Poczta Polska, w ramach oszczędności, wzięła się za placówkę w Okonku. Zlikwidowano funkcję naczelnika, a listonosze jeżdżą codziennie do Jastrowia po przesyłki. Jaka to oszczędność?
Od listopada Poczta Polska w Okonku administracyjnie podlega pod podobną placówkę w Jastrowiu. Zlikwidowano funkcję naczelnika poczty. Kiedy we wrześniu o tych planach poinformowano pracowników, jeden z nich powiedział: - To pierwszy krok do likwidacji poczty w Okonku. Na pewno będą zwolnienia, bo po co by to robili? – dodawał zaniepokojony. Kiedy zapytaliśmy o to wówczas rzecznika prasowego Poczty Polskiej w Warszawie Anetę Czyżniewską, ta uspokajała. Przyznała, że od 1 listopada w Okonku zostanie zlikwidowana funkcja naczelnika poczty, obowiązki te przejmie naczelnik poczty w Jastrowiu - wszystko w ramach oszczędności finansowych. Zaznaczyła jednak, że zmiany będą dla klientów niezauważalne. Podkreślała, że poczta w Okonku będzie pracować w dotychczasowych godzinach i oferować te same usługi co dotychczas. Odnośnie ewentualnych zwolnień rzecznik pisała: „Korespondencję w rejonach doręczeń będą dostarczać ci sami listonosze. Naszych klientów na poczcie w Okonku będzie obsługiwać taka sama liczba pracowników.”
[[reklama]]
Pracownicy poczty w Okonku pytają, jakie to oszczędności, skoro każdy z czterech listonoszy musi codziennie rano swoim samochodem pojechać do Jastrowia, żeby odebrać korespondencję; do tej pory do Okonka przywoził ją jeden samochód Poczty Polskiej. Potem każdy z nich wraca na teren gminy Okonek, żeby te przesyłki rozwieźć. Od Jastrowia aż do ostatniego punktu listonosze mają płaconą kilometrówkę, czyli dziennie jest to 60 km (4 listonoszy x 15 km na trasie Jastrowie – Okonek). Jaką to daje kwotę w ciągu miesiąca, nie tak trudno obliczyć. Przed 1 listopada okoneccy listonosze wyruszali w teren tuż po godzinie ósmej, dzisiaj jest to przynajmniej o godzinę później. – Dlaczego na zasadzie oszczędności nie zlikwidowano funkcji naczelnika poczty w miejscowościach o wiele mniejszych od Okonka: w Zakrzewie, Lipce, Krajence? Dlaczego padło na Okonek? – pytają.
Pytania o sens takiej „rewolucji” w Okonku ponownie skierowaliśmy do rzecznika prasowego Poczty Polskiej w Warszawie. Niestety, do dnia dzisiejszego nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
Kilka lat temu zlikwidowano poczty w Lędyczku, Pniewie i Lotyniu, dzisiaj są tam tylko punkty pocztowe. Czyżby przyszedł czas na Okonek? Najcelniej obecną sytuację oceniała była pracownica poczty w Okonku. – Najlepiej to zlikwidować wszystko, a potem miasto zaorać. Dziwić się młodzieży, że chce stąd uciekać, skoro chcą z Okonka zrobić wiochę? Na to się zanosi – mówi z goryczą w głosie. Dodaje, że poczta w Okonku miała naczelnika przed wojną i w czasie wojny, miała za komuny. Wychodzi na to, że demokracji może nie przeżyć.
Ryszard Mikietyński
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze