Mieszkańcy denerwują się, wójt deklaruje swoją ingerencję, ale radny sejmiku województwa przekonuje, że dużego pola manewru nie ma
W ostatnich dniach kilkakrotnie docierały do nas głosy oburzenia mieszkańców, którzy zwracają uwagę na problem ze swobodnym dojściem pieszych do nowego marketu. Dyskont działa w Zakrzewie od kilku tygodni, ale cały czas jedyny bezproblemowy dostęp mają do niego kierowcy, którzy mogą zjechać na parking przy sklepie z wyremontowanej niedawno drogi wojewódzkiej. Piesi nie mają wyznaczonego dojścia, stąd niemal każda próba dotarcia do marketu od strony centrum Zakrzewa wiąże się z koniecznością łamania przepisów ruchu, nie wspominając już o wynikającym z tego faktu niebezpieczeństwie. Najłatwiej dojść do sklepu od strony osiedla z ulicy Dworcowej, choć i tam nikt nie przewidział traktu dla pieszych. Pasów nie ma, chodnika też nie, więc pod nowym marketem w kwestii ruchu pieszych panuje wolna amerykanka.
Ewidentna dysfunkcja
Henryk Dobrosielski potwierdza, że także do niego dotarło w tej sprawie wiele głosów od mieszkańców. – Tak jak teraz to wygląda, na pewno być nie może. Chwila nieuwagi, jakieś auto zahaczy kogoś, nie daj Boże, i będzie kłopot. Trzeba zadbać o bezpieczeństwo mieszkańców, bo mamy tam do czynienia z ewidentną dysfunkcją – ocenia. Wójt zapewnia, że będzie rozmawiał ze stronami (zarządcy marketu, a także zarząd dróg wojewódzkich) w celu zapewnienia bezpiecznego ruchu dla pieszych. Ocenia, że w rachubę wchodzą dwa rozwiązania. Jedno takie, że w bezpiecznej odległości od ronda, w pobliżu przystanku autobusowego pojawią się pasy, przydrożny rów zostanie zasypany, wykona się pod nim przepust, zlikwidowany będzie też fragment przydrożnej barierki i dojście dla pieszych od strony centrum wsi będzie zagwarantowane. Drugi sposób – w ocenie wójta prostszy – to wybudowanie chodnika po stronie, gdzie jest market. Miałaby to być ciągłość traktu dla pieszych od strony, gdzie znajduje się pobliski zakład mechaniki pojazdowej. To rozwiązanie wiązałoby się jednak z koniecznością rozmów między zarządcą marketu a właścicielami gruntu, na którym miałby być poprowadzony chodnik. Część należy do gminy, część do prywatnych właścicieli. Przy zastosowaniu tego rozwiązania mieszkańcy centrum Zakrzewa – chcąc poruszać się zgodnie z przepisami ruchu – musieliby przechodzić drogę wojewódzką aż na pasach na skrzyżowaniu przy stacji benzynowej.
(Nie)realne
W temacie zorientowany jest również radny sejmiku województwa Henryk Szopiński. Po pierwsze dlatego, że także do niego dotarły głosy niezadowolenia mieszkańców, po drugie - rozmawiał już w tej sprawie z osobami funkcyjnymi zarządu dróg wojewódzkich. Na podstawie tych rozmów ocenia, że rozwiązanie z pasami przy rondzie jest nierealne. – Dano mi do zrozumienia, że nie ma takiej możliwości. Być może jeśli pójdą jakieś pisma zainteresowanych stron, będzie to inaczej potraktowane, może bardziej się nad tym pochylą, ale póki co takie rozwiązanie w ogóle nie jest brane pod uwagę – mówi Szopiński, wyrażając też zgodną z wójtem ocenę, że od strony ulicy Dworcowej dojścia prawdopodobnie również – ze względów formalnych dotyczących własności gruntów – nie da się wykonać. – Po to były wcześniejsze uzgodnienia, żeby dopilnować tych spraw na etapie dokumentacji – podkreśla Szopiński, który uważa, że nie dopilnowano tego na etapie wydawania przez gminę decyzji o warunkach zabudowy. W ocenie Szopińskiego w obecnej chwili najbardziej realnym rozwiązaniem wydaje się powstanie dalszej części chodnika po stronie drogi, gdzie jest market – między dyskontem a sąsiednim warsztatem samochodowym. Pytanie, kto ma go wybudować? Zarządca sklepu, któremu powinno zależeć na klientach, czy gmina, która ma dbać o bezpieczeństwo mieszkańców? Tym bardziej, że część tego gruntu jest własnością samorządu, jednak większa część potrzebnej do budowy chodnika ziemi stanowi prywatną własność.
Piotr Steffen
[[reklama]]
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze