Reklama

Żydzi w Okonku

23/06/2015 08:20
Zajmowali się głównie handlem. Stanowili kiedyś około 5 procent mieszkańców Okonka. Po Nocy Kryształowej w 1938 roku niemal wszyscy wyjechali

Pierwsza rodzina żydowska zamieszkała w Okonku mniej więcej w 1700 roku. Z kolei w roku 1721 Salomon Mendel, którego ojciec wcześniej mieszkał w Okonku, złożył wniosek o otrzymanie zezwolenia na zamieszkanie w tym mieście. W świadectwie wystawionym mu 16 czerwca 1721 roku przez sąd w Okonku można przeczytać, że jego obecność w mieście była w interesie zarówno akcyzy, jak i miejscowych sukienników. Nie było bowiem w Okonku nikogo, kto zajmowałby się handlem, a osoba taka była tam bardzo pożądana. Na korzyść Salomona Mendla przemawiał również fakt, że jego ojciec mieszkał w Okonku przez 20 lat i pozostawił po sobie bardzo dobrą opinię. Od roku 1728 w Okonku mieszkało już pięciu Żydów: Marcus Jacob wraz z żoną, Moyses Jacob z żoną oraz Hirsch Moses. Dokładne sprawozdanie opisujące sytuację każdej z tych rodzin zostało sporządzone przez urząd w Okonku 7 lutego 1737 roku. Ogółem, w trzech gospodarstwach mieszkały 23 osoby, które wspólnie utrzymywały również nauczyciela. Ok. roku 1800 w Okonku osiedliły się kolejne rodziny żydowskie przybyłe z terenów Prus Zachodnich oraz Poznania. Mimo że podczas wojen napoleońskich miasto wyraźnie zubożało, liczba zamieszkałych w nim Żydów wzrosła. Świadczy o tym fakt, że w roku 1812 w Okonku znajdowały się już 22 żydowskie gospodarstwa. Prawdopodobnie Żydzi stanowili wówczas ok. 5 procent wszystkich mieszkańców miasta - to więcej niż w innych miastach Pomorza w tym samym czasie.

Szkoła religijna

Aż do 1875 roku liczba członków gminy żydowskiej utrzymywała się na względnie stałym poziomie i wynosiła ok. 100 osób, skupionych w 20 gospodarstwach. W latach 1850-1889 gmina zatrudniała urzędników pełniących funkcję nauczyciela, kantora i rzeźnika. W późniejszym okresie stanowisko to pozostawało nie obsadzone, a lekcji religii dzieciom udzielali nauczyciele dojeżdżający z innych miast. Około roku 1880 w Okonku mieszkało 95 Żydów, a przewodniczącym gminy do 1900 roku był Philipp Rothenberg. W roku 1898 miasto liczyło 2.280 mieszkańców, w tym było 71 Żydów, którzy stanowili 3 procent populacji. Na początku XX wieku, w roku 1903, do szkoły religijnej uczęszczało jeszcze 10 żydowskich dzieci. Ponieważ w międzyczasie wiele rodzin żydowskich opuściło Okonek, liczba członków tamtejszej gminy do roku 1913 zmniejszyła się do 40 osób, skupionych w 10 gospodarstwach. Podczas I wojny światowej na froncie poległo dwóch żołnierzy pochodzenia żydowskiego z Okonka: Arthur Mattes i Willy Salomon. Po roku 1920 Okonek liczył 2.500 mieszkańców, a Żydów w mieście było nadal 40. Już 10 lat później gmina żydowska zmniejszyła się do 22 osób, z których tylko 7 płaciło podatki. W zarządzie zasiadali wówczas J. Gumpert, Eduard Abrahamowski oraz Simon Asch. Na początku 1935 roku w mieście działało jeszcze sześć sklepów żydowskich.

Pożar synagogi

Wspomnienia dotyczące losów ostatnich rodzin żydowskich w Okonku, które mieszkały w mieście w latach 1933-1939, jak również wspomnienia o wydarzeniach z Nocy Kryształowej (9-10 listopad 1938 roku) zostały w latach powojennych spisane przez dawnych mieszkańców Okonka. Wszystkie te sprawozdania zawierają zbliżone, uzupełniające się informacje.



Hildegard Bedranowsky z domu Polley w swym liście z kwietnia 1996 roku wspomina, że w 1936 roku ona i Hans Georg Schepp byli uczniami w sklepie przy Zarnestraße (dziś ulica Wodna), którego właścicielem był Żyd, Isidor Gumpert. Jako najmłodsza z uczennic musiała zawsze zanosić mu czynsz do jego domu na rogu Forststraße (ulica Leśna) i Zarnestraße, mimo że odczuwała wówczas ogromny lęk przed stojącym u niego na półce Pięcioksiągiem Mojżeszowym, jak również przed nożem, który Gumpert zawsze nosił przy sobie. Na temat Żydów krążyły bowiem wówczas różne historie. Isidor Gumpert często też przesiadywał w sklepie i przyglądał się prowadzeniu interesów. Syn Isidora Gumperta, Walter, zaręczył się z córką rolnika Bathke imieniem Christin z Łomczewa (Lümzow). Mieszkali oni w Okonku, gdzie na każdym kroku narażeni byli na kpiny, dlatego też ojciec zatroszczył się o to, by mogli wyemigrować do Ameryki Południowej. Wkrótce potem synagoga żydowska została podpalona przez żołnierzy SA, a Isidor Gumpert pewnej nocy zabrany do obozu - myślano wówczas, że chodziło o obóz pracy - i nigdy więcej już o nim nie słyszano. W Okonku znajdowały się również dwa sklepy z tekstyliami. Właścicielem jednego z nich był Żyd Körbel, który odpowiednio wcześnie zdołał opuścić miasto, kiedy inni nie zdawali sobie jeszcze sprawy z nadchodzącego niebezpieczeństwa. Drugi sklep należał do Żyda nazwiskiem Asch. Wkrótce potem Asch wysłał swoje dzieci z miasta, a sam wraz z żoną przeniósł się do Berlina.

Zakazali wpuszczać ją do domu

W mieście żył wówczas jeszcze jeden Żyd, Baer, który wraz ze swoją żoną mieszkał w willi przy Bahnhofstraße (ulica Dworcowa; dziś ulica Kolejowa i 1 Maja). Zostali oni jednak zmuszeni do opuszczenia tego domu, w którym zamieszkał potem jeden z członków partii. Baerowie przenieśli się do Aschów. Przy Danziger Straße (ulica Gdańska; dziś ulica Niepodległości i 1 Maja) mieszkał natomiast handlarz bydłem nazwiskiem Mattes. Mieszkańcom Okonka znana była również Żydówka Hannchen Kubatzki, bardzo skromnie ubrana, kulejąca kobieta o ciemnych, kręconych włosach i haczykowatym nosie. Często przychodziła na obiady do znajomych w mieście, w którym się wychowała i gdzie miała wiele szkolnych koleżanek. Później wpuszczanie jej do domu zostało mieszkańcom miasta surowo zakazane. Z kolei Gerhard Breitzke z Hamburga w tym samym roku opisał wydarzenia, jakie miały miejsce w Okonku podczas Nocy Kryształowej. Był on wówczas jeszcze dzieckiem i następnego dnia, idąc do szkoły, oglądał zniszczenia w mieście. Widział, że szyby na parterze domu Gumpertów były powybijane, a na chodniku leżały kawałki mebli. Synagoga była całkowicie spalona, a z ruin wciąż jeszcze unosił się dym. Szyby w oknach wystawowych sklepu Körbla zostały pomalowane farbą. Jego syn, Jürgen Körbel, już od dawna nie przychodził do szkoły i mówiono, że rodzina ta wyjechała z Niemiec.

Konfiskata żydowskich majątków

W kronice Okonka znajduje się również sprawozdanie Erwina Thiela dotyczące wydarzeń z Nocy Kryształowej. Kilku młodych mężczyzn miało wówczas wyważyć drzwi do synagogi. Zniszczyli jej wnętrze i próbowali podpalić drewniane elementy. Gdy to się nie udało, przynieśli z zagrody słomę i polali ją łatwopalnymi substancjami, a następnie podpalili. Synagoga spłonęła błyskawicznie, a strażacy przyglądali się temu bezradnie. Udało im się uratować jedynie stojący obok dom malarza Schrödera. Na koniec mężczyźni ci przeszli, śpiewając, przez miasto i wysmarowali smołą okna w sklepach Ascha oraz Körbla. Żydzi, którzy mieszkali wówczas jeszcze w Okonku, zostali zabrani do miejskiego więzienia, a kilka dni później zorganizowano transport, który zabrał ich wszystkich do Piły (Schneidemühl). Majątki żydowskie zostały skonfiskowane i przeszły na własność miasta.
Elsbeth Lubenow, która w 1996 roku wciąż jeszcze mieszkała w Okonku, również wspomina miejscowe rodziny żydowskie. Wymienia handlarza zbożem Isidora Gumperta, który po roku 1938 miał zostać zabrany do Piły. Jego syn, Walter, był zaręczony z kobietą wyznania ewangelickiego, co po wejściu Ustaw Norymberskich było zakazane, dlatego też oboje wyjechali do Ameryki Południowej. Oprócz tego w Okonku mieszkał też Salomon Will, handlarz, jednak jego rodzina została wygnana z miasta jeszcze przed wybuchem wojny, podobnie jak Louis Mattes. Rodziny Asch i Körbel, prowadzące w mieście sklepy z tekstyliami, również wyjechały, kiedy nasiliły się nastroje antyżydowskie. Najdłużej w Okonku pozostała rodzina Baerów, ponieważ było to małżeństwo mieszane. Naciskano jednak na nich, aby wzięli rozwód, gdyż w przeciwnym razie żonę Baera, kobietę rasy aryjskiej, czekałoby wygnanie. Ze spisu ludności przeprowadzonego w maju 1939 roku wynika, że w Okonku mieszkało wówczas jeszcze pięć osób pochodzenia lub wyznania żydowskiego. Prawdopodobnie wszystkie te osoby opuściły miasto latem lub jesienią tego samego roku.

Żydowski cmentarz w Okonku znajdował się w obok obecnego stadionu miejskiego. Niestety, nie ma po nim nawet śladu.

W oparciu o źródła internetowe
oprac. Ryszard Mikietyński

[[reklama]]
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości