Rozpoczyna się walka o mandaty, czas więc podsumować pracę radnych powiatowych. Do dzisiaj na sesjach spędzili oni około 70 godzin. Zarobili w tym czasie po kilkadziesiąt tysięcy złotych. Część w ogóle nie zabierając głosu...
Trudno ocenić pracę radnych. Statystyki nie mówią o niej wszystkiego, ale dają pewien obraz tego, jak kto interesuje się sprawami powiatu i mieszkańców, których reprezentuje. W tej kadencji w radzie powiatu zasiadało dwudziestu jeden radnych (mandaty w jej trakcie oddawali Mirosław Jaskólski, Marek Kitowski, a ostatnio Roman Runge). Łącznie spędzili oni na sesjach blisko siedemdziesiąt godzin. Przez niemal cztery lata.
Najdłużej rajcy pracowali 14 listopada 2012 roku, gdy tematem obrad była oświata. W sali sesyjnej spędzili wówczas pięć godzin i piętnaście minut. Najkrócej z kolei trwała sesja zwołana rok później - 13 listopada ubiegłego roku radni obradowali dziesięć minut. Podjęli uchwałę o zmianie budżetu i rozeszli się do domów.
Najczęściej jednak sesje powiatowe trwały około dwóch godzin. Do czasu pracy rajców doliczyć należy posiedzenia komisji. To podczas nich omawiane są projekty uchwał przygotowanych na sesje. W biurze rady powiatu nie ma informacji na temat czasu ich trwania, ale szacować trzeba, że radni spędzili na nich kilka razy więcej czasu niż na sesjach.
[[reklama]]
Głos warty tysiące
Nie ma natomiast problemu ze sprawdzeniem aktywności radnych. Odnotowywane są zgłaszane przez nich podczas sesji interpelacje i wnioski. Rekordzistą jest tu Jerzy Podmokły. Ma on na koncie dwadzieścia pięć takich aktywności. Poruszał w nich sprawy związane z działalnością szpitala, urzędu pracy, szkół czy inwestycji. Drugi w kolejności jest Romuald Duszara. Były burmistrz Okonka walczył głównie o sprawy swoich wyborców (chodnik w Pniewie, drogi powiatowe na terenie gminy Okonek), ale także sugerował radnym przeproszenie nauczycieli za wypowiedzi, które padły na posiedzeniu komisji oświaty. Interpelacji i wniosków R. Duszara zanotował piętnaście.
Trzecią pozycję wśród najaktywniejszych rajców, z ośmioma punktami, zajął Kazimierz Bieluszko. Reprezentant Lipki znany jest ze swoich zapytań o drogi i chodniki.
Pozostali radni ledwo zaakcentowali swoją obecność. Mirosław Jaskólski zgłosił trzy interpelacje i wnioski. W sierpniu 2011 roku pytał, czy planowana jest likwidacja Powiatowego Zarządu Dróg, bo, jego zdaniem, jest on bardzo potrzebny. Niespełna rok później został jego dyrektorem.
Po jednym wniosku i interpelacji zgłosiła czwórka radnych: Andrzej Pietrzak (w marcu 2011 sugerował, by powiat zrobił dokumentację na całą drogę Paruszka-Dolnik, bo gdy znajdą się pieniądze, to zrobi się całość), Jerzy Podlewski (w maju 2012 pytał, czy PZD należycie nadzoruje inwestycje drogowe – zanim dyrektorem został M. Jaskólski) oraz Kazimierz Trela (zasygnalizował, że dużo kościołów wymaga dofinansowania i żeby zabezpieczyć na ten cel pieniądze).
Pozostali radni (czternaście osób) nie zgłosili dotąd żadnego wniosku ani interpelacji. Mogą co prawda bronić się, że robią to podczas posiedzeń komisji (z nich wyszło dotąd sto czterdzieści siedem wniosków), ale tam często nie zapisuje się nawet kto co zgłaszał – jest to stanowisko wspólne. Zresztą takie tłumaczenia łatwo można odeprzeć, gdy ani razu podczas sesji nie słyszało się głosu danego radnego. Do takich „niemych” samorządowców należą Elżbieta Kozicz, Jan Zając, Rafał Klóska, Sławomir Wilowski, Zdzisław Kwaśny czy nieobecny już w radzie Roman Runge (przepraszam, odezwał się on w marcu tego roku, gdy poinformował, że chce zrezygnować w funkcji członka zarządu po tym jak kierował samochodem pod wpływem alkoholu).
Co ciekawe, głosy tych ostatnich i przedostatnich są najcenniejsze. Obliczyć to można dzieląc zarobione przez radnych pieniądze przez ilość ich interpelacji i wniosków. Jedno wystąpienie Jerzego Podmokłego warte jest więc ponad 2 tys. zł (do końca 2013 roku zarobił jako radny ponad 51 tys. zł), Romualda Duszary niecałe 2000 zł (przy zarobkach niemal 29 tys. zł), ale już Kazimierza Treli jako wiceprzewodniczącego rady około 40 tys. złotych. Jednak takie milczenie jest złotem. Strach pomyśleć, ile trzeba by zapłacić za głos tym, którzy póki co się od niego wstrzymywali.
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze