– Trzymam rakietę jak Alcaraz – mówi Sławomir Wrzeszcz, tenisowy nr 1 w Złotowie

17/01/2026 19:01

Wciąż goni marzenie o mistrzostwie Polski amatorów. Opowiada, jak uczył się z Eurosportu, o tym, że mental wygrywa mecze, a brak krytego kortu w Złotowie to wstyd. Zaczynał na dziurawym betonie, dziś gra z ex–pro i wygrywa na światowych ITF–ach. – Federer w sercu, złoto w planie – w rozmowie z Piotrem Steffenem Sławomir Wrzeszcz przyznaje, że szybko nie odwiesi rakiety 

Tenis zawsze był Pana sportem numer 1?
Nie. Kiedyś trenowałem piłkę nożną i grałem też w piłkę siatkową. Pozostałem przy tenisie jako sporcie indywidualnym, bardziej cenię taki rozwój. Tutaj wszystko zależy ode mnie.

Kiedy po raz pierwszy przyszedł Pan na korty ziemne i z kim rozegrał pierwszy mecz?
Z moim przyjacielem Wojtkiem Linertem. Z nim zaczynałem przygodę w czasach szkolnych, ponad 20 lat temu. Nieco wcześniej odbijaliśmy na betonowych, dziurawych kortach, gdzie dziś są parkingi. Mieliśmy niespełna 10 lat, wtedy były pierwsze próby. Poważniejsze granie, na Sparcie lub jeszcze na kortach przy basenie, zaczęło się, gdy mieliśmy 14–15 lat.

Z czego wzięła się miłość do tenisa?
Z telewizji, z Eurosportu. Śmialiśmy się zawsze, że mamy w sobie „naukę zagrań z Eurosportu” – podglądaliśmy najlepszych. Na topie był Federer, w wielkiego tenisa wchodzili Nadal i Djoković, a kończyli Sampras czy Agassi.
Pamiętam też, że zanim pierwszy raz spróbowałem zagrać, to obserwowałem już moich starszych braci, jak grali na tych słynnych dziurawych, betonowych kortach.

Wyobraża Pan sobie, jak potoczyłaby się Pana kariera tenisowa, gdyby 20 lat temu w Złotowie był zawodowy trener?
Pewnie rozmawialibyśmy teraz gdzieś w Warszawie albo nawet w Paryżu, a nie w Złotowie (śmiech). Mówiąc poważnie: znając swój organizm, zdrowia do zawodowego tenisa chyba bym nie miał. Ale do bardzo dobrego grania na poziomie amatorskim potencjał jest olbrzymi. To, jak teraz gram i jakie mam sukcesy, nie tylko w turniejach amatorskich w kraju, pokazuje, że mógłbym pewnie coś osiągnąć.

Dlaczego czuje Pan, że kariera zawodowa niekoniecznie mogłaby się udać?
Bo to zbyt duże obciążenia. Chociaż może, przy odpowiednim prowadzeniu organizm by mnie zaskoczył i nie sprawiałby problemów. Być może przy wsparciu fizjoterapii i ćwiczeń wszystko układałoby się inaczej. Mimo wszystko, znając dziś...

Płatny dostęp do treści

Chcesz czytać dalej? Wykup subskrypcję e-wydania Aktualności Lokalnych! Zapłać za pomocą BLIK lub przelewem ze swojego banku

Pozostało 89% tekstu do przeczytania.

Wykup dostęp
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 18/01/2026 08:14

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Wacek - niezalogowany 2026-01-14 07:47:36

    Skromnosc to piękna cecha.....

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    San - niezalogowany 2026-01-18 08:31:17

    Facet kocha siebie z wzajemnością!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.