Łabędzie brodzą w błocie - mówią złotowianie spacerujący nad jeziorem Baba. Także w Jeziorze Miejskim brakuje wody. Jak ją zatrzymać? Nad tym zastanawiają się władze miasta
Czy w jeziorze może zabraknąć wody? Baba jest na to najlepszym dowodem. Spacerujący jej brzegami ludzie zamiast tafli widzą błoto. To skrajnie przeciwny obrazek do tego, jaki mieliśmy w tym miejscu zimą. Wówczas ścieżka nad jeziorem bywała zalana. W regulacji poziomu wody nie pomogło więc wykopanie stawów wzdłuż przepływającej przez Babę Głomi. - Ścieżkę w tym miejscu trzeba podnieść, by jej nie zalewało – burmistrz Złotowa Adam Pulit dostrzega problem. Zaradzić mu ma 300 tys. złotych zaplanowanych na ten rok na budowę promenady. Do tego Wielkopolski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Poznaniu obiecał wykonać w tym roku faszynowanie Głomi na odcinku od Baby do Jeziora Miejskiego. Może dzięki tym dwóm zabiegom w końcu znajdzie się firma gotowa dokończyć ścieżkę nad Babą (dotychczasowe przetargi były nieskuteczne).
Płytko, coraz płycej
WZMiUW w Poznaniu zobowiązał się także do odmulenia ujścia Głomi z Jeziora Miejskiego. Stanie się to na prośbę wędkarzy z Koła Miejskiego. Prezes Krzysztof Łatko rozmawiał na ten temat z burmistrzem. Poszerzony i odmulony wylot rzeki miałby być wykorzystywany do szkolenia dzieci i młodzieży oraz organizacji zawodów wędkarskich. - Tyle że te prace melioracyjne spowodują jeszcze większy odpływ wody z jeziora i dalsze obniżenie jego poziomu. Już dziś są miejsca, w których pod pomostami widać błoto, co obniża atrakcyjność jeziora – zwraca uwagę włodarz Złotowa.
[[reklama]]
Utrzymać stabilny poziom w akwenie pomógłby sprawny jaz na Głomi w Blękwicie. WZMiUW jednak, choć naciskany od lat przez miasto, nie zamierza składać deklaracji dotyczących naprawy przepustu. - W sprawie tego jazu mamy się spotkać z przedstawicielami WZMiUW wspólnie ze starostą i wójtem gminy Złotów, bo chcę mieć stabilny poziom wody w jeziorze – mówi A. Pulit.
Początek przygody
Na pewno natomiast Wielkopolski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Poznaniu nie uwzględni wniosków wędkarzy, by na jazie w Blękwicie zamontować kratownicę zapobiegającą odpływowi ryb z Jeziora Miejskiego. - Chodzi nam głównie o duże sztuki – tarlaki, które mogą się rozmnażać – precyzuje prezes KM Polskiego Związku Wędkarskiego Krzysztof Łatko. Krata odpada, bo nie stosuje się takich sztucznych zapór. Poza tym gromadzące się przy niej ryby byłyby łatwym celem dla kłusowników.
Burmistrz Złotowa cieszy się z tej odmowy. - Takie urządzenia mogłyby przeszkadzać w organizacji spływów kajakowych. Sam jaz też nie może być tu przeszkodą, bo przecież na Jeziorze Miejskim można zacząć przygodę, która zakończyć się może aż w Berlinie – Adam Pulit nie kryje, że chciałby w Złotowie rozwijać turystykę kajakową.
Tyle że i do tego potrzebny jest odpowiedni poziom wody w Jeziorze Miejskim. Jaz jest więc koniecznością.
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze