Budować z powiatem chodnik przy Złotowskiej czy przy Raczkowskiego? Zdaniem niektórych radnych ani tu, ani tu, lecz na wsiach.
Temat był szeroko dyskutowany podczas komisji Rady Miejskiej w Łobżenicy. Wśród radnych pojawiały się różne spostrzeżenia na temat ostatecznej decyzji.
– Dlatego przygotowane zostały dwa warianty uchwały – wyjaśniał na sesji Edward Starszak, przewodniczący Komisji Budżetu i Rozwoju Gospodarczego RM w Łobżenicy. Chodziło m.in. o to, żeby z gminnego budżetu, a dokładnie z rezerwy celowej, wyasygnować 70, a nie 121,5 tys. zł jako wkład finansowy do zadania powiatu. Aby kwota nie była symbolicznym udziałem, jednak adekwatnym do możliwości gminy Łobżenica. Rozmawiano również, którą z dróg powinno się robić w pierwszej kolejności.
– Najwięcej wątpliwości budzi sprawa chodnika przy ul. Złotowskiej – o budowie traktu po drugiej stronie tej ulicy mówił E. Starszak. Wskazał, że choć to zadanie zamknęłoby etap prac w tym rejonie miasta, to jednak budowa chodnika przy ul. Raczkowskiego też jest ważna ze względów bezpieczeństwa pieszych.
– Nie ma porozumienia gminy z powiatem w kwestii kolejności realizacji inwestycji.(...) Trzeba zorganizować spotkanie z przedstawicielami powiatu, na którym jednoznacznie zostanie ustalone podejście władz powiatu do chodnika przy ul. Raczkowskiego – mówił E. Starszak. Dodał, że przekazanie dotacji będzie zawieszone do czasu rozmów z przedstawicielami powiatu pilskiego.
– Wymienimy poglądy. Jeżeli dojdziemy do porozumienia, wówczas podejmiemy uchwałę – wskazywał przewodniczący komisji budżetu. Wyjaśniał, że taki krok nie blokuje działań w inwestycji zaplanowanej na ten rok.
– Ja się nie mogę zgodzić z przewodniczącym komisji budżetu, panem Starszakiem – zaczął Edmund Szcześniak. Sołtys i radny z Liszkowa stwierdził, że pieniądze na chodnik w mieście pójdą ze środków na drogi gminne.
– Czy 70 tys. zł, czy 121 tys. zł, te pieniądze tak czy tak trzeba dać. One pójdą z dróg gminnych. Mieszkańcom miasta przypomniało się teraz, że ich tam zalewa, a kto patrzy na wieś? Niech się zabezpieczą przed tym po prostu i wszystko. Ja tak czy inaczej będę głosował przeciw. Tak nie może być, że wszystkie pieniądze pakowane są w Łobżenicę – nie krył oburzenia.
– Uważam, że większa potrzeba jest choćby naprawienia chodnika przy ul. Raczkowskiego – zaczął Ryszard Biniak. Dodał, że chciałby, aby władze powiatu bardziej wsłuchiwały się w głos mieszkańców i władz gminy Łobżenica w kwestii potrzeb infrastrukturalnych, a nie decydowały same.
– Fakt, że pandemia nam przeszkadza, ale dawno tu nie byli. Dawno z nimi nie rozmawialiśmy. Jednak wcześniej też tu nie zaglądali. Starosta pojawił się przed wyborami. To jest lekceważenie nas i naszych potrzeb czy to z chodnikami, czy z drogami. U nas dziurawą łatę zakleja się kolejną, a do Kaczor biegnie droga prawie jak autostrada. Tak nie może być, że nasz głos się nie liczy, że decydują pojedyncze osoby. Nie powinniśmy być traktowani jak chłopcy do podnoszenia ręki – mówił radny z osiedla leśnego. Radnych powiatowych z terenu gminy Łobżenica w obronę wziął Andrzej Dziamara. Radny z Kruszki wskazywał, że spotkanie przedstawicieli gminy Łobżenica i powiatu pilskiego z pewnością pozwoli wypracować kompromis. Skarbnik Danuta Dubicka precyzowała, że uchwała, o której radni tak szeroko dyskutowali, nie wiąże się z przekazaniem pieniędzy do powiatu. To jedynie zabezpieczenie w budżecie gminy pewnej puli pieniędzy.
– Potrzeb w zakresie dróg i chodników jest bardzo dużo. Od kilku lat mamy to opracowane. Powiat w pewnym sensie ma swobodę. To są ich drogi, oni nimi zarządzają. Jednak my tu mieszkamy i dobrze wiemy, co i jak wygląda. Jeżeli robią za swoje, to nic nam do tego. Natomiast jeżeli nasz udział jest, i to znaczący, bo 100 tys. zł to spora suma pieniędzy, to jednak jakieś rozmowy powinny się toczyć. W tym roku możemy zapomnieć o ul. Raczkowskiego, bo żeby zrobić tam chodnik musi być dokumentacja. Tej dokumentacji nie ma. Jednak jeżeli będziemy o niej przypominali, to może w tym roku jej opracowanie będzie zlecone – mówił Piotr Łosoś, burmistrz Łobżenicy. Dodał, że to byłoby rozsądne wyjście, biorąc pod uwagę, że dokumentacja na chodnik na drugiej stronie ul. Złotowskiej jest gotowa.
– Żaden inny chodnik nie wchodzi w tym roku w grę. Możemy liczyć jedynie na kilka nakładek na jakieś drobniejsze rzeczy – mówił wprost burmistrz. Dodał, że należy szukać porozumienia z powiatem, by całkowicie nie skazać się na regres inwestycyjny.
Sz. Chwaliszewski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ten teren to dno inwestycyjne. Dzieci nie mogą swobodnie jechać rowerem do szkół ( wszystkich szkół) bo nie ma chodników. Jeśli zdecydują się jechać to narażają się na tiry i tych śmierdzieli z beczkami z gnojowicą. Taka ich pasja codzienna sprzedawczyki co pluli na imię a teraz doją z niej kasę.
O wsiach burmistrz przypomni sobie znów przed wyborami.
Pobocza nieobkoszone. Drogi powinny być utwardzane. Pora na utwardzanie dróg gruntowych położonych we wsiach i srodpolnych dojazdowych. Proponuję rozejrzeć się za używanym węzłem do betonu, przeszkolic ludzi, zrobić harmonogram i utwardzac drogi. Inwestowanie w wiejskie sale jest chybione. Pożytku publicznego niewiele z tego. Drogi powinny być utwardzane za FUNDUSZ SOLECKI. Wszystkie wsie na pewno z tym się zgodzą, że jest taka potrzeba. Pieniądze wydane wspólnie i użytkowane przez wszystkich. Równarka to już za mało...
Na wsiach w dziury burmistrz niech wsypie ziemię i wsadzi kwiatki, będzie jak w mieście.
Ten teren to dno inwestycyjne. Dzieci nie mogą swobodnie jechać rowerem do szkół ( wszystkich szkół) bo nie ma chodników. Jeśli zdecydują się jechać to narażają się na tiry i tych śmierdzieli z beczkami z gnojowicą. Taka ich pasja codzienna sprzedawczyki co pluli na imię a teraz doją z niej kasę.
O wsiach burmistrz przypomni sobie znów przed wyborami.
Pobocza nieobkoszone. Drogi powinny być utwardzane. Pora na utwardzanie dróg gruntowych położonych we wsiach i srodpolnych dojazdowych. Proponuję rozejrzeć się za używanym węzłem do betonu, przeszkolic ludzi, zrobić harmonogram i utwardzac drogi. Inwestowanie w wiejskie sale jest chybione. Pożytku publicznego niewiele z tego. Drogi powinny być utwardzane za FUNDUSZ SOLECKI. Wszystkie wsie na pewno z tym się zgodzą, że jest taka potrzeba. Pieniądze wydane wspólnie i użytkowane przez wszystkich. Równarka to już za mało...