Nie.
Temat zakończył się po mistrzostwach Europy w 2016 roku. Od tego czasu absolutnie nie było takiego tematu, moja przygoda z reprezentacją została zakończona.
To był słaby sezon. Od początku nie prezentowaliśmy się tak, jak chcieliśmy. Wynikiem tego było to, że do końca musieliśmy grać o utrzymanie. Dlatego krytyka, jaka pojawia się względem piłkarzy Lechii Gdańsk, ale też w ogóle klubu, jest w pewnym sensie zrozumiała. Mój kontrakt z klubem kończy się 30 czerwca. Nie będę dłużej piłkarzem Lechii Gdańsk.
Reklama
W ostatnim czasie byliśmy skupieni przede wszystkim na zakończeniu rozgrywek. Zmiana klubu to jest świeży temat, w zasadzie sprzed kilku dni. Nowe kadry zespołów właściwie dopiero zaczynają się kształtować, być może coś w kwestii ewentualnych przejść na dobre ruszy się w połowie czerwca.
Transfery lubią ciszę. Im jest ciszej, tym lepiej prowadzi się takie rozmowy.
Ja mogę sobie zakładać, natomiast prawa rynku są takie, że kluby chcą przede wszystkim młodych zawodników. Zbyt dojrzały wiek jest przeszkodą, a ja za chwilę skończę 35 lat. Dlatego biorę pod uwagę ewentualność, że nie znajdę klubu. Takie są piłkarskie realia. Coś jednak jest na rzeczy, dlatego na razie spokojnie podchodzę do tematu.
Reklama
Wszystko dzieje się na zasadzie menadżerów. Siedzę już trochę w piłce, znam kilka osób, które kręcą się na rynku transferowym właśnie wśród menadżerów i oni doskonale wiedzą, że są na rynku wolni piłkarze.
Trudno o taką ocenę w kilku zdaniach, zwłaszcza, że w każdym z klubów trochę jednak grałem. Priorytetem zawsze było dla mnie, żeby zmieniając klub starać się o dalszy rozwój. Kluby traktowałem jako przystanek do tego, żeby stawać się lepszym piłkarzem. Do momentu wyjazdu do Rosji tak właśnie do tego podchodziłem. Zdecydowanie najwięcej dała mi oczywiście Legia Warszawa, ale o każdym klubie mógłbym sporo opowiadać. Bardzo mile wspominam również transfer do Widzewa, z którym wywalczyliśmy awans do ekstraklasy.
Reklama

[[pay]]
A dlaczego poruszasz kwestie finansowe? Nie. Chodzi o to, że przechodząc do Legii trafiłem do najlepszego polskiego klubu, przynajmniej jeśli oceniać na podstawie ostatniego dziesięciolecia. W przypadku Rosji to był wyjazd do ligowego średniaka. Sytuacja była wtedy taka, że kończył mi się kontrakt w Legii i wiedziałem, że umowa nie zostanie przedłużona na takich zasadach, jak bym sobie życzył. Zależało mi wtedy na tym, żeby przede wszystkim grać, stąd taka była moja reakcja na ówczesną sytuację w Legii. Dlatego też kiedy pojawiła się opcja transferowa do Rosji, chciałem z niej skorzystać.
Reklama
W Rosji złapałem kontuzję. Miałem zapis w kontrakcie, że mogę leczyć się w Polsce. Wróciłem, w Warszawie przeszedłem zabieg u doktora Jacka Jaroszewskiego, obecnego lekarza reprezentacji Polski. Rehabilitowałem się na Legii, pracując z jednym z fizjoterapeutów. Po jednych z zajęć poszedłem z kolegą do restauracji, gdzie przebywał akurat jeden z menadżerów. Rzucił temat, czy nie chciałbym wrócić do Polski, konkretnie do Lechii Gdańsk. To było przypadkowe spotkanie.
W pewnym sensie na pewno tak. To najbardziej rozpoznawalny klub w Polsce. Transfer do takiego klubu sam w sobie jest wielkim wyróżnieniem. Tam niemal zawsze jest na meczach komplet wymagającej publiczności.
Reklama
Trudno to ocenić. Inaczej jest, gdy sam grasz dla Legii, natomiast gdy trafiłem do Lechii, w gdańskiej szatni przekonałem się, jak bardzo piłkarze przygotowują się na mecze z Legią. Wszyscy zawsze chcą z nią wygrać, maksymalnie się koncentrują. Dlatego z jednej strony gra dla Legii to wielkie wyróżnienie, ale z drugiej co tydzień faktycznie duże obciążenie.
Oczywiście. Może dziwnie to zabrzmi, ale takie są polskie realia jeśli chodzi o kibiców. Prawda jest taka, że jak jest dobrze, klepią cię po plecach, a jak jest źle… Tak samo jak po zwycięstwach noszą cię na rękach, tak mogą zrobić bardzo różne, dziwne rzeczy po porażkach. Za granicą odmiennie to funkcjonuje, przynajmniej w tych klubach, w których grałem.
Reklama
Transfer do innego zagranicznego klubu był realny. Inna sprawa, że część informacji, jakie wtedy się pojawiały, to były kompletne bzdury, wymysły, które nie miały żadnego potwierdzenia w realiach, tak było chociażby w przypadku wspomnianego Juventusu. Natomiast pewne rozmowy miały miejsce. Prawda jest taka, że dopóki piłkarz jest młody, gra w dobrym klubie, który w danym kraju regularnie walczy o mistrzostwo, a do tego jest reprezentantem kraju, jest zainteresowanie jego osobą. O wielu klubach w takich przypadkach jednak w ogóle się nie mówi, informacje o takim zainteresowaniu nie wychodzą na światło dzienne. I bardzo dobrze, że tak jest.
Nie w tym rzecz. Kiedy przez siedem lat grasz w takim klubie jak Legia i jesteś w formie, a gra wychodzi na dobrym poziomie, zainteresowanie ze strony innych klubów jest naturalne. Jest oczywistą sprawą, że zagraniczne kluby interesują się zawodnikami najlepszej polskiej drużyny. Natomiast inna sprawa, że od zainteresowania do transferu droga jest bardzo daleka. W moim przypadku tych propozycji nie było może bardzo dużo, ale dochodziły do mnie sygnały, że jakieś kluby się mną interesowały.
Reklama
Nie mam czegoś takiego, że analizuję, co by się stało, gdybym inaczej się zachował czy podjął inną decyzję.
Fakt rozegrania czterdziestu dziewięciu meczów w reprezentacji Polski. Chodzi o to, że zakładasz koszulkę z orłem na piersi z poczuciem, że znajdujesz się w gronie najlepszych wśród czterdziestomilionowego narodu.
Jedynie kolorem włosów i większą ilością zmarszczek. Mentalnie człowiek też się na pewno zmienił, inaczej patrzy na wiele rzeczy. Poznałem, jak to wszystko funkcjonuje, jestem trochę mądrzejszy o swoje doświadczenia.
Reklama
Zdecydowanie to drugie. Ten niedosyt dotyczy przede wszystkim przekonania, że zdobyłem na mało trofeów i rozegrałem za mało meczów w reprezentacji Polski. Do reprezentacji byłem powoływany w okresie dziesięciu lat. Rozegrałem czterdzieści dziewięć meczów na możliwych osiemdziesiąt-dziewięćdziesiąt. Jeśli chodzi o trofea, mam dwa tytuły mistrza Polski i cztery Puchary Polski. Pod tym względem też mogło być zdecydowanie lepiej.
Oczywiście. Sam, gdybym na początku przygody z piłką miał taką możliwość, brałbym takie zakończenie w ciemno, ale gdy już tam jesteś, gdy grasz i walczysz, chcesz więcej. Wicemistrzostwo, szczególnie grając w Legii, gdzie celem jest tytuł, zawsze traktowałem jako porażkę.
Reklama
Jakkolwiek, ile razy o tym myślę i nawet podświadomie przygotowuję się na zakończenie kariery, wiem, że nigdy nie będę na to gotowy. Od małego chłopca chciałem grać w piłkę i przez całe zawodowe życie uprawiam ten sport. Od ponad dwudziestu lat wstaję rano z perspektywą, że jest przede mną trening i prawdę mówiąc nie wiem, jak to będzie, kiedy mi tego zabraknie. Gdy to już się stanie, na pewno trzeba będzie trochę pocierpieć. Mam jednak plany na przyszłość.
Nie do końca. Nie chciałbym jednak o tym na razie głośno mówić, niech te pomysły zostaną póki co w sferze moich planów.
Reklama
To nie są nierealne tematy, ale raczej mało prawdopodobne. Mam świadomość, że piłkarz i trener to dwa różne zawody. Nie wiem, czy złapałbym takiego bakcyla do trenowania jak złapałem do grania. Trudno mi też powiedzieć, czy mam do tego potencjał, chyba raczej w tym momencie nie wyobrażam sobie siebie w takiej roli. W tej chwili to, co wiem na pewno, to że mam firmę, którą chcę dalej rozwijać.
Nie chciałbym. To nie są tematy związane z piłką, a jednak kojarzony jestem przede wszystkim z piłką nożną i niech tak zostanie.
Ta działalność dopiero się rozkręca czy dzieje się już jakiś czas?
Toczy się od pewnego czasu w Warszawie, prowadzimy ją wspólnie z kolegą.
Pod kątem zawodowym raczej nie. W działalności, o której myślę, w Złotowie trudno byłoby się rozwijać. Natomiast w kwestii ponownego zamieszkania tutaj w przyszłości… Tyle razy w życiu się przeprowadzałem, że przynajmniej jeszcze raz też się na pewno przeprowadzę. Obecnie mieszkamy w Gdańsku, kupiłem tutaj mieszkanie, natomiast wiem, że w przyszłości chciałbym mieć dom. Mam działkę pod Złotowem, która cały czas czeka na kolejne inwestycyjne ruchy. Pewnie pozostaje tylko pytanie: kiedy? Ze Złotowa wyjechałem w wieku piętnastu lat, ale przez wszystkie lata regularnie tam przyjeżdżam, mieszkają tutaj rodzice i brat.
Tak. To nie jest przecież tak, że wspólnie trenujemy, spożywamy posiłki, rozjeżdżamy się do domów i koniec. Tego wspólnego czasu spędzaliśmy, zresztą nie tylko podczas zgrupowań, dużo więcej. Nawet jeśli ktoś wypada z reprezentacji, niektóre relacje zostają.
Szczególnie w tych ostatnich latach mieliśmy taką grupę, która m.in. przy stole zawsze siedziała razem. W niej byłem m.in. ja i Kamil Glik. Graliśmy obok siebie na boisku, ja z lewej strony, on po lewej stronie środka defensywy i być może dlatego te nasze relacje przeniosły się poza boisko.
Trudno powiedzieć, tym bardziej, że zespoły, z którymi będziemy grać w grupie są dla nas egzotyczne. Moim zdaniem to jest bardzo trudna grupa, wydaje mi się, że rywale są jeszcze bardziej wymagający niż miało to miejsce podczas mistrzostw Europy we Francji. Dlatego nie chciałbym bawić się w rokowania. Co będzie, to będzie. Najważniejsze to wygrać pierwszy mecz.
Bez względu na wszystko dla mnie zawsze są nim Niemcy.
[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Był za cienki taka jest prawda a to może tylko dodatek.
Zrobił dużo jako mieszkaniec Zlotowa, gratuluję i oby każdy zlotowianin tyle osiągnął.
A ja gratuluję kariery i dziękuję za wspaniałe emocje
Życie zweryfikowało...
Z phanatinaikosu wyleciał za doping, a tego już nikt nie napisze?
Według ciebie przejść z Phanatinaikosu do Lechii to jest awans? Po prostu grecy dali się nabrać i później żałowali. To mówi samo za siebie.
Nie, po prostu taka jest prawda.
Trzeba coś niemiłego i obraźliwego powiedzieć. No bo co, przecież zazdroszczę! Co nie Waldku?
Brawo Stary ,dzięki za grę!Wszystkiego Naj(L)epszego!!
Nabrał kasy więcej niż ja przez 22 lata pracy. Po co mu biegać za piłką
Gdyby był piłkarzem na poziomie to zostałby w phanatinaikosie Ateny albo przeszedł dalej do innych europejskich klubów. Phanatinaikos zaliczył wtope a on skończył w Lechii Gdańsk.
Był za cienki taka jest prawda a to może tylko dodatek.
Zrobił dużo jako mieszkaniec Zlotowa, gratuluję i oby każdy zlotowianin tyle osiągnął.
A ja gratuluję kariery i dziękuję za wspaniałe emocje