Wciąż goni marzenie o mistrzostwie Polski amatorów. Opowiada, jak uczył się z Eurosportu, o tym, że mental wygrywa mecze, a brak krytego kortu w Złotowie to wstyd. Zaczynał na dziurawym betonie, dziś gra z ex–pro i wygrywa na światowych ITF–ach. – Federer w sercu, złoto w planie – w rozmowie z Piotrem Steffenem Sławomir Wrzeszcz przyznaje, że szybko nie odwiesi rakiety
Tenis zawsze był Pana sportem numer 1?
Nie. Kiedyś trenowałem piłkę nożną i grałem też w piłkę siatkową. Pozostałem przy tenisie jako sporcie indywidualnym, bardziej cenię taki rozwój. Tutaj wszystko zależy ode mnie.
Kiedy po raz pierwszy przyszedł Pan na korty ziemne i z kim rozegrał pierwszy mecz?
Z moim przyjacielem Wojtkiem Linertem. Z nim zaczynałem przygodę w czasach szkolnych, ponad 20 lat temu. Nieco wcześniej odbijaliśmy na betonowych, dziurawych kortach, gdzie dziś są parkingi. Mieliśmy niespełna 10 lat, wtedy były pierwsze próby. Poważniejsze granie, na Sparcie lub jeszcze na kortach przy basenie, zaczęło się, gdy mieliśmy 14–15 lat.
Z czego wzięła się miłość do tenisa?
Z telewizji, z Eurosportu. Śmialiśmy się zawsze, że mamy w sobie „naukę zagrań z Eurosportu” – podglądaliśmy najlepszych. Na topie był Federer, w wielkiego tenisa wchodzili Nadal i Djoković, a kończyli Sampras czy Agassi.
Pamiętam też, że zanim pierwszy raz spróbowałem zagrać, to obserwowałem już moich starszych braci, jak grali na tych słynnych dziurawych, betonowych kortach.
Wyobraża Pan sobie, jak potoczyłaby się Pana kariera tenisowa, gdyby 20 lat temu w Złotowie był zawodowy trener?
Pewnie rozmawialibyśmy teraz gdzieś w Warszawie albo nawet w Paryżu, a nie w Złotowie (śmiech). Mówiąc poważnie: znając swój organizm, zdrowia do zawodowego tenisa chyba bym nie miał. Ale do bardzo dobrego grania na poziomie amatorskim potencjał jest olbrzymi. To, jak teraz gram i jakie mam sukcesy, nie tylko w turniejach amatorskich w kraju, pokazuje, że mógłbym pewnie coś osiągnąć.
Dlaczego czuje Pan, że kariera zawodowa niekoniecznie mogłaby się udać?
Bo to zbyt duże obciążenia. Chociaż może, przy odpowiednim prowadzeniu organizm by mnie zaskoczył i nie sprawiałby problemów. Być może przy wsparciu fizjoterapii i ćwiczeń wszystko układałoby się inaczej. Mimo wszystko, znając dziś...
Chcesz czytać dalej? Wykup subskrypcję e-wydania Aktualności Lokalnych! Zapłać za pomocą BLIK lub przelewem ze swojego banku
Pozostało 89% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Skromnosc to piękna cecha.....
Facet kocha siebie z wzajemnością!
Skromnosc to piękna cecha.....
Facet kocha siebie z wzajemnością!