Reklama

Zibi Blues

24/07/2012 00:00
Nie czeka w kolejce po autograf, nie forsuje tłumu fanów i nie przepycha się przez ochronę. To gwiazdy pytają, czy mogą podpisać się na jego sławnych krawatach

Zibi - tak o Zbyszku Grudzińskim z Łobżenicy mówią w bluesowym środowisku. I pewnie byłby miłośnikiem muzyki bluesowej jak wielu innych, gdyby nie fakt, że od dziesięciu lat skrupulatnie gromadzi autografy muzyków polskiej i zagranicznej sceny bluesowej na… krawatach. Krawaty, bez których nie rusza się na żaden koncert i festiwal, stały już jego znakiem rozpoznawczym. Tam gdzie dzieje się coś ważnego, nowego, istotnego w muzyce bluesowej jest Zbyszek Grudziński i jego krawaty.
[[reklama]]
Krawatów cztery

Leci dziesiąty rok odkąd wielki miłośnik bluesa z Łobżenicy zjeżdża Polskę w poszukiwaniu nowych kapel, muzyków, dobrze znanych artystów i ukochanej muzyki, a wraz z nim jeżdżą krawaty pełne podpisów. Gdy wraca z koncertu zawiesza je na ścianie w pokoju, obok gabloty ze zdjęciami z koncertów, obok plakatów zapraszających na ważne wydarzenia muzyczne. Dlaczego krawaty? – Na koncertach można spotkać wiele indywidualności. Ja wymyśliłem sobie krawaty i tak jeżdżę z nimi na koncerty – zdradza Zbyszek Grudziński. Najbardziej zagęszczony podpisani jest pierwszy krawat. Można znaleźć na nim autografy między innymi Sławka Wiecholskiego, Tadeusza Nalepy, muzyków Dżemu i wielu innych polskich i zagranicznych gwiazd bluesa. – Nie mam autografu Irka Dudka – żałuje miłośnik bluesa – ale jeszcze do niego dotrę – zapewnia. Dzisiaj Zibi zapełnia już czwarty krawat. Na ostatnim podpisała się między innymi Martyna Jakubowicz i nie był to autograf, do którego trzeba było przekonywać wokalistkę, gitarzystkę i kompozytorkę. Po tylu latach krawaty stały się znakiem firmowym Zbyszka Grudzińskiego. – Niektórzy wykonawcy sami podchodzą i pytają, czy mogą złożyć podpis. Nie muszę stać w kolejce, przepychać się przez ochronę. To jest bardzo miłe – dodaje. – Kiedyś na jakimś koncercie podeszli do mnie młodzi ludzie i bez zbędnych ozdobników powiedzieli: zaj… pomysł. Mam satysfakcję, że nikt przede mną tego nie wymyślił.
[[reklama]]
Blues jest we mnie

Krawaty zajmują honorowe miejsce na ścianie w mieszkaniu łobżeniczanina. Pod nimi kilka szuflad komody po brzegi wypełnionych płytami ulubionych artystów, nowych kapel i dopiero odkrywanych nurtów we współczesnym bluesie oraz książek i czasopism. – Lubię być przygotowany do koncertu – wyjaśnia Zbyszek Grudziński, gdy spoglądam na bogaty zbiór informacji. – Nie jeżdżę w ciemno. Staram się wiedzieć, co sobą reprezentuje dany artysta.
[[nowa_strona]]
Dlaczego blues?

- Bluesa zawsze lubiłem, nawet trudno jest mi powiedzieć, kiedy zakochałem się w tej muzyce. Wiadomo, nie zawsze było tyle czasu i pieniędzy, żeby słuchać go na żywo, była rodzina, praca, ale przez całe życie ta muzyka była i jest we mnie. Na szczęście żona i dzieci rozumiały tą moją miłość. Na początku żona jeździła ze mną na koncerty, ale potem zrezygnowała, nie czuła tego tak bardzo jak ja.
[[reklama]]
Ulubieni artyści?

– To się zmienia. Na pewno z polskich muzyków to Tadziu Nalepa. Wszystko zależy od nastroju, samopoczucia. Z zagranicznych John Lee Hooker. Te lata sześćdziesiąte najbardziej zapadły mi w sercu.



A współczesny blues?


- Też jest dobry. Dlatego Zbyszek Grudziński wciąż szuka nowych doznań w ukochanej muzyce. Takie wydarzenia muzyczne jak Rawa Blues, Olsztyńskie Noce Bluesowe czy Blues Express to święto, na które z niecierpliwością czeka. – Moje wakacyjne podróże zawsze wyznaczały i do dzisiaj wyznaczają bluesowe koncerty i tak już chyba zostanie – zdradza Zbyszek Grudziński.
[[reklama]]

A krawaty?

- Obiecałem Sławkowi Wiecholskiemu, który jest szefem stowarzyszenia bluesowego, że gdy nie będę już jeździł na koncerty to te krawaty mu dam, żeby zawisły w dobrym miejscu. Ale to jeszcze nie teraz.

A. Głyżewska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości