Prace przy zjeździe w ulicę Wojska Polskiego zakończyły się we wtorek 29 listopada. Po terminie, ale burmistrz Adam Pulit zgodził się na jego wydłużenie.
W ostatnim czasie były dość obfite deszcze, które są problemem w momencie, kiedy zagęszcza się teren pod utwardzenie
– mówi o tłumaczeniach firmy Proj–Bud z Bydgoszczy, która wygrała przetarg na to zadanie. Jego wartość to niemal 200 tys. złotych.
Jednak zdaniem przedsiębiorców działających przy ulicy Wojska Polskiego, na której przez około trzy tygodnie zmieniona była organizacja ruchu, prace można było zakończyć prędzej.
Remont jest potrzebny, ale powinien być przeprowadzony sprawniej. Zaczynali pracę o godzinie 10:00, a kończyli o 15:00. Pracowali zbyt krótko, rzadko zostawali dłużej
– twierdzi Elżbieta Reszka, która w budynku „Rolnika” prowadzi pracownię krawiecką. Podobnie uważa Katarzyna Karwat z butiku „Efekt”.
Dojeżdżając do pracy widziałam, że niewiele się tam zmieniało. Wcześniej było trzech pracowników, a dzisiaj już więcej ich tam pukało. Może ktoś interweniował
– mówi nam 23 listopada, a więc kilka dni po tym, jak prace miały być zakończone. Sytuację krótko podsumowuje właściciel Studia Rekreacji H&M Marcin Hryńczuk:
Gdyby konkretnie wzięli się do pracy, to już by to było zrobione. A czasami siedmiu stało, a jeden robił
– to jest Polska.
Żadnej informacji – Największy żal przedsiębiorcy mają o to, że nikt nie poinformował ich o remoncie. Nie wiedzieli, kiedy i na jak długo wjazd od strony ronda będzie zamknięty...
Powinniśmy dostać odszkodowanie – Skoro mowa o zakupach, to ludzie, z którymi rozmawialiśmy, są zgodni – na czas remontu handel na ulicy Wojska Polskiego zamarł...
Największy żal przedsiębiorcy mają o to, że nikt nie poinformował ich o remoncie. Nie wiedzieli, kiedy i na jak długo wjazd od strony ronda będzie zamknięty.
Nie było kartek, niczego. Żadnej informacji, a to jest nieładne. Na początku nie wiedziałam nawet, dlaczego to zostało zamknięte
– opowiada E. Reszka.
Nikt nas nie powiadomił ani na piśmie, ani osobiście
– potwierdza M. Hryńczuk.
Burmistrz Adam Pulit tłumaczy, że wydanie odpowiednich komunikatów leżało po stronie wykonawcy zadania.
Zwracaliśmy im na to uwagę, bo mieliśmy informację, że brak tej wiedzy
– mówi samorządowiec. Na nic się to zdało. Do samego końca remontu sklepikarze i mieszkańcy żyli w nerwowej nieświadomości.
Miał ten remont trwać dwa tygodnie. Termin był podany do 19 listopada, a potem pan ze straży miejskiej poinformował mnie, gdy musiałam iść się tłumaczyć, że nie zapłaciłam za parking, że do 5 grudnia mają skończyć
– Kamila Król–Gray z butiku Monroe opierać się mogła jedynie na pogłoskach.

Firma Proj-Bud nie wywiązała się z terminu wykonania prac, a to dzięki niemu wygrała przetarg na to zadanie
Parkingi to kolejna rzecz, z którą nie poradzili sobie wykonawca inwestycji i samorząd. Przez zamknięcie wjazdu w ulicę Wojska Polskiego kierowcy stracili dostęp do kilkudziesięciu miejsc parkingowych między Domem Polskim a Rolnikiem. W zamian nie wytyczono ani jednego nowego miejsca postojowego. Mało tego, za pozostawienie auta przy Woj. Polskiego trzeba było normalnie zapłacić.
Jeżeli zamykają drogę, to parking płatny powinien być anulowany. Klienci też mieliby wówczas świadomość, że mogą tu podjechać i zrobić zakupy
– uważa K. Król–Gray. Takiego ułatwienia jednak nie było.
Poszłam do urzędu miejskiego zapytać, czy muszę zapłacić za cały dzień za auto. Usłyszałam, że tak. Zamknęłam więc zakład, wsiadłam w auto i pojechałam szukać sobie miejsca
– dodaje Elżbieta Reszka, która przy Wojska Polskiego pracuje od czterech lat. Przez zawsze otwarte drzwi widzi strażników sprawdzających, czy za szybami aut są bilety parkingowe. Obserwuje to też Katarzyna Karwat:
Panowie chodzą i wlepiają mandaty. Nie odpuszczają.
Krzysztof Kulasek, radny Rady Miejskiej w Złotowie, który prowadzi sklep Grosik także nie rozumie zaistniałej sytuacji.
Dostawcy podjeżdżają teraz z towarem od przodu sklepu, bo nie widzą innej możliwości, a strażnicy się ich czepiają
– mówi, choć wie, że funkcjonariusze wykonują jedynie swoje obowiązki.
Sytuacja z remontem jest okazją do wznowienia dyskusji na temat parkomatów.
Mówimy o tym od dawna, że powinna być możliwość bezpłatnego zaparkowania na kilka minut, na czas zrobienia zakupów
Reklama
– do dyskusji włącza się właścicielka kwiaciarni Grażyna Rosenau–Dzioba.
Skoro mowa o zakupach, to ludzie, z którymi rozmawialiśmy, są zgodni – na czas remontu handel na ulicy Wojska Polskiego zamarł.
Niech pan zrobi zdjęcie, ulica jest prawie pusta
– proponuje Kamila Król–Gray.
Klientów prawie w ogóle nie ma. Trzeci tydzień się zaczął i jak dla mnie to jest tragedia.
Ludzie nas omijają, handel padł. A przecież zaczął się okres przedświąteczny. Ta inwestycja się na nas odbija
– twierdzi Krzysztof Kulasek. Jego sąsiadka, Elżbieta Reszka, także to odczuwa:
Klientów jest mniej. Praca zrobiona leży nieodebrana, a to są dla mnie straty. Mam bardzo dużo klientów spoza Złotowa, z Piły, nawet z Poznania. Nie przyjeżdżają, bo nie mają gdzie zaparkować.

Pani Ewa ma żal, że nikt z władz miasta ani z firmy wykonującej zadanie nie poinformował jej o utrudnieniach, jakie powstaną przed jej zakładem
Nic dziwnego, że wśród przedsiębiorców krąży hasło „odszkodowanie”.
Ktoś zażartował, żebyśmy się skrzyknęli i napisali wniosek o odszkodowania za straty w handlu
– mówi pani Kamila.
Ja tu tylko sprzedaję, ale dla właścicieli sklepu powinna być rekompensata choćby w postaci umorzenia podatku
– uważa z kolei pani Katarzyna. Podobnie myśli radny Kulasek:
Na odszkodowanie nie ma co liczyć, ale może na ulgę w podatku? Taki gest ze strony miasta byłby wskazany.
Tylko pani Grażyna nie ma złudzeń. Ani do odszkodowania, ani do zmiany systemu opłat za parking. Nie jest nawet pewna, czy przebudowa zjazdu pomoże handlującym przy W. Polskiego.
To jest zrobione pod galerię. Może być tak, że ludzie wjadą na parking przy niej i wyjadą z powrotem w kierunku urzędu, a tu wcale nie będą się zapuszczać
Reklama
– wieszczy.
Pozostając przy kwestiach finansowych można zapytać urzędników, czy dobrze wybrali wykonawcę tego zadania. Do przetargu przystąpiły dwie firmy: Proj–Bud z Bydgoszczy i Budfurman z Werska. Pierwsza z firm zaoferowała niemal 200 tys. zł, druga o blisko 30 tys. zł mniej. Przegrała terminem wykonania (40 do 30 dni). Patrząc na termin zakończenia zadania można zapytać, czy nie lepiej było przy wyborze kierować się kwotą. Gwarancji obie firmy dawały tyle samo – 84 miesiące.[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Brawo ,nic dodać nic ująć!
Karę i tak zainkasowali by urzędasy. A powinni ja otrzymać ci co ponieśli straty.
ok.
Ty chyba jakiś ślepy na jedno oko jesteś?
Kamila...fajna byla jako panna....oj oko się wieszało;)
Najważniejsze to Złotów -Zdrój? Reszta nieważna?
I biorąc pod uwagę te wysokie opłaty za parkowanie to się nie dziwie że jest jak jest. Włodarze miasta nie rozumieją pewnych czynników które stymulują handel. Zamiast dbać o dobro lokalnych przedsiębiorców i aby ten kapitał zostawał w Złotowie tworząc zamożność regionu to rzucają kłody pod nogi. I nic nie robią w kierunku ułatwień. Taka opóźniona inwestycja powinna być przewidziana w umowie wysoką kara to by sie firma uwijała nawet i w nocy. Tymczasem jest zrobione po. Wspólna fota że niby sukces że się udało skończyć przed świętami. Uścisk ręki i propaganda sukcesu. Dlaczego inwestor nie przewidział takiego opóźnienia w umowie? Można by było ta inwestycje mnie wykonana taniej lub na czas. Rządzić to trzeba umieć i ważne sprawy powinno załatwiać się twarda ręka a nie dyplomatyczno yntelygentnym gadaniem. Zwracać mi się chce jak widzę jak łatwo ci wybrani w Polsce wydaja kasę oraz maja w czterech literach interesy społeczeństwa.
Brawo ,nic dodać nic ująć!
Karę i tak zainkasowali by urzędasy. A powinni ja otrzymać ci co ponieśli straty.
ok.