Reklama

Zlikwidują niebezpieczeństwo. Nie czekają na tragedię.

28/11/2015 18:35
Od lat nieużywany zbiornik przeciwpożarowy stwarza dzisiaj więcej zagrożenia niż daje pożytku. W ostatnich miesiącach trzeba było wyciągać z niego zwierzęta. Oby nie wpadły do niego dzieci

O zagrożeniu przypomniała na ostatniej sesji radna Bożena Włodarczyk. Powoływała się na płynące od mieszkańców głosy. Znajdujący się w Drożyskach Wielkich zbiornik to ostatnie takie miejsce we wsiach gminy Zakrzewo. Nieliczne zbiorniki, jakie pozostały w gminie, mieszczą się wyłącznie na terenach firm, przedsiębiorstw, a we wsiach funkcję przeciwpożarową pełni sieć hydrantów. Strażacy ze zbiornika nie korzystają. – Nie pamiętam, kiedy ostatni raz jako jednostka korzystaliśmy z tego zbiornika – mówi Michał Falba z OSP Zakrzewo.

Ludzie pomogli

Inna sprawa, że ciecz, jaka się w nim znajduje, a właściwie gęsta zawiesina, do gaszenia się nie nadaje. Szacuje się, że warstwa ma jakieś 20-30 centymetrów, pod spodem jest ponoć spora, licząca ponad metr warstwa mułu. Gdyby ktoś tutaj wpadł, wypadek mógłby się tragicznie zakończyć. W ostatnich miesiącach wpadł już tutaj bóbr i pies. Zwierzęta udało się wyciągnąć, ale bez pomocy ludzi same nie dałyby rady się wydostać.

Reklama

Szef gminnego zakładu komunalnego Edmund Kabattek podkreśla, że miejsce jest niebezpieczne, nawet pomimo tego, że jest ogrodzone i teoretycznie zamknięte. Teoretycznie, bo zdarza się, że ludzka ciekawość sprawia, że osoby podchodzą do zbiornika i pozostawiają otwartą furtkę.

Miejscowi podkreślają zresztą, że i bez tego można odgiąć siatkę i przedostać się przez ogrodzenie. Skoro wpadły tam zwierzęta, jest też ryzyko, że może wpaść dziecko – przestrzegają mieszkańcy.

Jest blisko, będzie bliżej

Wójt nie wzbrania się przed likwidacją zbiornika, najpierw chce jednak formalnie rozeznać się w sytuacji, zwłaszcza w kontekście zabezpieczenia pożarowego. Podkreśla, że na likwidację zbiornika, którego powstanie szacuje się na lata 70./80., musi być wydana decyzja nadzoru budowlanego. – Jestem oczywiście za tym, żeby to uporządkować i zrekultywować – mówi Henryk Dobrosielski, podkreślając bliskość placu zabaw i boiska. Tym bardziej, że są plany powiększenia rekreacyjnej przestrzeni, właśnie w kierunku zbiornika. Już teraz jego odległość od miejsca, gdzie wiosną i latem czas spędza wiele dzieci, wynosi zaledwie kilkadziesiąt metrów. W niedługiej przyszłości ten dystans jeszcze bardziej się zmniejszy. Wójt deklaruje, że do tego czasu problem zbiornika zostanie rozwiązany.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości