Nauczyciele deklarują, że pracują prawie 47 godzin tygodniowo. Do czasu pracy wliczają choćby szkolenia czy... czytanie książek. Zapytaliśmy złotowskich dyrektorów, ile pracują ich podwładni
Raport na temat długości pracy nauczycieli opracował Instytut Badań Edukacyjnych. Jego przygotowanie zleciło Ministerstwo Edukacji Narodowej, któremu zawarte w opracowaniu dane miały pomóc w pracach nad zmianą Karty nauczyciela. Z raportu wynika, że nauczyciele pracują 46 godzin i 40 minut tygodniowo.
Teraz MEN dane te odrzuca, a Związek Nauczycielstwa Polskiego chciałby przyjęcia kolejnych nauczycieli. Skoro ci obecnie zatrudnieni pracują tak dużo, to trzeba ich odciążyć. - Wyszło, że przeciętny nauczyciel pracuje więcej niż przewiduje Karta nauczyciela oraz Kodeks Pracy. Pojawia się w tym momencie pytanie stawiane nie tylko przez nauczycieli: po co to badanie? Niedorzecznością jest sugerowanie, że nauczyciele za mało pracują, bo czas pracy nauczyciela to sprawa skomplikowana i nazywanie go nie ogranicza się tylko do obowiązkowego pensum – uważa dyrektor Szkoły Podstawowej nr 1 w Złotowie Maria Monika Klein. [[reklama]] Dyrektor Gimnazjum nr 2 w Złotowie Gabriela Burdziak idzie w swojej ocenie jeszcze dalej: - Te osiemnaście godzin pensum nauczyciela jest wierutnym kłamstwem. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że moi nauczyciele pracują więcej niż podano w raporcie. W podobnym tonie wypowiada się Marek Skórcz, dyrektor Zespołu Szkół Ekonomicznych: - Wyniki raportu nie są dla mnie żadnym zaskoczeniem. W mojej szkole nauczyciele pełnoetatowi wykonują tak wiele zadań i czynności, że średni czas pracy na pewno jest wyższy niż czterdzieści godzin tygodniowo.
Pochwal się sam
Problem w tym, że danych z badania nikt nie zweryfikował. To sami nauczyciele zadeklarowali, że tyle pracują. Najpierw wylosowani pedagodzy wypełniali ankiety internetowe, następnie odpowiadali na pytania ankieterów (w badaniu udział wzięło ponad siedem tysięcy osób). Wyszło, że ponad piętnaście godzin w tygodniu nauczyciele prowadzą lekcje, ponad dwie godziny prowadzą inne zajęcia z uczniami, ponad siedem sprawdzają prace i oceniają, i również ponad siedem przygotowują lekcje.
- Czas pracy powinien też uwzględniać wszystkie przerwy między zajęciami i okienka, bo wtedy nauczyciele dyżurują lub sprawdzają prace – dodaje w Dzienniku Gazecie Prawnej Ryszard Proksa, przewodniczący sekcji krajowej oświaty NSZZ „Solidarność”. Tylko z tymi przygotowaniami do lekcji jest różnie. Przyznają to sami dyrektorzy. G. Burdziak: - Są takie przedmioty jak wychowanie fizyczne, które nie wymagają aż takiego przygotowywania. [[reklama]] Mariola Mirr, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 2: - Być może byłabym za zróżnicowaniem pensum, bo inaczej trzeba liczyć wf, plastykę, a inaczej matematykę czy język obcy. Wuefistów broni natomiast dyrektor Ekonoma – szkoły znanej z osiągnięć sportowych: - Nauczyciele wychowania fizycznego pracują nie mniej niż inni. Wyniki sportowe szkoły i uczestnictwo dziewcząt i chłopców w kilkunastu konkurencjach na szczeblu powiatu, rejonu i niejednokrotnie województwa wiąże się z przygotowaniem uczniów do zawodów i z kilkudziesięcioma całodniowymi wyjazdami na różnorodne zawody sportowe, za które nie otrzymują dodatkowego wynagrodzenia.
Mimo to wielu specjalistów podważa wiarygodność badania IBE. Nie zgadzają się z nim także samorządowcy, którzy od lat walczą o zmiany w Karcie nauczyciela. - To badanie jest nierzetelne, bo rok ma 52 tygodnie, a badanie dotyczy tylko 27 pełnych tygodni pracy pedagogów. Pozostałe 16 tygodni jest nielekcyjnych, a kolejne 9 jest tygodniami niepełnych zajęć – wylicza w DGP Andrzej Porawski, sekretarz Związku Miast Polskich. [[nowa_strona]] Każdy jest inny
Indywidualna ocena pracy nauczyciela należy jednak do dyrektorów. Ci natomiast wiedzą, którzy pracownicy przykładają się do pracy. - Część poświęca tej pracy więcej czasu, część mniej – przyznaje Gabriela Burdziak. Ogólnie jednak dyrektorzy chwalą swoich podwładnych za zaangażowanie, również w zajęcia pozalekcyjne. – Jak patrzę na nauczycieli, to widzę, że często pracują oni od rana do wieczora – twierdzi M. Mirr. [[reklama]] Dlatego dyrektorzy są sceptyczni wobec proponowanych zmian w funkcjonowaniu szkoły. Marek Skórcz: - Pojawiają się głosy, aby wprowadzić obowiązek codziennego przebywania nauczyciela w szkole przez osiem godzin, ale co wówczas z wycieczkami, konkursami i zawodami sportowymi, które odbywają się także w weekendy? Maria Monika Klein kwituje to tak: - Moim zdaniem warto, trzeba i powinno się stale rozmawiać o szkole, o dobrej szkole. Zastanawiać się nad możliwościami podniesienia poziomu dydaktycznego, nad urozmaiceniem oferty zajęć pozalekcyjnych, nad sposobami pozyskiwania środków na rozwój sportu szkolnego, na wyposażenie szkół w nowoczesne środki dydaktyczne i modernizację bazy. To są główne problemy polskiej oświaty!
Drugie dno?
Wszyscy zapytani przez nas dyrektorzy uważają, że zajmowanie się długością pracy nauczycieli jest tematem zastępczym. - Ten kto chociaż przez krótki czas był belfrem w szkole podstawowej wie, jak „ciężki to chleb” i jak bardzo odpowiedzialna to praca. Dlatego kiedy słyszę, że pensum jest za małe, pojawia się duży znak zapytania i wrażenie, że ktoś szuka „drugiego dna” w tej sprawie. Bo żaden nauczyciel nie jest w stanie poprowadzić więcej niż pięć, sześć „porządnych” lekcji dziennie. To moim zdaniem jest absolutne maksimum! – ocenia M. M. Klein. Zdaniem Marka Skórcza publikacje na temat nauczycieli często mają za zadanie zdyskredytowanie tej grupy zawodowej. [[reklama]] Tylko czy we wspomnianym badaniu nauczyciele sami siebie nie wystawiają na śmieszność wliczając do czasu pracy szkolenia czy czytanie książek? – Jest to trochę absurdem – mówi o tym drugim dyrektor Mirr i dodaje: - W drodze awansu zawodowego też czasem ludzie różne rzeczy pisali, co czasem mnie śmieszyło.
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze