Reklama

Zawsze w pogotowiu

19/12/2014 13:00
Zamiast widelca trzymają strzykawkę, a talerz świątecznych pierogów zastępuje taca z lekarstwami. Dla pielęgniarek Wigilia to zwykły dzień pracy

Wchodząc na Oddział Dziecięcy Szpitala Powiatowego w Złotowie, nie czuć atmosfery świąt. Wszechobecne są natomiast niecierpliwość i nadzieja na powrót do domu. W końcu, kto chciałby spędzić Wigilię w szpitalu? One jednak muszą – taka praca. - Pielęgniarka musi zdawać sobie sprawę z tego, że będzie pracować w takie dni. Odejść od stołu, zostawić rodzinę, często płaczące dziecko. Pamiętam jak dziś, gdy moja mała córka rozpakowywała prezenty, a ja musiałam wyjść do pracy na 19.00. Nie były to chwile przyjemne, ale taka jest specyfika tego zawodu – mówi Grażyna Mościcka-Biedak, pielęgniarka oddziałowa Oddziału Dziecięcego Szpitala Powiatowego w Złotowie.

- Jest trudno, to fakt - przyznają jej koleżanki. Pielęgniarka to jednak optymistka i przede wszystkim kobieta zorganizowana, zawsze zatem sobie poradzi. Świąteczne porządki, kupowanie prezentów, gotowanie - to żaden problem. Między zmianami w pracy, wszystko da się zrobić. - My matki Polki już tak mamy, zawsze jesteśmy na drugim planie. Rodzina jest najważniejsza. W święta szczególnie, dlatego zależy nam na tym, aby najbliżsi mieli zapewnioną tę świąteczną atmosferę – mówi Grażyna Wegner, pielęgniarka.

O atmosferę pielęgniarki dbają również na oddziale. Nie ma tutaj co prawda uroczystej kolacji, ale są choinka, opłatek, a w fartuchach znajdzie się czekolada dla małych pacjentów.

W tym wszystkim jest jednak pułapka. Tak zabiegane, rozerwane pomiędzy pracą, a przygotowaniami do świąt, gubią tę świąteczną atmosferę. - Ona umyka  – potwierdza Grażyna Wegner. - Czasami mam takie małe marzenie, aby chociaż jeden rok, po tych 32 latach pracy, nie pracować w Boże Narodzenie – dodaje.

Poza tym ta praca nie należy do najłatwiejszych. W tym miejscu często rozgrywają się ludzkie tragedie. Każda z pielęgniarek w swoich wspomnieniach ma takie Wigilie, gdzie o świętowaniu musiała zapomnieć. Na pierwszym miejscu byli mali pacjenci, którym trzeba było pomóc wygrać walkę o życie.

[[reklama]]

Na szczęście nie brakuje tutaj dobrych momentów, tak jak ten sprzed kilkunastu lat. – Pamiętam jak dziś, gdy trafiła do nas dwójka dzieci zabranych z patologicznych rodzin. Proces adopcyjny przedłużał się. Dzieci niestety musiały zostać na okres świąt w szpitalu. Pracownicy jednak nie pozwolili na to. W Wigilię zabrali dzieci do swoich domów, tak aby mogły poczuć atmosferę świąt – mówi Grażyna Mościcka – Biedak.

Każdą dobrą chwilą są także momenty wypisów, gdy dzieci na święta mogą wrócić do domów. Dla pielęgniarek będących z dala od rodziny, patrzenie na uśmiechnięte twarze maluchów i rodziców to największa satysfakcja. - W Wigilię mam pierwszą zmianę i mam nadzieję, że tych wypisów będzie sporo – mówi Grażyna Mościcka-Biedak.

Na zakończenie zatem pozostaje życzyć pielęgniarkom zdrowych i spokojnych świąt. I oby tak było, bo takie życzenia na Oddziale Dziecięcym, to wręcz spełnienie marzeń.

***

Święta w pracy spędzają jednak nie tylko pielęgniarki. O tym jak wygląda Wigilia u policjantów, strażaków i księży, będą mogli Państwo przeczytać już w najbliższym numerze Aktualności Lokalnych.

Klaudia Siekańska

Dyskusja zamknięta z powodu niemerytorycznych komentarzy
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości