Reklama

Zapobiec tragedii

27/12/2013 00:00
Najstarszy budynek w Lipce staje się coraz bardziej niebezpieczny. Wie o tym właściciel, wiedzą władze gminy - w przyszłym roku dom ma być rozebrany

Powstanie domu, wykonanego techniką muru pruskiego, datuje się na 1798 rok. Budynek stoi przy skrzyżowaniu ulic Szkolnej i Ogrodowej. Jego stan z roku na rok jest coraz gorszy.

Największe zagrożenie zdają się stwarzać ściany szczytowe, jedna z nich znajduje się od strony ulicy Ogrodowej, gdzie codziennie rano do szkoły przechodzą dzieci. Ściana ma coraz więcej ubytków, szczeliny są najlepszym dowodem na to, że budynek stwarza realne zagrożenie.

[[reklama]]

Problem dotyczący stanu technicznego tego starego domu niedawno był nawet przedmiotem dyskusji radnych. Zwracali uwagę na potencjalne niebezpieczeństwo.

– Lepiej dzisiaj zapobiegać ewentualnemu wypadkowi niż później doświadczać tragedii – mówi przewodniczący Rady Gminy Lipka. Zresztą Krzysztof Olczak podkreśla, że opinia nie należy tylko do niego. Mieszkańcy niejednokrotnie zwracali mu już uwagę na potencjalne zagrożenie.

Pomożecie? Pomożemy

Wójt przyznaje, że kilka miesięcy temu rozmawiał z właścicielem budynku. Witold Szydłowski już wtedy deklarował chęć rozebrania domu. – Właściciel pytał, czy gmina mogłaby wesprzeć go w takich pracach – mówi Przemysław Kurdzieko.

Bo właściciel dostrzega problem. Świadom jest konieczności rozebrania domu, przede wszystkim ze względu na niebezpieczeństwo osób przechodzących czy przejeżdżających w pobliżu budynku, ale również z bardziej prozaicznych, estetycznych powodów. Przyznaje, że przez lata nie mógł zabrać się za rozbiórkę, gdyż takie prace blokowało Wojewódzkie Biuro Zabytków w Pile.



Ponieważ konserwator nie chciał wydać zgody, Witold Szydłowski postawił w końcu sprawę jasno: skoro budynek ma stać, niech konserwator wesprze finansowo remontowe prace. Zwłaszcza, że PZU też nie chciało dłużej ubezpieczać obiektu. A ponieważ pieniędzy nie było, także w Pile przestali się upierać i wydali wreszcie zgodę na przeprowadzenie prac rozbiórkowych.

Witold Szydłowski był skłonny rozpocząć je już w tym roku, jednak ze względu na ograniczone możliwości finansowe i fakt, że prowadził inne inwestycje, prace się nie rozpoczęły. – Teraz jest już zima, więc nic nie zrobimy – mówi, podkreślając jednak, że na wiosnę planuje rozebrać budynek. Nie kryje jednocześnie, że wciąż liczy na pomoc samorządu. – Na ile będzie to możliwe, wesprzemy oczywiście takie prace – deklaruje wójt Kurdzieko.

Piotr Steffen


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości