14 marca tego roku Miejski Zakład Usług Komunalnych w Złotowie otrzymał pozwolenie zintegrowane, czyli jeden z najważniejszych dokumentów dopuszczających do pracy zakład przerobu odpadów. Ostatnim krokiem do jego uruchomienia miała być uchwała Sejmiku Województwa Wielkopolskiego uznająca zakład pod Złotowem za Regionalną Instalację Przetwarzania Odpadów Komunalnych (RIPOK).
Podjęcie uchwały realne jest w połowie maja, czyli ruszyć moglibyśmy w czerwcu
– mówił nam w marcu prezes MZUKu J. Fertikowski. To już nieaktualne. 29 marca w godzinach popołudniowych stowarzyszenie Effata z Piły wysłało do Ministerstwa Środowiska odwołanie od tej decyzji. A minister ma wiele miesięcy na jej rozpatrzenie.
Spodziewam się, że jest to kolejny raz zbiór niemerytorycznych, nie mających żadnego pokrycia w faktach uwag
– 30 marca podczas walnego zgromadzenia członków Związku Gmin Krajny, który prowadzi gospodarkę śmieciową na naszym terenie, odwołanie stowarzyszenia z Piły komentował J. Fertikowski. To daje obraz jak wiele negatywnych emocji narosło między stronami. Zdaniem zarządów MZUK i Novago, której firma ze Złotowa jest częścią, organizacji z Piły nie chodzi o ekologię. – Opóźnia ona powstanie RIPOKu pod Złotowem, bo Piła chciałaby mieć swoją wielką, regionalną instalację, a nasza jej nie pasuje.
Jest jakaś nuta żalu, zazdrości z tamtej strony, że nam się udało, że mamy swój obiekt, który wypełnia oczekiwania samorządów, ludzi i przepisów prawa krajowego, międzynarodowego
– mówił przewodniczący rady nadzorczej MZUKu Michał Dąbrowski.
Czyniłem wiele ukłonów wobec Piły, żebyśmy mogli wspólnie i partnersko funkcjonować (…) Dla mnie jest to rzecz niebywale przykra, że wychodzi małostkowość naszych konkurentów. Ale coś, co cię nie zabije, to cię wzmocni
– dodawał mężczyzna, który gospodarką śmieciową zajmuje się od trzydziestu czterech lat.
Błędem, który popełnia konkurencja jest to, że liczy na nadstawienie drugiego policzka. Zapewniam, że nie nadstawimy drugiego
– stwierdził M. Dąbrowski.
Novago i MZUK czekają na pozytywne rozstrzygnięcie ministerstwa. Zakład jest gotowy do pracy. W próbach testowych wykazuje się 100% sprawnością, ale nie zarabia.
Musimy zareagować natychmiast. Jest wybudowany obiekt, musimy go rozliczać, bo w znacznej części został sfinansowany z pożyczki z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska. Jest potrzeba segregowania odpadów, w związku z czym niedopuszczenie instalacji do funkcjonowania jest marnowaniem pieniędzy publicznych
Reklama
– Michał Dąbrowski poprosił, by wójtowie i burmistrzowie powiatu złotowskiego wspólnie interweniowali u ministra.
Chcemy zapytać, czy związek ma prawo samostanowić o swoim losie jeżeli chodzi o gospodarkę odpadami – przewodniczący rady nadzorczej zachęcał samorządowców do wspólnej aktywności. Widać, że to nie jest walka o ekologię
– dodawał J. Arent.
Odpowiedź była natychmiastowa. Udzielił jej przewodniczący ZGK, Adam Pulit:
Obdarzyliśmy was zaufaniem i ono pozostaje niezmienne
– stwierdził burmistrz Złotowa.
Jest to w naszym interesie. Gdyby zmonopolizowano rynek, to byśmy nie rozmawiali o tym, że planujecie obniżki, ale że planuje się podwyżkę cen.
W toku rozmowy prezes Arent obiecał bowiem, że gdy zakład ruszy pełną parą, będzie można dyskutować o zmianie stawek za wywóz odpadów.
Teoretycznie MZUK nie ma się czego obawiać. Zakład pod Złotowem jest planowanym RIPOKiem wpisanym do Wojewódzkiego Planu Gospodarki Odpadami, a uprawomocnienie się pozwolenia zintegrowanego oraz podjęcie uchwały przez sejmik wydaje się być formalnością. Tyle tylko, że plany wojewódzkie są właśnie zmieniane.
Komisja Europejska nakazała dokonać nowelizacji wszystkich wojewódzkich planów w Polsce, bo doliczyła się, że mocy przerobowych instalacji na papierze jest zdecydowanie więcej niż wytwarzanych w Polsce odpadów. Więc po co wam pieniądze, jak macie tak duży zapas mocy?
– Janusz Arent przedstawiał obecną sytuację. I zagrożenie z nim związane. Po stworzeniu nowego planu dla Wielkopolski (powstać ma najpóźniej do końca roku) może się okazać, że zakład spod Złotowa zostanie funkcjonującym RIPOKiem dopiero jesienią tego roku. Dlatego tak ważne jest szybkie rozpatrzenie sprawy przez Ministerstwo Środowiska. Jeśli jednak uda się dopełnić formalności przed uchwaleniem nowego planu gospodarki odpadami, inwestycja MZUKu z automatu uzyska status funkcjonującej instalacji regionalnej.
Lokalni samorządowcy liczą, że tak właśnie będzie.
Wystosowaliśmy do WFOŚ wniosek na poziomie 170 tys. zł i chcemy obok RIPOKa zbudować ścieżkę ekologiczną. Opieramy o tę instalację jakieś plany. To też będziemy udowadniać w Warszawie
– podsumował Adam Pulit.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
przecież ta EFFATA to przybudówka pilskiej platformy i działa na jej zlecenie. Najwyższy czas przerwać działanie tych szkodników ...
te "odpady" powinny być w innym miejscu dla całego okręgu-powiatu a tu to powinno być duże rondo dla dróg,gdzie duże ciężarówki i Tiry przejeżdżaja a będzie ich coraz więcej. Jest tyle glinianych i piasku-nieuzytków ,że byłoby miejsce na na sortownie i przeróbkę odpadów. Ale ktoś głupi wybrał miejsce między dwoma głównymi drogami,w atrakcyjnym miejscu,gdzie powinny stanąć Domy i sklepy. W przyszłości może być Wyrok Sądowy dla głupio Zarządzających.
W Pile jak Chile, niezmiennie od wielu lat?
przecież ta EFFATA to przybudówka pilskiej platformy i działa na jej zlecenie. Najwyższy czas przerwać działanie tych szkodników ...
te "odpady" powinny być w innym miejscu dla całego okręgu-powiatu a tu to powinno być duże rondo dla dróg,gdzie duże ciężarówki i Tiry przejeżdżaja a będzie ich coraz więcej. Jest tyle glinianych i piasku-nieuzytków ,że byłoby miejsce na na sortownie i przeróbkę odpadów. Ale ktoś głupi wybrał miejsce między dwoma głównymi drogami,w atrakcyjnym miejscu,gdzie powinny stanąć Domy i sklepy. W przyszłości może być Wyrok Sądowy dla głupio Zarządzających.
W Pile jak Chile, niezmiennie od wielu lat?