„Miło nam poinformować, że lista zdobywców Korony Polskich Półmaratonów w 2016 roku przekroczyła liczbę 1500” – chwaliło się rok temu Polskie Stowarzyszenie Biegów, czyli główny organizator cyklu biegowych imprez na dystansie 21 km i 97,5 metra, wchodzących w skład tytułowej „Korony”. Entuzjazm władz działającego od 1995 roku Stowarzyszenia w najbliższym czasie najwyraźniej będzie wzrastał. Na liście zdobywców Korony Polskich Półmaratonów za rok 2017 pojawiły się aż 2663 nazwiska! To wyjątkowa lista, bo nie ma na niej nazwisk przypadkowych. Powiat złotowski reprezentuje na niej 10 osób charakteryzujących się nieprzeciętnym uporem, zawziętością i konsekwencją. W tym 4 biegowych przyjaciół: Michał Centka, Zbigniew Pająk i Edyta Gmurczyk–Pająk oraz Tomasz Pająk. Jak wiadomo biegi długodystansowe to specjalność samotników, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby startować w nich wspólnie ze znajomymi czy rodziną. Dobrych motywacji nigdy za wiele. W minionym roku zorganizowano 10 takich biegów w Polsce, niektóre nawet tego samego dnia. Aby wejść w posiadanie „Korony” na przestrzeni 12 miesięcy należało ukończyć minimum pięć z nich. Najprostszym rozwiązaniem jest oczywiście udział w tych biegach, które organizowane są najbliżej, ale nie zawsze jest to takie oczywiste. Popularność tego typu imprez z dnia na dzień rośnie. Listy startowe niektórych zapełniają się w dwa dni, tak jak w Grodzisku Wielkopolskim. Trzeba pilnować, żeby w ogóle móc się zapisać. Sporą zagwozdkę mieli wszyscy ci, którzy ukończyli Półmaraton Philipsa w Pile, ponieważ trasa pomimo certyfikacji okazała się mieć niewłaściwy dystans (była za długa o 220 m). Zachodziło więc ryzyko, że pilska impreza wypadnie z grona elitarnych biegów wchodzących w skład „Korony”. Tak się jednak nie stało i nasi bohaterowie spokojnie mogli odebrać zasłużone laury.
Najlepsi półmaraton biegają nieco ponad godzinę. Dla wielu z nas taki wynik jest nieosiągalny nawet na dobrym rowerze. Decydując się na przebiegnięcie takiego dystansu trzeba określić, jakim mniej więcej tempem będzie się biegło, co skutkuje przydzieleniem do poszczególnych stref czasowych.
Ci szybsi mogą spokojnie ścigać się z wiatrem, ci którzy kilometry przeliczają nieco wolniej też mają swoje startowe miejsce. Z początku zdarza się pobiec jakiś czas wspólnie, ale najrozsądniej jest zachować swoje tempo i w nim zmierzać cierpliwie do mety. Trzeba słuchać swojego organizmu, ale czasem dać się ponieść jakiejś dodatkowej inspiracji, jak wyprzedzająca nas ślicznotka albo... staruszka. Tym, którzy nie mają predyspozycji biegać jest trudniej. Każdy początkujący biegacz wie, że kluczem jest tutaj wydolność organizmu. Jej zbudowanie może się początkowo wydawać nieosiągalne. Pełen zapału człowiek, który przecież chce dobrze, nagle po półkilometrze „wypluwa płuca” i już wie, że pełnia formy to tylko szczytowy moment długiego procesu. Wspólnie, np. z żoną lub mężem, którzy biegają przecież różnymi tempami paradoksalnie jest jeszcze trudniej. Ale dla chcącego nie ma nic trudnego. Niestraszny staje się wysiłek, stres, rywalizacja. Najważniejsza walka rozgrywa się w każdym z osobna. Wygrywanie trzeba zostawić innym. Niektórzy idą czy raczej biegną jeszcze dalej, tak jak Karol Trojan z Nowego Sącza, który dokonał rzeczy niemożliwej i Koronę 2017 wybiegał sobie... na boso.
Tomasz Pająk i Michał Centka znają się od kilkunastu lat, ale wspólną biegową przygodę rozpoczęli niedawno. Wzięli udział w rowerowym Rajdzie w Ciemno, potem przyszedł czas na Crossfit z Przemysławem Drajerem, Runmaggedon i wiele innych biegowych imprez. Wreszcie pojawił się pomysł zaliczenia Korony Polskich Połmaratonów. Wkrótce do teamu dołączyli Zbigniew Pająk i Edyta Gmurczyk–Pająk – biegowe małżeństwo, które także postanowiło stawić czoła temu wyzwaniu i wspólnymi siłami dokonać czegoś, co dotąd było tylko w sferze marzeń. Okazało się, że biegi szybko łączą nawet skrajnie różne charaktery. Najbardziej doświadczonymi biegaczami są Edyta i Zbyszek, którzy swoich sił w biegach długich spróbowali dopiero po „czterdziestce”, ale mają już na koncie co najmniej kilka udanych startów.
Ci, którzy zasmakowali już trochę biegania w naturalny sposób zastanawiają się nad sprawdzeniem się w tego typu wyzwaniach
– wyjaśnia pan Zbigniew, który wraz z małżonką zaliczył półmaratony w Poznaniu, Wrocławiu, Pile, Gnieźnie i Krakowie. Pracujący dla firmy produkującej farby Michał Centka biegać też zaczął niedawno. W marcu miną dwa lata. Plusy wspólnego biegania docenił także Tomasz Pająk, kuzyn Zbyszka.
Trenowanie w grupce jest dużo bardziej motywujące, ciężko jedynie zgrać się na odpowiadający wszystkim termin. Zawsze najlepszą motywacją jest bieg w tłumie i adrenalina startowa
Reklama
– podkreśla złotowianin, na co dzień spędzający większość czasu w pracy przed ekranem komputera, który bieganie traktuje jako dodatek do zdrowego stylu życia i świetne przetarcie przed kolejnymi wymarzonym celami sportowymi. Na bliżej położone biegi złotowianie jeździli na własną rękę, na dalsze wyprawy wybierali się już wspólnie, tak jak do ciepło wspominanego przez wszystkich Gniezna, rodzinnej miejscowości usportowionej rodziny Centków. Bieg Lechitów w Gnieźnie to jeden z najstarszych półmaratonów w Polsce. Na starcie do team’u dołączyła Kasia, żona Michała która pragnęła dedykować go swojemu ojcu, wielokrotnemu uczestnikowi biegu w latach 80 i 90. W Poznaniu i w kończącym cykl biegu w Krakowie również wszyscy pobiegli razem.
Amatorzy biegania po zdobyciu upragnionego trofeum nie osiedli jednak na laurach. Są już na listach startowych pierwszych półmaratonów w tym roku. To zresztą najlepsze rozwiązanie dla chcących się sprawdzić w tego typu wyzwaniach – wystartować już w pierwszym biegu sezonu i ocenić własne przygotowanie i możliwości. To może się przydać biorąc pod uwagę fakt, że cała ekipa planuje zabrać się za Koronę Polskich Maratonów. Dystans półmaratonu, jakkolwiek imponujący, jest tylko przymiarką i treningiem do jego dwukrotnie dłuższego odpowiednika. Pierwsza okazja do długiego biegania w tym roku będzie 8 kwietnia w Dębnie (limit 2,5 tys. pakietów startowych wyczerpał się w ciągu kilku godzin). Pierwsza dla Michała i Tomasza, bo Pająkowie, którzy mają już na koncie biegi na pełnym dystansie maratonu, zaczną najprawdopodobniej w październiku od Maratonu Poznańskiego. Od ukończenia pierwszego takiego wyzwania biegacze będą mieli 24 miesiące na skompletowanie kolejnych czterech maratonów. Tylko tyle i aż tyle. Złotowianie nie wykluczają, że w cyklu przygotowań zdarzy się im po raz kolejny zaliczyć Koronę Półmaratonów, ot w celach treningowych. Kluczowy może okazać się tutaj rozkład sił.
Jak przygotować się do biegania półmaratonów? Trzeba dużo biegać, biegać i biegać. W rozplanowaniu treningów pomagają teraz fachowe aplikacje, więc trener mieści się w przysłowiowym zegarku. Wystarczy podać datę biegu, żądane tempo i czas, a elektroniczny cwaniaczek codziennie podpowie nam, ile mamy do przebiegnięcia i jak rozplanować siły. Skuteczność tego typu urządzeń, choć dyskusyjna, z całą pewnością pomaga jako chwyt psychologiczny. Dłuższe przerwy w treningu nie są mile widziane, liczy się głównie systematyczność i metoda małych kroczków. Ani się obejrzycie jak po dwudziestokilometrowej przebieżce wrócicie do domu, zjecie spokojnie obiad i bez marudzenia pojedziecie na zakupy do marketu. Kolejne wyzwania czekają tuż za drzwiami i są na wyciągnięcie ręki.[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
a może by tak napisać o maratończykach? Kilka osób zdobyło w tym roku koronę maratonów polskich.
a może by tak napisać o maratończykach? Kilka osób zdobyło w tym roku koronę maratonów polskich.