Reklama

500 plus nie do ruszenia. O sztandarowym projekcie PiSu mówi Piotr Brewka

13/04/2018 18:20
Rekordzista pobierał 4500 zł miesięcznie, inni kalkulują, że nie opłaca im się pracować - mówi kierownik MOPSu w Złotowie

Czy program „Rodzina 500 Plus” przywrócił złotowianom godność, jak w odniesieniu do całej Polski twierdziła minister Elżbieta Rafalska?

Na pewno ludzie mają więcej pieniędzy i poziom ubóstwa w społeczeństwie się zmniejszył. Co miesiąc do rodzin dociera konkretna gotówka, która nie wpływa na wysokość ich dochodu, czyli ludzie nie tracą prawa do innych świadczeń pomocy społecznej.

Dla Państwa ktoś jest tak samo biedny jak wcześniej, choć tak naprawdę jest bogatszy?

Tak i nie można tego nie zauważyć. Kiedyś częściej mieliśmy do czynienia z dramatami, gdy np. ktoś nie miał co jeść. Dziś tego nie ma. Za to ludzie kupują rzeczy, na które dotąd nie było ich stać.

W założeniu pieniądze te mają być przeznaczane na wychowanie dzieci, ich edukację. Na co idą w rzeczywistości?

Reklama

Różnie. Ludzie kupują auta, choć to dziś nie jest luksusem - to środek transportu i narzędzie. Wydają też pieniądze na wyjazdy czy sprzęt gospodarstwa domowego. Zwróćmy uwagę, że 500 plus trafia także do osób zamożnych, które nigdy wcześniej w ośrodku pomocy społecznej się nie pojawiały - one mają inne potrzeby.
Sposób wydawania tych pieniędzy kontrolujemy pośrednio w rodzinach dysfunkcyjnych, w których np. jest problem z nadużywaniem alkoholu. Mieliśmy taki przypadek, interweniowaliśmy w sądzie i dzieci zostały tej rodzinie odebrane. Są to jednak sytuacje marginalne.

Główny Urząd Statystyczny podał, że ilość osób korzystających z opieki społecznej spadła w 2016 roku o ponad 9% w porównaniu do roku 2015. Zauważa Pan to w Złotowie?


Czytasz artykuł premium. Pozostało jeszcze 85% tekstu
Zostań stałym Czytelnikiem.
Zaloguj się i subskrybuj wszystkie treści portalu [[pay]]

Widzę duży spadek ilości wniosków o stypendia szkolne. Raz, że krótki jest czas na złożenie wniosku, by stypendium dostać od razu po rozpoczęciu roku szkolnego. Dwa, że trzeba pilnować kryterium dochodowego i ludziom chyba nie chce się tego robić.
W innych działach pomocy społecznej zauważamy z kolei mniejszą częstotliwość występowania ludzi o pomoc. Wcześniej np. ktoś korzystał z zasiłku celowego, okresowego i dożywiania, a dziś tylko z tego ostatniego (namawiamy do tego, by dzieci miały obiady w szkole czy przedszkolu).
Poza tym rzadziej zgłaszają się do nas rodziny z dziećmi, a częściej osoby samotne, starsze i schorowane.

Reklama

Instytut Badań Strukturalnych ustalił, że kobiety, którym przysługuje to świadczenie, rzadziej podejmują pracę bądź rezygnują z dotychczasowych zajęć. W drugiej połowie 2016 roku miało ich być w przedziale 40-55 tys., a w pierwszej połowie 2017 roku już 90 tysięcy.

Mamy sygnały i pracownicy to zauważają, że ludzie kalkulują, co im się bardziej opłaca. Jeżeli ktoś ma dzięki pracy być na plusie o 200 czy 300 zł, to mu się to nie opłaca. Zwłaszcza, gdy ma dać dziecko do przedszkola czy niańki. Nie kalkuluje się iść do pracy, a na pewno nie na cały etat.

Czyli dzięki programowi 500+ klienci pomocy społecznej stali się bardziej kreatywni?

Bywa, że pytają nas, czy opłaca im się np. zwrócić ulgę podatkową na dziecko. I oddają te 1200 zł otrzymywane raz w roku, a dzięki 500 plus zyskują 6000 zł rocznie. Prosta kalkulacja, która świadczy o pewnej racjonalności ludzi. I zgodna z prawem. Zastanawiam się tylko, jaki jest wpływ tego programu na szarą strefę. W Złotowie zawsze był problem z pracą na czarno, ale nie wiem, czy teraz on się powiększył.

Reklama

Zagrożeniem dla rynku pracy i samych beneficjentów 500 plus może być tzw. nabyta czy wyuczona bezradność.

Mówi pan o trudnościach w powrocie na rynek pracy? Możliwe, że tak będzie, bo kiedyś to 500 plus się skończy. Jeśli ktoś ma dwoje dzieci i jedno z nich skończy 18 lat, a rodzina przekracza kryterium 800 zł na osobę, to nagle straci 1000 zł miesięcznie. To duży ubytek w budżecie. I może być problem z powrotem na rynek pracy.
Nie sądzę jednak, że ktoś decyduje się na założenie rodziny ze względu na 500 plus. A jeśli tak, to myśli bardzo naiwnie, bo raz że te pieniądze nie pokryją wszystkich kosztów wychowania, a dwa, o czym mówiliśmy, one kiedyś się skończą. Na obserwację tych problemów socjologicznych przyjdzie jeszcze czas.

Już dziś widać jednak, że Polacy się rozwodzą bądź nie wiążą się formalnie, by spełniać kryterium finansowe „Rodziny 500 plus”.

Mamy taki przypadek. Pani przeliczyła kwoty, a jej partner (nie jest ojcem dzieci) dobrze zarabia i stwierdziła: nie mogę wziąć ślubu, bo stracę 500 plus. Wie pan, w pierwszym okresie działania programu matki podawały, że są samotne i to wystarczało. Od ubiegłego roku jednak muszą już mieć wyrok alimentacyjny albo podać dochody ojca dziecka. Stąd też pewnie to zmniejszenie liczby osób pobierających świadczenie, o którym powiem.

Reklama

Dzięki programowi w Złotowie urodziło się więcej dzieci?

Nie ma dokładnych danych, ale nie obserwujemy baby boomu. Mogę jedynie porównać, że w pierwszym okresie świadczenia 500 plus mieliśmy ponad 2100 dzieci w programie, a w okresie 2017-2018 ponad 1800. To nie są ostateczne dane, bo okres rozliczeniowy trwa do końca września, ale widać tu tendencję spadkową. Wpływ na to na pewno ma okres, za jaki braliśmy dochody rodzin do obliczeń. W 2016 roku operowaliśmy na danych z 2014, a teraz z 2016. A przecież w tym czasie dochody rodzin wzrosły (podniesiona została choćby płaca minimalna), a kryterium dochodowe 500 plus zostało na tym samym poziomie.

W kraju zdarzały się opóźnienia w wypłacie świadczenia. Państwo nie mieliście tego problemu, ale zwroty już tak.

W 2016 roku mieliśmy pięć takich przypadków, w ubiegłym trzynaście. Problem w tym, że ludziom wzrastają dochody, przez co przekraczają próg dochodowy 500 plus, ale nam tego nie zgłaszają. A to zawsze wychodzi, bo jesteśmy elektronicznie powiązani z ZUS-em, z urzędem pracy i Ministerstwem Finansów. Jeśli zauważymy nieprawidłowości, to wzywamy do zwrotu nienależnie pobranych pieniędzy. Rekordzista musiał oddać 7500 złotych, z odsetkami, za jedno dziecko. Sprawy te czasem trwają długo, bo ludzie pracują za granicą i tam mają prawo do świadczeń rodzinnych. Ta koordynacja i wymiana danych między krajami trwa dość długo.

Reklama

Taki zwrot musi boleć.

Teoretycznie mam prawo go umorzyć, ale nie korzystałem z tej możliwości. Za to rozkładam ten dług ludziom na raty. Nie zakładam przy tym, że ktoś chciał nas oszukać, bo takie sprawy musiałbym kierować do prokuratury jako próby wyłudzenia.

W decyzji o przyznaniu świadczenia jest informacja, że zmiany w wysokości dochodów należy zgłaszać, więc teoretycznie miałby Pan podstawy do zgłoszeń.

Niby ludzie powinni być tego świadomi, ale nie zawsze są. Czasem po prostu zgłaszają nam te zmiany zbyt późno.

Złotowski rekordzista pobierał 4500 zł 500 plus miesięcznie. To był ogromny zastrzyk finansowy.

Pobierał tyle, to prawda, ale już tego nie robi, bo dzieci zostały mu odebrane i są w innych rodzinach. Najczęściej z programu korzystają rodziny z dwójką czy trójką dzieci. Liczniejsze są rzadkością.

Reklama

Mówi Pan o odbieraniu pociech, a ośrodki adopcyjne informują, że dzieci do adopcji jest mniej niż w poprzednich latach. Wiążą to z 500 plus.

W Złotowie nigdy nie odebrano rodzinie dziecka z powodu biedy. Państwo i samorząd są od tego, by takim rodzinom pomagać. Natomiast bieda często wynika z innych problemów, jak przemoc czy alkoholizm. Dzieci do adopcji jest rzeczywiście mniej, ale za to częściej opiekę nad nimi przejmują członkowie ich rodzin.
Mamy natomiast sytuacje, w których dziecko, którym na co dzień opiekuje się matka, jedzie w odwiedziny do ojca, a on pociechy nie puszcza z powrotem. To są dramaty, które bezpośrednio lub pośrednio wiążą się z pieniędzmi. Bo 500 zł powinien otrzymać ten rodzic, z którym dziecko mieszka. Czasem, by te sprawy rozstrzygnąć, interweniować musi policja i sąd.

Sądzi Pan, że program „Rodzina 500 plus” działać będzie w Polsce już zawsze?

On jest nie do ruszenia. Ten, kto powie, że go zlikwiduje, nie wygra wyborów. Myślę, że jeżeli państwo będzie już coś odbierać klientom pomocy, to inne świadczenia, np. rodzinne. Może też rządzący zrobią górny próg przyznawania świadczeń dla osób zamożniejszych?

Reklama

Z drugiej strony w Skandynawii czy niektórych krajach Zachodu świadczenia socjalne są bardziej rozwinięte niż u nas i to się sprawdza.

Rozmawiał Łukasz Opłatek[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Mmm - niezalogowany 2018-04-15 20:45:06

    Do tego skutecznie innym utrudnia się uzyskanie świadczenia... mimo postanowień sądowych.... po prostu nie chce się przyznać świadczenia bo nie i juz tylko zasłaniają się przepisami które interpretuje się na korzyść urzędnika... skandal!!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Dumny Polak - niezalogowany 2018-04-15 17:25:42

    Czesiu niech ja cię spotkam ty POlska szujo

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Lolo - niezalogowany 2018-04-15 15:02:27

    Mnie też...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości