Lada dzień w gminie ma się pojawić równiarka. Używana, a mimo to droga. Jej praca ma sprawić, że mieszkańcy zapomną, co znaczą drogowe problemy
W najbliższym czasie gmina ma sfinalizować zakup oczekiwanej od dłuższego czasu równiarki drogowej. Właśnie z myślą o tym sprzęcie tegoroczne wydatki tytułem funduszu sołeckiego ograniczono o połowę, przekonując sołtysów, że mieszkańcom wsi zwrócą się te straty w postaci remontów gminnych dróg gruntowych. Sprzęt będzie zakupiony w trybie przetargowym.
Na ofertę odpowiedziała jedna firma – z Wyrzyska i, jak poinformował sołtysów na niedawnym zebraniu wójt, najprawdopodobniej ten właśnie sprzęt wzbogaci majątek Gminnego Zakładu Komunalnego. W tym celu na najbliższej sesji radni mają wprowadzić zmiany w budżecie, bo okazało się, że równiarka będzie o ponad 30 tysięcy złotych droższa niż zakładano. Zakup ma się zamknąć kwotą około 195 tys. zł brutto.
Dlaczego gmina nie kupi nowej równiarki? Koszty nabycia takiego sprzętu zaczynają się od poziomu pół miliona złotych. Z drugiej strony kupowanie używanego sprzętu zawsze wiąże się z większym ryzykiem awarii. Wójt ma tego świadomość, dlatego też potwierdza, że 17-letnią maszynę oglądało kilka osób, w tym fachowcy, którzy na takim sprzęcie się znają, a nawet na takim pracowali.
[[reklama]]
– Zdajemy się na tych fachowców. Równiarka ma wprawdzie przepracowane kilkanaście tysięcy godzin, ale w ich ocenie to słuszny wybór i dobra inwestycja – mówi Przemysław Kurdzieko, podkreślając, że w umowie będzie też zapis o możliwości przetestowania maszyny.
Od początku podkreślano, że kupno maszyny to jedno, a właściwa osoba do jej umiejętnego wykorzystania to drugie. Jak mówi wójt, w kadrze zakładu jest pracownik, który pracował wcześniej w firmie drogowej właśnie na takich maszynach. To mieszkaniec Lipki Piotr Lewandowski, który obecnie pracuje m.in. na posiadanej przez ZGK koparko-ładowarce.
Zimą również
ZGK posiada też jeden z pierwszych zakupów – wał drogowy, więc park maszyn zakładu systematycznie się powiększa. Równiarka to jednak sprzęt innego kalibru, stąd nie tylko ma pracować dla gminy, ale też ma być wynajmowana, żeby zarabiała na swoje utrzymanie i szybciej pozwoliła zwrócić koszty zakupu. Takiego sprzętu nie dorobi się raczej szybko gmina Zakrzewo, gdzie od stycznia też działa gminny zakład komunalny. Stąd wójt nie ukrywa, że gmina Lipka złoży na pewno ofertę wynajmu sąsiedniej gminie.
Zresztą niektórzy zastanawiali się, po co w dwóch sąsiednich gminach tyle drogowego sprzętu (Zakrzewo również ma kupić niebawem koparko-ładowarkę) – czy nie lepiej było podzielić się i wymieniać usługami, minimalizując koszty zakupów dla gminnych budżetów? Przemysław Kurdzieko przekonuje, że w przypadku takiej maszyny jak koparko-ładowarka nie wyobraża sobie, żeby każda gmina nie miała swojego sprzętu. – U nas jest ona praktycznie cały czas używana. To podstawowy sprzęt – mówi wójt.
Tym bardziej, że lipkowski samorząd ma na swoim terenie znacznie więcej kilometrów gminnych dróg do utrzymania niż gmina Zakrzewo. Równiarka to już inny rodzaj sprzętu, sporo droższy, stąd lipkowska strona złoży stosowną ofertę sąsiadom zza miedzy. Jak mówi Przemysław Kurdzieko, w samej tylko gminie Lipka równiarka na pewno nie będzie miała okresów dłuższych przestojów, bo ma pracować przez cały rok, zimą służąc chociażby przy odśnieżaniu gminnych traktów.
Piotr Steffen
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze