19 listopada 1950 roku państwo Stanisława i Marian Kruczyńscy uroczyście ślubowali sobie miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że nie opuszczą się aż do śmierci.
Na uroczystość 65-lecia pożycia małżeńskiego, z której to okazji Jubilaci zostali odznaczeni okolicznościowymi medalami, dzieci zaprosiły rodziców podstępem. Najstarsza córka, która przyszła na świat 19 listopada, zaprosiła rodziców na swe urodziny po raz pierwszy nie do swojego domu, tylko do restauracji. Spowodowało to zaskoczenie, zdziwienie i wzruszenie - pani Stanisława i pan Marian nie spodziewali się kolejnych medali za długoletnie pożycie małżeńskie, bo „zaledwie” 15 lat temu obchodzili 50 rocznicę małżeństwa.
Uroczystej dekoracji medalami dokonał burmistrz Piotr Wojtiuk wraz z Jolantą Żendel, kierowniczką USC w Jastrowiu. W uroczystości brała udział tylko najbliższa rodzina – czworo dzieci, dziewięcioro wnucząt i pięcioro prawnucząt.
Państwo Kruczyńscy poznali się około roku przed ślubem. W tamtych czasach chłopak tak długo musiał chodzić do dziewczyny, która mu się podobała, aż jej ojciec go zaakceptował i pozwolił się oświadczyć. Państwo Kruczyńscy byli bardzo młodzi na zakładanie rodziny, jak na dzisiejsze standardy wiekowe: pani Stanisława miała zaledwie 17 lat, a pan Marian prawie 21 lat. Po ślubie młodzi zamieszkali u rodziców pana Stanisława w Pniewie na gospodarstwie rolnym.
Pan Marian dostał pracę jako kierownik gorzelni w Wieleniu, dokąd się przeprowadził z rodziną, ale mieszkali tam tylko blisko rok, bo mieszkanie było za małe, żeby pomieścić rodzinę i dziadków.
W tym czasie oboje małżonkowie pracowali zawodowo w kolejnych gorzelniach. Najpierw było to Pławno k/Czaplinka, później Miłkowo k/Czaplinka, skąd już oboje odeszli na emeryturę. Dzisiaj mieszkają w Jastrowiu, w wybudowanym przez siebie domu-bliźniaku, z synem i najmłodszą córką.
Już w 1961 roku w domu pojawił się pierwszy samochód – moskwicz. Mimo kolejno przychodzących na świat dzieci i związanych z tym nowych kosztów państwo Kruczyńscy nieźle sobie radzili finansowo. Po ciężkiej pracy w gorzelni uprawiali działkę, której plony można było dobrze sprzedać. Sprzedaż warzyw pozwoliła nie tylko na zakup samochodu, ale i na liczne podróże po Polsce i krajach europejskich, dostępnych w tamtych czasach dla Polaków – Bułgarii, Węgier i Rumunii.
Pani Stanisława zawsze była bardzo gospodarną żoną i matką. Potrafiła uszyć dla dzieci to, czego w sklepach wtedy nie było i zrobić na drutach skarpetki, szalik czy czapkę, żeby zaoszczędzić trochę grosza na naukę dla dzieci i na wakacyjne wyjazdy.
Wytrzymać tyle lat razem to nie lada wyzwanie. Jaką receptę na trwały związek ma pani Stanisława? - Trzeba dużo rozmawiać, nie stronić od kłótni, ale i nie pozwolić na to, aby w małżeństwie były ciche dni – mówi. Córki potwierdzają, że mama miała zawsze anielską cierpliwość do nich, dzieci i do taty. Tata szybko się denerwował, czasem nawet krzyknął, ale przed mamy łagodnością natychmiast kapitulował i dawał się „rozbroić”.
- Trzeba również mieć jakieś swoje ulubione zajęcie, któremu dobrze jest się poświęcać samemu i tym samym mieć czas tylko dla siebie - dodaje pani Stanisława. - Ja mam swoje róże, które, choć kłują i córki stale namawiają mnie do zaniechania zajmowania się nimi, to dają mi tyle radości, że nie potrafię się ich pozbyć.
Ulubionym zajęciem pana Mariana jest natomiast hodowanie pomidorów.

Wzruszeni jubilaci Stanisława i Marian Kruczyńscy
Państwo Kruczyńscy, mimo przejściowych kłopotów ze zdrowiem, czują się dobrze. Pan Marian ma już słabe serce i coraz gorzej słyszy. Pani Stanisława przeszła 15 lat temu operację, zapobiegając tym samym chorobie nowotworowej. I mimo że cieszą się tym, co mają i – jak twierdzą - niczego już im do szczęścia nie brakuje, pani Stanisława ma jedno marzenie. - Syn przywiózł mi z wycieczki duże, ozdobne pudełko, które ma tylko jeden otwór. Gdy tylko mam monetę 5-złotową wrzucam ją do tego pudełka. Marzę, że doczekam chwili, gdy któreś z moich 9 wnucząt wyjdzie za mąż lub się ożeni i wtedy dostanie ode mnie w prezencie to pełne monet pudełko – mówi.
Państwo Kruczyńscy wspólnie marzą o jednym - aby ich wszystkie dzieci, wnuki i prawnuki żyły i mieszkały w Polsce.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
wszystkiego najlepszego na nastepne lata-ja mam urodziny19-go listopada i milo mi ,ze w tym dniu obchodza Panstwo te piekna rocznice!
Moi dziadkowie we wrześniu obchodzili 67 rocznicę ślubu, chciałabym żeby wszystkie małżeństwa w tych czasach były jak te :) gratulacje :)
wszystkiego najlepszego na nastepne lata-ja mam urodziny19-go listopada i milo mi ,ze w tym dniu obchodza Panstwo te piekna rocznice!
Moi dziadkowie we wrześniu obchodzili 67 rocznicę ślubu, chciałabym żeby wszystkie małżeństwa w tych czasach były jak te :) gratulacje :)