Reklama

Zatrute?

08/07/2017 18:00
W ciągu kilku dni gospodarzowi padły trzy krowy. Czuje się pozostawiony z problemem, jego zdaniem system weterynaryjny niewłaściwie funkcjonuje. Inaczej komentuje sprawę Marek Winiarski, Powiatowy Lekarz Weterynarii

Jerzy Trojanowski mieszka w Tarnowcu, ale bydło wypasa na łące dzierżawionej w okolicach Ptuszy. To właścicielka ziemi dała mu znać, że padły dwie krowy. Po przyjeździe na miejsce stwierdził opuchliznę pyska u trzeciej. Wtedy jeszcze żyła, chodziła po łące, na którą kilka dni wcześniej popędził dziewięć ze swoich blisko dwudziestu sztuk. Powiatowy lekarz weterynarii przebywał w tym czasie w innej części kraju. Najpierw Trojanowski nie mógł się z nim skontaktować, a gdy się udało, Marek Winiarski oddelegował na miejsce lekarza weterynarii prywatnej praktyki.

Zrobić badania

Gospodarz uważa, że sytuacja pokazała, że system nie działa właściwie. Uważa, że mali rolnicy nie są należycie traktowani przez służby weterynaryjne.

Reklama

Od jakiegoś czasu nie ma roku, żeby nie było problemów z lekarzami

– mówi, że w ubiegłym również padły mu dwie sztuki. Narzeka na to, że przy zdarzeniach z ostatnich dni początkowo nie mógł skontaktować się z powiatowym lekarzem weterynarii, że ten nie ma zastępstwa podczas swojej nieobecności. Zdaniem rolnika lekarz prywatnej praktyki, który dotarł na miejsce, przyjechał późno i niewłaściwie diagnozował zwierzęta.

Lekarza powiatowego często nie ma, prywatni to najlepiej chcieliby leczyć psy i koty, a jak trzeba jechać w teren do krowy czy świni to już jest problem

Reklama

– uważa nasz rozmówca, wspominając czasy, gdy publiczne służby weterynaryjne były lokowane w gminach i był do nich łatwiejszy dostęp.

Gdy weterynarz już przyjechał, uznał, że krowy zamęczyły muszki, które dostały się do płuc. Bez przesady. W dzień czy dwa muszki nie powaliłyby krowy, nie byłyby w stanie, to niemożliwe w tak krótkim czasie. Muszki nie byłyby w stanie zamęczyć silnej sztuki, najwyżej cielaka, te najsłabsze w stadzie, najchudsze, a takie zostały. Padły te najsolidniejsze, mięsne, w tym jedna cielna

Reklama

– Jerzy Trojanowski szacuje straty na około 15 tys. zł. Relacjonuje, że przybyły na miejsce weterynarz zrobił zastrzyk wciąż jeszcze żyjącej z opuchlizną i kazał obserwować. Kilka dni później również ona padła. Zdaniem gospodarza weterynarz nie był w stanie właściwie zdiagnozować przyczyny.

Nie da się tylko na podstawie patrzenia i gadania

– uważa. Stąd nalegał na sprawdzenie krwi.

To kazał mi określić, w jakim kierunku ma być badanie. Powiedziałem, że nie wiem, że znam się na tym. W zamian usłyszałem, że badanie pod kątem wielu możliwości będzie tak kosztowne, że nie starczy mi gospodarstwa i nie ma to sensu

Reklama

– mówi Trojanowski, który poczuł się pozostawiony z problemem.


To dopiero 30% artykułu. W dalszej części przeczytasz m.in.:

Nie mogę tego stwierdzić – Tym bardziej w kolejnych dniach, gdy wykonywał bezskuteczne telefony do kolejnych instytucji, łącznie z ministerstwem rolnictwa...

Tak to nie działa – Jeżeli ten pan ma prywatną sprawę, podejrzenia o jakieś trucie, czego nie potwierdza zresztą lekarz, który był u niego, to musi...

Kilka czynników – Jak to możliwe, że w tak krótkim czasie na łące padły trzy krowy? Zdaniem Marka Winiarskiego mogło się na to złożyć kilka czynników. Wspomniane już muszki, pokarm, woda...

Reklama

Subskrybuj i czytaj wszystkie artykuły bez ograniczeń[[pay]]


Nie mogę tego stwierdzić

Tym bardziej w kolejnych dniach, gdy wykonywał bezskuteczne telefony do kolejnych instytucji, łącznie z ministerstwem rolnictwa.

Dali mi telefon do jakiejś krajowej izby kontroli. Zadzwoniłem tam, przyjęli dane, ale do dnia dzisiejszego nie mam odpowiedzi. Dodzwoniłem się też do Poznania, dali mi telefon szybkiego kontaktu, a tam powiedzieli, że pracują dla poznańskiego, a nie powiatu złotowskiego. Gdzie szukać pomocy!? Nie jest normalne, że na polu padają nagle trzy sztuki bydła

– zdaniem Trojanowskiego właściwe leczenie mogło uratować przynajmniej ostatnią.
Gospodarz podejrzewa zatrucie.

Reklama

Jakieś naturalne zatrucie przewodu pokarmowego, być może wynikające z szybkiej zmiany paszy

– mówi, choć nie wyklucza również celowego działania osób trzecich.

Nie jestem lekarzem, nie mogę tego stwierdzić

– wyjaśnia, że dlatego nalegał na przeprowadzenie badań. Stąd też odkładał w czasie powiadomienie służb zajmujących się odbiorem padliny. Krowy leżały na polu kilka dni. Gdy robiliśmy zdjęcia wyraźnie było już czuć smród. Jedna z krów miała częściowo nadgryzioną głowę.

Znalazłem w pobliżu padłego lisa, później go już nie było, pewnie dopadły go inne zwierzęta. A jak jest tam jakaś wścieklizna!?

Reklama

– pyta właściciel bydła, który sprawę zgłosił również na policję. Krowy zabrano w środę, krótko po tym, jak zrobiliśmy zdjęcia.

Tak to nie działa

Jeżeli ten pan ma prywatną sprawę, podejrzenia o jakieś trucie, czego nie potwierdza zresztą lekarz, który był u niego, to musi poprowadzić tę sprawę na drodze cywilnej

– mówi Powiatowy Lekarz Weterynarii Marek Winiarski.

Powiatowy lekarz jest od zwalczania chorób zakaźnych z urzędu, nie może używać publicznych pieniędzy do badań, które ktoś prywatnie chce zlecić

– odnosi się do przypadku Jerzego Trojanowskiego.

Reklama

Dlatego nie jestem stroną w tej sprawie. Zadzwoniłem jednak specjalnie do weterynarz, który na moją prośbę był na miejscu, żeby sprawdzić, czy jest jakieś podejrzenie choroby zakaźnej. Mówił, że absolutnie nie. Wyjaśnił, że na padnięcie tych zwierząt złożyło się pewnie parę rzeczy, ale nie ma żadnego podejrzenia jakiejkolwiek choroby zakaźnej zwalczanej z urzędu

– mówi Marek Winiarski.

Ten pan chciałby, żeby państwo zrobiło mu badania i potwierdziło jego podejrzenia, że np. ktoś truje to bydło. Tak to nie działa

Reklama

– Powiatowy Lekarz Weterynarii przyznaje, że wykonanie szerokich badań bez określenia kierunku ich przeprowadzenia rzeczywiście mogłoby kosztować więcej niż warte były padłe zwierzęta.

Badania toksykologiczne są kosztowne

– podkreśla. Odnosi się też do zarzutów gospodarza o powierzchownym badaniu krów.

Po to, żeby podejrzewać chorobę zakaźną, w zupełności wystarczy badanie kliniczne, nie trzeba pobierać prób

– wyjaśnia. Z kontaktów z gospodarzem wiedział, że padłe zwierzęta pozostawały na łące.

Dlatego przestrzegałem, żeby zgłosił konieczność odbiory padliny, bo sam siebie narazi na odpowiedzialność karną

Reklama

– dodaje Marek Winiarski.

Kilka czynników

Jak to możliwe, że w tak krótkim czasie na łące padły trzy krowy? Zdaniem Marka Winiarskiego mogło się na to złożyć kilka czynników. Wspomniane już muszki, pokarm, woda, którą piły na miejscu zwierzęta, a nawet fakt, że krowy były pędzone sporo kilometrów.

Nie widziałem tego bydła, ale z tego, co mówił weterynarz, jedna z krów była stara. Gospodarz pędził je z Tarnowca do Ptuszy, wcześniej stały w oborze, to był dla nich na pewno spory wysiłek. Nie wiem, jak wygląda tam kwestia pojenia, ale z relacji lekarza słyszałem, że zwierzęta mają tam dostęp do jakiejś sadzawki, a powinny pić wyłącznie wodę zdatną do picia, dowożoną do jakiegoś koryta. Mogło się tam nałożyć kilka rzeczy, które spowodowały, że te organizmy nie wytrzymały. Przyczynić się mogły nawet te meszki, wydają się może prozaiczne, ale one naprawdę potrafią zamęczyć zwierzę.

Wspomniany lekarz weterynarii nie chciał komentować tej sprawy.

Zapytaliśmy też Powiatowego Lekarza Weterynarii, jak wygląda kwestia reakcji przez służby podczas jego nieobecności na terenie powiatu.

Gdy rzeczywiście występuje podejrzenie choroby zakaźnej, uruchamiam moich lekarzy inspekcyjnych, również lekarzy wolnej praktyki, których mam do tego wyznaczonych i działamy. Niezależnie od tego, czy jest to roboczy dzień tygodnia, czy weekendy. Zawsze podejmujemy działania, ale do tego potrzebna jest jakaś podstawa. Tutaj jej nie było.

[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama