Zajmowali się głównie handlem. Stanowili kiedyś około 5 procent mieszkańców Okonka. Po Nocy Kryształowej w 1938 roku niemal wszyscy wyjechali
Pierwsza rodzina żydowska zamieszkała w Okonku mniej więcej w 1700 roku. Z kolei w roku 1721 Salomon Mendel, którego ojciec wcześniej mieszkał w Okonku, złożył wniosek o otrzymanie zezwolenia na zamieszkanie w tym mieście. W świadectwie wystawionym mu 16 czerwca 1721 roku przez sąd w Okonku można przeczytać, że jego obecność w mieście była w interesie zarówno akcyzy, jak i miejscowych sukienników. Nie było bowiem w Okonku nikogo, kto zajmowałby się handlem, a osoba taka była tam bardzo pożądana. Na korzyść Salomona Mendla przemawiał również fakt, że jego ojciec mieszkał w Okonku przez 20 lat i pozostawił po sobie bardzo dobrą opinię. Od roku 1728 w Okonku mieszkało już pięciu Żydów: Marcus Jacob wraz z żoną, Moyses Jacob z żoną oraz Hirsch Moses. Dokładne sprawozdanie opisujące sytuację każdej z tych rodzin zostało sporządzone przez urząd w Okonku 7 lutego 1737 roku. Ogółem, w trzech gospodarstwach mieszkały 23 osoby, które wspólnie utrzymywały również nauczyciela. Ok. roku 1800 w Okonku osiedliły się kolejne rodziny żydowskie przybyłe z terenów Prus Zachodnich oraz Poznania. Mimo że podczas wojen napoleońskich miasto wyraźnie zubożało, liczba zamieszkałych w nim Żydów wzrosła. Świadczy o tym fakt, że w roku 1812 w Okonku znajdowały się już 22 żydowskie gospodarstwa. Prawdopodobnie Żydzi stanowili wówczas ok. 5 procent wszystkich mieszkańców miasta - to więcej niż w innych miastach Pomorza w tym samym czasie.
Szkoła religijna
Aż do 1875 roku liczba członków gminy żydowskiej utrzymywała się na względnie stałym poziomie i wynosiła ok. 100 osób, skupionych w 20 gospodarstwach. W latach 1850-1889 gmina zatrudniała urzędników pełniących funkcję nauczyciela, kantora i rzeźnika. W późniejszym okresie stanowisko to pozostawało nie obsadzone, a lekcji religii dzieciom udzielali nauczyciele dojeżdżający z innych miast. Około roku 1880 w Okonku mieszkało 95 Żydów, a przewodniczącym gminy do 1900 roku był Philipp Rothenberg. W roku 1898 miasto liczyło 2.280 mieszkańców, w tym było 71 Żydów, którzy stanowili 3 procent populacji. Na początku XX wieku, w roku 1903, do szkoły religijnej uczęszczało jeszcze 10 żydowskich dzieci. Ponieważ w międzyczasie wiele rodzin żydowskich opuściło Okonek, liczba członków tamtejszej gminy do roku 1913 zmniejszyła się do 40 osób, skupionych w 10 gospodarstwach. Podczas I wojny światowej na froncie poległo dwóch żołnierzy pochodzenia żydowskiego z Okonka: Arthur Mattes i Willy Salomon. Po roku 1920 Okonek liczył 2.500 mieszkańców, a Żydów w mieście było nadal 40. Już 10 lat później gmina żydowska zmniejszyła się do 22 osób, z których tylko 7 płaciło podatki. W zarządzie zasiadali wówczas J. Gumpert, Eduard Abrahamowski oraz Simon Asch. Na początku 1935 roku w mieście działało jeszcze sześć sklepów żydowskich.
Pożar synagogi
Wspomnienia dotyczące losów ostatnich rodzin żydowskich w Okonku, które mieszkały w mieście w latach 1933-1939, jak również wspomnienia o wydarzeniach z Nocy Kryształowej (9-10 listopad 1938 roku) zostały w latach powojennych spisane przez dawnych mieszkańców Okonka. Wszystkie te sprawozdania zawierają zbliżone, uzupełniające się informacje.
Hildegard Bedranowsky z domu Polley w swym liście z kwietnia 1996 roku wspomina, że w 1936 roku ona i Hans Georg Schepp byli uczniami w sklepie przy Zarnestraße (dziś ulica Wodna), którego właścicielem był Żyd, Isidor Gumpert. Jako najmłodsza z uczennic musiała zawsze zanosić mu czynsz do jego domu na rogu Forststraße (ulica Leśna) i Zarnestraße, mimo że odczuwała wówczas ogromny lęk przed stojącym u niego na półce Pięcioksiągiem Mojżeszowym, jak również przed nożem, który Gumpert zawsze nosił przy sobie. Na temat Żydów krążyły bowiem wówczas różne historie. Isidor Gumpert często też przesiadywał w sklepie i przyglądał się prowadzeniu interesów. Syn Isidora Gumperta, Walter, zaręczył się z córką rolnika Bathke imieniem Christin z Łomczewa (Lümzow). Mieszkali oni w Okonku, gdzie na każdym kroku narażeni byli na kpiny, dlatego też ojciec zatroszczył się o to, by mogli wyemigrować do Ameryki Południowej. Wkrótce potem synagoga żydowska została podpalona przez żołnierzy SA, a Isidor Gumpert pewnej nocy zabrany do obozu - myślano wówczas, że chodziło o obóz pracy - i nigdy więcej już o nim nie słyszano. W Okonku znajdowały się również dwa sklepy z tekstyliami. Właścicielem jednego z nich był Żyd Körbel, który odpowiednio wcześnie zdołał opuścić miasto, kiedy inni nie zdawali sobie jeszcze sprawy z nadchodzącego niebezpieczeństwa. Drugi sklep należał do Żyda nazwiskiem Asch. Wkrótce potem Asch wysłał swoje dzieci z miasta, a sam wraz z żoną przeniósł się do Berlina.
Zakazali wpuszczać ją do domu
W mieście żył wówczas jeszcze jeden Żyd, Baer, który wraz ze swoją żoną mieszkał w willi przy Bahnhofstraße (ulica Dworcowa; dziś ulica Kolejowa i 1 Maja). Zostali oni jednak zmuszeni do opuszczenia tego domu, w którym zamieszkał potem jeden z członków partii. Baerowie przenieśli się do Aschów. Przy Danziger Straße (ulica Gdańska; dziś ulica Niepodległości i 1 Maja) mieszkał natomiast handlarz bydłem nazwiskiem Mattes. Mieszkańcom Okonka znana była również Żydówka Hannchen Kubatzki, bardzo skromnie ubrana, kulejąca kobieta o ciemnych, kręconych włosach i haczykowatym nosie. Często przychodziła na obiady do znajomych w mieście, w którym się wychowała i gdzie miała wiele szkolnych koleżanek. Później wpuszczanie jej do domu zostało mieszkańcom miasta surowo zakazane. Z kolei Gerhard Breitzke z Hamburga w tym samym roku opisał wydarzenia, jakie miały miejsce w Okonku podczas Nocy Kryształowej. Był on wówczas jeszcze dzieckiem i następnego dnia, idąc do szkoły, oglądał zniszczenia w mieście. Widział, że szyby na parterze domu Gumpertów były powybijane, a na chodniku leżały kawałki mebli. Synagoga była całkowicie spalona, a z ruin wciąż jeszcze unosił się dym. Szyby w oknach wystawowych sklepu Körbla zostały pomalowane farbą. Jego syn, Jürgen Körbel, już od dawna nie przychodził do szkoły i mówiono, że rodzina ta wyjechała z Niemiec.
Konfiskata żydowskich majątków
W kronice Okonka znajduje się również sprawozdanie Erwina Thiela dotyczące wydarzeń z Nocy Kryształowej. Kilku młodych mężczyzn miało wówczas wyważyć drzwi do synagogi. Zniszczyli jej wnętrze i próbowali podpalić drewniane elementy. Gdy to się nie udało, przynieśli z zagrody słomę i polali ją łatwopalnymi substancjami, a następnie podpalili. Synagoga spłonęła błyskawicznie, a strażacy przyglądali się temu bezradnie. Udało im się uratować jedynie stojący obok dom malarza Schrödera. Na koniec mężczyźni ci przeszli, śpiewając, przez miasto i wysmarowali smołą okna w sklepach Ascha oraz Körbla. Żydzi, którzy mieszkali wówczas jeszcze w Okonku, zostali zabrani do miejskiego więzienia, a kilka dni później zorganizowano transport, który zabrał ich wszystkich do Piły (Schneidemühl). Majątki żydowskie zostały skonfiskowane i przeszły na własność miasta. Elsbeth Lubenow, która w 1996 roku wciąż jeszcze mieszkała w Okonku, również wspomina miejscowe rodziny żydowskie. Wymienia handlarza zbożem Isidora Gumperta, który po roku 1938 miał zostać zabrany do Piły. Jego syn, Walter, był zaręczony z kobietą wyznania ewangelickiego, co po wejściu Ustaw Norymberskich było zakazane, dlatego też oboje wyjechali do Ameryki Południowej. Oprócz tego w Okonku mieszkał też Salomon Will, handlarz, jednak jego rodzina została wygnana z miasta jeszcze przed wybuchem wojny, podobnie jak Louis Mattes. Rodziny Asch i Körbel, prowadzące w mieście sklepy z tekstyliami, również wyjechały, kiedy nasiliły się nastroje antyżydowskie. Najdłużej w Okonku pozostała rodzina Baerów, ponieważ było to małżeństwo mieszane. Naciskano jednak na nich, aby wzięli rozwód, gdyż w przeciwnym razie żonę Baera, kobietę rasy aryjskiej, czekałoby wygnanie. Ze spisu ludności przeprowadzonego w maju 1939 roku wynika, że w Okonku mieszkało wówczas jeszcze pięć osób pochodzenia lub wyznania żydowskiego. Prawdopodobnie wszystkie te osoby opuściły miasto latem lub jesienią tego samego roku.
Żydowski cmentarz w Okonku znajdował się w obok obecnego stadionu miejskiego. Niestety, nie ma po nim nawet śladu.
W oparciu o źródła internetowe oprac. Ryszard Mikietyński
[[reklama]]
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze