Reklama

Zmienić opinię o szkole

13/06/2012 09:50
W niedawnej ocenie pracy, Szkoła Podstawowa w Zakrzewie wypadła średnio, a noty obniżyły wyniki nauczania. Mimo to przyszła dyrektor bardzo dobrze, a nawet wzorowo ocenia swoją kadrę. Przyznaje wprost, że jednym z problemów szkoły jest małe zaangażowanie rodziców. Z Arlettą Tymińską rozmawia Piotr Steffen

Dwa tygodnie temu rozmawiałem z obecną dyrektor zakrzewskiej podstawówki. Nie zgodziła się z opinią, że w dyktatorski sposób sprawowała funkcję, a jedynie rządziła szkołą twardą ręką. Jaka jest Pani opinia w tym względzie?

Myślę, że określenie stylu pracy Marzeny Marek dyktatorstwem byłoby przesadą. Gdy dochodziło do spornych sytuacji, bywało, że nie tylko wysłuchała drugiej strony, ale też akceptowała propozycje innych.

Podobał się Pani ten, mimo wszystko, twardy styl rządzenia?

Nie zawsze. Jestem osobą, która często ponad przepisy stawia to, co podpowiada serce, chyba nawet częściej kieruję się uczuciami, a dopiero później analizuję, sprawdzam sytuację pod kątem przepisów.

Odchodząca dyrektor przyznała, że objęcie przez Panią kierowniczej funkcji w zakrzewskiej podstawówce jest naturalną koleją rzeczy – zgadza się Pani z takim twierdzeniem?

Trudno powiedzieć. Marzena Marek już na początku roku powiedziała nam, że nie będzie ubiegała się o przedłużenie funkcji dyrektora. Byłam jedyną na tamten moment, która miała odpowiednie uprawnienia, czyli ukończony kurs zarządzania oświatą. Nikt spośród naszej kadry przez ten czas nie nabył takich uprawnień, tak więc w tym względzie może rzeczywiście moja kandydatura jest naturalna. Tym bardziej, że od dłuższego czasu koledzy i koleżanki nauczyciele usilnie namawiali mnie do ubiegania się o stanowisko.

Miała Pani wątpliwości?

Ogromne. Zdawałam sobie sprawę, że to wpłynie nie tylko na moje dalsze życie zawodowe, ale także prywatne, bo będzie się wiązało z ogromem obowiązków, także poza normatywnymi godzinami pracy. Wiem, o czym mówię, bo przez wiele lat mieszkałam pod jednym dachem z dyrektorem, mam na myśli swoją mamę, więc wiem, ile to kosztuje. Najtrudniejsze są oczywiście kwestie związane z czysto międzyludzkimi relacjami, to naprawdę jest już wyższa szkoła jazdy. Mam nadzieję, że jakoś z tym sobie poradzę.

Wspomniała Pani o namawianiu przez kolegów nauczycieli – rozumiem, że ma Pani z nimi dobre relacje?

Wydaje mi się, że tak.

Od września zmienią się wasze zawodowe kontakty, więc i prywatne będą inne...

Chciałabym, byśmy dalej zostali na stopie koleżeńskiej, ale w związku z objęciem przeze mnie funkcji, będę wymagała, aby każdy wywiązywał się ze swoich zadań. Mam nadzieję, że mimo wszystko nie zmienią się nasze relacje.

Najbardziej zastanawiają z pewnością przyszłe kontakty z obecną dyrektor. Jak Pani to sobie wyobraża? Wszystko obróci się o 180 stopni...

Mnie nie będzie ciężko, nie wiem, jak pani Marzenie Marek. Początkowo może być trudno, ale wierzę, że jako nauczyciel doskonale sobie poradzi, a między nami nic się nie zmieni.

Dlaczego podjęła się Pani roli dyrektora szkoły?

Wpłynęły na to wspomniane namowy koleżanek i kolegów, a przede wszystkim chęć sprawdzenia się, przy czym muszę zaznaczyć, że nie było moją ambicją samą w sobie zostanie dyrektorem. Po prostu mam przekonanie, że jest sporo do zrobienia w naszej szkole, mam na to pewne pomysły, zobaczymy, czy będą one trafione.

Co przede wszystkim jest do zrobienia?

Nie chcę zdradzać tutaj żadnych szczegółów, ale jedno wiem na pewno: zdecydowanie za mało się promujemy. W naszej szkole naprawdę dzieje się wiele dobrych rzeczy, musimy bardziej je pokazywać, żeby zmienić nieco opinię o naszej placówce.

Jaka była to opinia do tej pory?

Że nauczyciele nic nie robią, że nic im się nie chce i w niczym nie biorą udziału. Nie wiem, czy obiektywnie oceniając jest to prawdą, czy nie, ale osobiście uważam, że robimy naprawdę dużo. Owszem, współpraca z innymi instytucjami nieco kuleje, stąd może taki wizerunek i dlatego musimy nad tym popracować.

Z jakimi instytucjami?

Choćby z Domem Polskim, gdzie przy każdej okazji występują przedszkolaki czy dzieci z innych szkół, a my jakoś nigdy nie mieliśmy okazji zaistnieć. Przy czym, żeby było jasne, nie mam tutaj pretensji do kierownictwa instytucji kultury. Szerzej nie chciałabym się na ten temat wypowiadać.

Wielu dyrektorów zarabia mniej niż spora grupa podwładnych im nauczycieli. W Pani przypadku pensja wzrośnie, pozostanie na dotychczasowym poziomie, czy będzie mniejsza?

Prawdę powiedziawszy nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ nie wiem, ile wynosi obecnie pensja dyrektora. Osobiście mam dość wysokie pobory jako nauczyciel, nie narzekam. Nie wiem, jak będzie z chwilą objęcia dyrektorskiego stanowiska.

Nie obawia się Pani, że zwiększy się zakres obowiązków, odpowiedzialność, a pensja będzie mniejsza?

Z doświadczenia innych pedagogów wiem, że dyrektorzy rzeczywiście często zarabiają mniej niż nauczyciele. Każdemu w pewnym sensie brakuje pieniędzy, ale chyba na tyle oszczędnie potrafię nimi gospodarować, że ile ich by nie było, będzie musiało wystarczyć. W każdym razie na chleb na pewno będę mogła zarobić.

Wracając do kadry nauczycielskiej... Dwa tygodnie temu Marzena Marek mówiła na naszych łamach, że karta nauczyciela, chroniąc wszystkich nauczycieli, przede wszystkim chroni tych złych. Zna Pani możliwości nauczycieli z zakrzewskiej podstawówki – można o nich powiedzieć, że w 100% są świetnymi pedagogami, czy już dzisiaj wie Pani, że są tacy, z którymi trzeba będzie, i to zdecydowanie, porozmawiać?

Wydaje mi się, że kadrę mamy bardzo dobrą, w skali 1-6 bez wahania postawiłabym jej nawet ocenę wzorową, choć zdaję sobie sprawę, że indywidualnie nie każdy zasługuje na tak wysoką notę. Uważam jednak, że trzeba tych ludzi jedynie należycie umotywować do pracy, a ponieważ pomysłów mamy tysiące, jestem przekonana, że w tym względzie będzie dobrze.

Niedawno w Waszej szkole przeprowadzono ewaluację. Wiem, że ogólnie wypadła średnio, a końcową notę zaniżyły przede wszystkim wyniki nauczania. Jak te nienajlepsze rezultaty w nauczaniu mają się do kadry, którą tak wzorowo Pani ocenia?

Kształcenie to nie tylko nauczyciele, ale również rodzice i praca w domu, dlatego położę nacisk na współpracę z rodzicami, zwłaszcza uczniów klas szóstych. Rodzice muszą zachęcać i motywować własne dzieci do nauki, im również powinno zależeć na dobrych wynikach. Prawda jest też taka, że mamy wiele dzieci, którym dostosowujemy formy i metody pracy na lekcjach do ich możliwości, a testy piszą jak wszyscy uczniowie, co wpływa potem na ogólny wynik testu. Powołał się Pan na ewaluację, a są o niej bardzo różne opinie. Moim zdaniem, nie do końca oddaje ona rzeczywisty obraz szkoły.

Wie Pani, dlaczego kontrkandydatka w konkursie na dyrektora zrezygnowała z ubiegania się o tę funkcję?

Nie. Nawet nie znam tej pani, wiem tylko, że jest z Krajenki.

Mówiło się, że może Elżbieta Czarnotta będzie ubiegać się o to stanowisko. Jak wyobraża Pani sobie Szkołę Podstawową w Zakrzewie pod jej rządami?

Panią Czarnottę znam jako dobrego nauczyciela, ponieważ uczyła mnie historii, a jak zarządzałaby szkołą w Zakrzewie? Nie wiem.

Jaki jest Pani pomysł na zakrzewską szkołę? Wspominała już Pani o pracy nad wizerunkiem, co z resztą?

Uważam, że wiele spraw w naszej szkole dzieje się we właściwy sposób, brakuje mi jednak w tym wszystkim wspomnianych już rodziców. Przede wszystkim ich chciałabym bardziej zaangażować w życie szkoły. Chciałabym, by sami wychodzili z propozycjami lepszego jej funkcjonowania, tak, by ich dzieci czuły się w niej dobrze. Widziałabym ich częściej podczas organizowania uroczystości i imprez szkolnych. Chcę przywrócić m.in. organizowanie festynów rodzinnych, które kiedyś odbywały się w naszej szkole. To była piękna tradycja.

Jak ogólnie ocenia Pani obecny stan szkoły?

Można powiedzieć, że jest dobry. Są rzeczy, których pani Marek nie zdążyła zrobić, chociażby remont dachu. Zdaję sobie sprawę, że nie będzie to łatwe zadanie, bo z pieniędzmi wiadomo, nie jest za ciekawie. Właśnie finanse były zresztą argumentem, który hamował mnie w podjęciu decyzji o startowaniu w konkursie. Łatwo rządzi się, gdy pieniądze są, gorzej, gdy jest ich mało. Zawsze uważałam, i zdania nie zmienię, że szkoła powinna skupić się na nauczaniu i wychowywaniu, a nie martwić się o to, czy dach jest w odpowiednim stanie. Cóż jednak pozostaje? Jedynie jakoś z tym sobie radzić. Liczę w tej kwestii na bardzo dobrą współpracę z wójtem naszej gminy, panem Henrykiem Dobrosielskim.

Od dłuższego czasu szkoła zmaga się z problemem stanu technicznego stołówki. Jakie ma Pani pomysły w tym względzie?

Na pewno nie będę chciała jej zamykać, dlatego trzeba będzie pomyśleć nad rozwiązaniami: może dzierżawa, katering, na pewno nic kosztem pracowników, którym niewiele brakuje do emerytury, do której to panie powinny spokojnie popracować. Koniecznie jednak należy zmienić jadłospis, który będzie odpowiadał współczesnym dzieciom, młodzieży i dorosłym, i to jest zadanie dla pań pracujących w kuchni.

Była Pani społecznym zastępcą Marzeny Marek. Będzie miała Pani swojego zastępcę i czy będzie nim obecna dyrektor?

Będę chciała wyznaczyć kogoś, kto będzie mnie zastępował podczas nieobecności w szkole. Nie będzie to Marzena Marek, która już wcześniej zapowiedziała, że nie chce pełnić takiej funkcji.

Czy Arletta Tymińska będzie lepszą od Marzeny Marek dyrektorką Szkoły Podstawowej w Zakrzewie?

To będzie można ocenić dopiero za pięć lat. Na pewno nie ja będę wystawiać takie noty, ocena należeć będzie do innych: uczniów, rodziców i nauczycieli.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości