Reklama

Zero wyobraźni, zero rozsądku

17/08/2014 00:00
Ludzka głupota nie zna granic. A to kosztuje - na razie gminny zakład komunalny, za chwilę wszystkich podatników. Kamienie, podpaski, pieluchy, majtki, koszulki, biustonosze, mopy, nawet zwierzęta - to wszystko trafia do kanalizacji

Rozpoczęcie wraz z początkiem tego roku działalności Samorządowego Zakładu Komunalnego z każdym kolejnym tygodniem pokazuje, jak wiele komunalnych spraw jest jeszcze do uporządkowania w gminie Zakrzewo. Niedawno informowaliśmy o kontrolach odprowadzania wód deszczowych do kanalizacji, teraz powstanie zakładu daje możliwość dokładnego przyjrzenia się innemu problemowi związanemu z gminną kanalizacją. Sprawa dotyczy tego, jakie odpady trafiają do sieci, czego efektem są z kolei nieustanne awarie urządzeń na przepompowniach ścieków. Do sieci kanalizacyjnej trafiają bowiem rzeczy, które nigdy nie powinny się w niej znaleźć. Efektem takich praktyk są regularnie zapychane pompy, co nieustannie wymaga interwencji pracowników SZK. – Dojazd, zaangażowanie pracowników - to wszystko są koszty, jakie ponosi zakład – mówi kierujący nim Edmund Kabattek.

Zabawa idiotów

Koszty, których pokrywanie boli zwłaszcza wtedy, gdy są konsekwencją ludzkiej głupoty. Bo jak inaczej określić sytuacje, gdy do sieci trafiają kamienie, podpaski, pieluchy, majtki, koszulki, biustonosze czy mopy? – Ostatnio przy zapchanej pompie był nawet jeż. Przecież sam tam nie wszedł – mówi zdegustowany sytuacją wójt, przyznając, że zapewne jakimś młodym ludziom przyszły do głowy idiotyczne zabawy. Niestety kosztem bezbronnego zwierzęcia, które w taki właśnie sposób trafiło zapewne do muszli klozetowej. – Skala problemu jest duża, żeby nie powiedzieć ogromna. Od kilku tygodni, a więc głównie w okresie wakacyjnym, nie ma dnia, żebyśmy nie interweniowali przy jakiejś pompie – podkreśla Henryk Dobrosielski. To nie przypadek, że mówimy właśnie o okresie wypoczynku. Najwięcej interwencji jest bowiem w Kujankach, gdzie wypoczywają turyści. Problem dotyczy jednak całej gminy, choćby w Zakrzewie zakupiono ostatnio dwie pompy. To tutaj właśnie ktoś pozbył się poprzez sieć kanalizacyjną wspomnianych mopów.

[[reklama]]

Czasochłonne, kosztowne

Podobnie jak w przypadku odprowadzania wód opadowych, także tę kwestię można poddać kontroli. Ale w tym przypadku jest to trudniejsze do realizacji. Owszem precyzyjne, bo za pomocą poszczególnych urządzeń i mechanizmów można dojść, skąd dokładnie – z określeniem co do posesji – pochodzi odpad. Ale jest to dużo bardziej czasochłonne i kosztowne zadanie. Dlatego gmina i SZK nie chcą uciekać się do kontroli, licząc na to, że mieszkańcy gminy, a także przyjeżdżający do Kujanek goście, zaczną wykazywać się należnym poziomem intelektu. Bo koszty w ostateczności i tak poniosą podatnicy. Wszak nie jest większym problemem sprawić, żeby cena ścieków była wyższa, i to wyraźniej. Wystarczy stosowna uchwała radnych.

Jeśli będzie trzeba...

A może do tego dojść, gdy za chwilę okaże się, że przewidziany na roczną działalność SZK budżet nie wystarcza. Niemniej, jak mówi wójt, jeśli problem będzie się powtarzał, SZK przeprowadzi jednak kontrole. Nawet częściowe, choćby tylko w tych miejscach, gdzie sytuacje najczęściej się powtarzają. Tak jak w przypadku wspomnianych mopów, które nie pierwszy raz wyciągnięto z przepompowni w Zakrzewie. Oczywiście nie za każdym razem dochodzi do uszkodzenia pompy, ale dojazd ekipy i czas jej pracy to też koszty. – Remont pompy to wydatek rzędu 1-2 tys. zł. Zakup nowej kosztuje 4-6 tys. zł. – mówi kierownik SZK. Edmund Kabattek przyznaje, że tylko w tym roku w Zakrzewie zakupiono dwie pompy, a w całej gminie około dziesięć było już naprawianych.

Piotr Steffen
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości