocząć procesu. Z tymi bunkrami nie będziemy już musieli się o to martwić – mówi R. Frąk.
Tak samo jak i o zapach, który, kiedy jest bezwietrznie, utrzymuje się w miejscu. Gorzej, jak wiar zawieje w stronę wioski…
Zmienić się to ma do końca roku, bowiem już w marcu ma ruszyć budowa pierwszych czterech konstrukcji, które z wyglądu będą przypominały wielki bunkier, stąd ta umowna nazwa. Staną one na terenie zakładu produkcji podłoża, czyli kompostowi. Ten teren jest położony najbliżej Borucina.
– To musi być w sąsiedztwie tego, co dzisiaj robimy, bo część z tego podłoża musi później trafić do tuneli pasteryzacyjnych, dlatego zależy nam na jak najkrótszej drodze – mówi Roman Frąk.
Pełnomocnik zarządu zapewnia, że obecna produkcja będzie się w całości mieściła w tworzonych bunkrach, z których jeden będzie miał pojemność około tysiąca ton. W całym procesie masa będzie przerzucana między budynkami, aby była idealnie wyrównana, co korzystnie wpłynie na wzrost grzybów.
Inwestycja ma przede wszystkim polepszyć parametry produktu, czyli kompostu, a brak nieprzyjemnych zapachów, ulatniających się na zewnątrz, będzie ubocznym, acz poprawiającym życie okolicznym mieszkańcom, skutkiem.
– Zapachy zostaną ograniczone w znacznym stopniu, gdyż jest to metoda dużo skuteczniejsza, na wyższym poziomie technologicznym – mówi R. Frąk.
– Jednak, przede wszystkim, bunkry pozwolą nam na kontrolę warunków, w jakich cały proces przebiega oraz większą automatyzację i, tym samym, zwiększenie jakości.
R. Frąk nie zdradza, ile dokładnie będzie kosztowało całe przedsięwzięcie, jednak kwota ta ma przekroczyć siedem zer. Podkreśla, że inwestycja jest jednym z wielu kroków, które firma podejmuje w celu kompletnego zamknięcia całej produkcji pod dachem.
– Pierwsze cztery dni procesu, które obecnie robimy na zewnątrz, być może uda się zamknąć wewnątrz. A może być i tak, że tylko surowce zostaną zmieszane i od razu trafią do budynku – tłumaczy.
– Wszystko idzie ku nowoczesności, a wytwórnie podłoża do produkcji pieczarek coraz częściej tak wyglądają.
Okechamp jako firma stara się cały czas być w procesie inwestycyjnym, zachowując przy tym standardy dbałości o środowisko, a także przysłuchując się uwagom okolicznych mieszkańców co do uciążliwości, które czasem mogą powodować. Zakład stara się utrzymywać pozytywne stosunki nie tylko z nimi, ale również z gminą Okonek czy Nadleśnictwem Okonek.
Ze współpracy z zakładem zadowolony jest burmistrz Andrzej Jasiłek, który samą inwestycję określa jako wspaniałą.
– To w końcu odciąży nie tylko Boruciono, ale i Okonek oraz całą okolicę od smrodu z kompostowni. Cieszy mnie też dalszy rozwój firmy, która od lat inwestuje nie tylko w siebie, ale też w ludzi i tereny. A ja będę zadowolony, kiedy mieszkańcy będą z tego wszystkiego zadowoleni.
– Bardzo sobie cenię współpracę z Okechampem na różnej płaszczyźnie. O cokolwiek się do nich nie zwrócę, nawet w drobnych sprawach, oni nigdy nie odmawiają. Liczę również na to, że w niedalekiej przyszłości uda nam się coś wspólnie zrobić dla okolicznych mieszkańców, nie tylko Borucina – komentuje i zdradza, że marzy mu się ścieżka pieszo–rowerowa z Okonka do zakładu i dalej przez Borucino do Pniewa oraz Ciosańca. W tym aspekcie planuje również nawiązać współpracę z powiatem.
To jednak nastąpi w bliżej nieokreślonej przyszłości. Teraz jednak mieszkańcy Borucina rok 2021 mogą przeżyć ze świadomością, że to ostatni czas, kiedy nieprzyjemne zapachy będą spędzały im sen z powiek.
Hubert Nowak
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!