Reklama

Zarobię na niepełnosprawności? Bzdura!

09/09/2012 00:00
Ponad 52 tys. zł wynosi subwencja na dziecko niepełnosprawne, na dziecko zdrowe - 5,5 tys. złotych. - To jest skandal, żeby przy tej biedzie w oświacie dotacja na jedno dziecko wynosiła ponad 50 tys. złotych - oburza się burmistrz Złotowa. - Mówienie, że my sobie wymyśliliśmy interes jest nie w porządku - ripostuje Tadeusz Łukasik

Przedszkole specjalnej troski

Od 3 września w Złotowie działa specjalny punkt przedszkolny. Uczęszcza do niego siódemka dzieci z terenu powiatu. Żadne nie chodzi, część niedowidzi, niektóre nie mówią.

Tak jak sześcioletni Mikołaj. Wcześniak. Z wodogłowiem, padaczką, unieruchomiony na wózku. Prawie nie zna świata poza swoim mieszkaniem i rodziną. – Przez pół roku synek chodził do przedszkola na Mickiewicza, to podobno jest przedszkole zintegrowane, ale integracja tam była żadna. Mikołaj siedział w wózku i słuchał, co inne dzieci robią – mówi Anna Szczeszek. Kobieta w Złotowie mieszka od roku. Wybrała go ze względu na większą dostępność do rehabilitacji niż w rodzinnym Szamocinie.
[[reklama]]
Jednak na terenie powiatu dla dzieci z głębokim upośledzeniem lub niepełnosprawnościami sprzężonymi nie ma wielu ofert. Tadeusz Łukasik, terapeuta: - Propozycja dla rodziców jest taka, by raz w tygodniu pojechali do poradni wad mowy i słuchu w Pile i mieli dwie godziny zajęć z pedagogiem i logopedą. To jest pomoc?

Zdaniem osób pracujących z dziećmi niepełnosprawnymi, są one zostawione samym sobie. - W istniejącym systemie edukacji jest duża luka, która w bezduszny i bezwzględny sposób pomija dzieci najmłodsze, którym ta pomoc jest najbardziej potrzebna – twierdzi T. Łukasik.

Na system pomocy narzekają też rodzice dzieci niepełnosprawnych. Anna Szczeszek nie pracuje, bo musi zajmować się synem. Pomoc państwa nazywa jałmużną i podaje przykład. - Specjalistyczny wózek dla Mikołaja kosztuje 13 tys. zł, bo taki musi mieć ze względu na chory kręgosłup i biodra. A państwo dało mi dotację 3 tys. złotych. O resztę muszę żebrać u sponsorów – pani Anna załamuje ręce. Możliwość oddania syna na kilka godzin do przedszkola będzie chwilą wytchnienia, okazją do załatwienia codziennych spraw. Anna Szczeszek: - Niech ktoś spróbuje zrobić zakupy z takim dzieckiem w wózku, pójść do lekarza, ugotować obiad. Jestem niemiłosiernie zmęczona.
[[nowa_strona]]
Od miejskiej kasy wara!

Mikołaj do szkoły nigdy nie pójdzie, dlatego pani Anna chce wykorzystać możliwość posłania go do przedszkola specjalnego. W myśl ustawy dzieci posiadające orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego są subwencjonowane. Przy niepełnosprawności ruchowej subwencja na ucznia mnożona jest przez 1,5, w przypadku upośledzenia głębokiego lub niepełnosprawności sprzężonej przez 9,5. Dotację na pobyt tych dzieci w przedszkolu powinien przekazać samorząd. W tym przypadku Urząd Miejski w Złotowie. - Dzieci w tym przedszkolu będą z Lipki, Zakrzewa i innych miejscowości powiatu i my dotacji na te dzieci wprost nie dostajemy, a gmina nie musi mi jej przekazać. Wobec tego my tego w budżecie nie zaplanujemy – zapowiada burmistrz Stanisław Wełniak.

Włodarz mówi tak, choć prawo stanowi inaczej. - Istnienie tego rodzaju placówki edukacyjnej powoduje, że subwencja, którą otrzymuje miasto, jest proporcjonalnie zwiększona w zależności od rodzaju niepełnosprawności. Te dzieci są subwencjonowane w 100%, tak jak dzieci niepełnosprawne w szkole – przekonuje organizator specjalnego punktu przedszkolnego w Złotowie. Przedszkole działa od 3 września, mimo że dotacji na działalność nie ma.

Wózkowy protest

Do końca roku rodzice siódemki dzieci zgłoszonych do przedszkola płacić będą po 300 zł miesięcznie. – To dużo, ale kadra w przedszkolu musi być uzupełniona – uważa Anna Szczeszek. Czesne miałoby zniknąć w styczniu, gdy miasto przekaże dotację na punkt przedszkolny. O ile to zrobi. - Ja na pewno nie wprowadzę tych wydatków do budżetu – podtrzymuje burmistrz Wełniak.

Rodzice takiego obrotu sprawy sobie nie wyobrażają. - Takie dziecko musi żyć też w innej społeczności niż matka i dziecko. Był taki okres, że nie mogłam nigdzie wyjść, bo Mikołaj wyczuwał, że mnie nie ma i od nikogo nie jadł, nie pił – argumentuje pani Anna. Kobieta zna smak zawodu. Przedszkole specjalne miało funkcjonować w Złotowie od stycznia, ale jego organizatorzy nie spełnili wymogów formalnych wymaganych przez miasto. Tadeusz Łukasik: - W tej chwili nie ma subwencji. Nie otrzymaliśmy jej w wyniku różnicy zmian w interpretacji między wnioskodawczynią a urzędem.
[[reklama]]
Mama Mikołaja: - Chcieliśmy wtedy iść z tymi dziećmi pod urząd i zapytać burmistrza, dlaczego to przedszkole nie powstało.

Stanisław Wełniak zdania jednak nie zmienia: - Takich numerów nie wolno robić. To jest sposób na życie niektórych, a państwo jest takie głupie, że za to płaci. To jest celowe działanie urzędników w ministerstwie.

Organizatorzy punktu przedszkolnego mają nadzieję, że z urzędnikami się dogadają. – Zła atmosfera wokół takiej placówki nikomu nie będzie służyć – zauważa T. Łukasik.

Łukasz Opłatek
Foto: www.sxc.hu
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości