Zamiast widelca trzymają strzykawkę, a talerz świątecznych pierogów zastępuje taca z lekarstwami. Dla pielęgniarek Wigilia to zwykły dzień pracy
Wchodząc na Oddział Dziecięcy Szpitala Powiatowego w Złotowie, nie czuć atmosfery świąt. Wszechobecne są natomiast niecierpliwość i nadzieja na powrót do domu. W końcu, kto chciałby spędzić Wigilię w szpitalu? One jednak muszą – taka praca. - Pielęgniarka musi zdawać sobie sprawę z tego, że będzie pracować w takie dni. Odejść od stołu, zostawić rodzinę, często płaczące dziecko. Pamiętam jak dziś, gdy moja mała córka rozpakowywała prezenty, a ja musiałam wyjść do pracy na 19.00. Nie były to chwile przyjemne, ale taka jest specyfika tego zawodu – mówi Grażyna Mościcka-Biedak, pielęgniarka oddziałowa Oddziału Dziecięcego Szpitala Powiatowego w Złotowie.
- Jest trudno, to fakt - przyznają jej koleżanki. Pielęgniarka to jednak optymistka i przede wszystkim kobieta zorganizowana, zawsze zatem sobie poradzi. Świąteczne porządki, kupowanie prezentów, gotowanie - to żaden problem. Między zmianami w pracy, wszystko da się zrobić. - My matki Polki już tak mamy, zawsze jesteśmy na drugim planie. Rodzina jest najważniejsza. W święta szczególnie, dlatego zależy nam na tym, aby najbliżsi mieli zapewnioną tę świąteczną atmosferę – mówi Grażyna Wegner, pielęgniarka.
O atmosferę pielęgniarki dbają również na oddziale. Nie ma tutaj co prawda uroczystej kolacji, ale są choinka, opłatek, a w fartuchach znajdzie się czekolada dla małych pacjentów.
W tym wszystkim jest jednak pułapka. Tak zabiegane, rozerwane pomiędzy pracą, a przygotowaniami do świąt, gubią tę świąteczną atmosferę. - Ona umyka – potwierdza Grażyna Wegner. - Czasami mam takie małe marzenie, aby chociaż jeden rok, po tych 32 latach pracy, nie pracować w Boże Narodzenie – dodaje.
Poza tym ta praca nie należy do najłatwiejszych. W tym miejscu często rozgrywają się ludzkie tragedie. Każda z pielęgniarek w swoich wspomnieniach ma takie Wigilie, gdzie o świętowaniu musiała zapomnieć. Na pierwszym miejscu byli mali pacjenci, którym trzeba było pomóc wygrać walkę o życie.
[[reklama]]
Na szczęście nie brakuje tutaj dobrych momentów, tak jak ten sprzed kilkunastu lat. – Pamiętam jak dziś, gdy trafiła do nas dwójka dzieci zabranych z patologicznych rodzin. Proces adopcyjny przedłużał się. Dzieci niestety musiały zostać na okres świąt w szpitalu. Pracownicy jednak nie pozwolili na to. W Wigilię zabrali dzieci do swoich domów, tak aby mogły poczuć atmosferę świąt – mówi Grażyna Mościcka – Biedak.
Każdą dobrą chwilą są także momenty wypisów, gdy dzieci na święta mogą wrócić do domów. Dla pielęgniarek będących z dala od rodziny, patrzenie na uśmiechnięte twarze maluchów i rodziców to największa satysfakcja. - W Wigilię mam pierwszą zmianę i mam nadzieję, że tych wypisów będzie sporo – mówi Grażyna Mościcka-Biedak.
Na zakończenie zatem pozostaje życzyć pielęgniarkom zdrowych i spokojnych świąt. I oby tak było, bo takie życzenia na Oddziale Dziecięcym, to wręcz spełnienie marzeń.
***
Święta w pracy spędzają jednak nie tylko pielęgniarki. O tym jak wygląda Wigilia u policjantów, strażaków i księży, będą mogli Państwo przeczytać już w najbliższym numerze Aktualności Lokalnych.
Klaudia Siekańska
Dyskusja zamknięta z powodu niemerytorycznych komentarzy
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze