Bez rodziców nie byłoby niczego – mówi 18–letni Adam Noculak, który w ubiegłym roku został wicemistrzem BMW CUP. O ściganiu się na motocyklach rozmawia z Mariuszem Leszczyńskim
Który z najlepszych zawodników Moto GP jest Twoim idolem?
Zdecydowanie Hiszpan Marc Marquez. Jest zawodnikiem z młodego pokolenia, zdobył swój pierwszy tytuł mistrza świata, mając zaledwie 17 lat. Bardzo podoba mi się styl jego jazdy. Agresywny, odważny. Podoba mi się.
Oglądasz każde zawody z cyklu Moto GP?
Jak tylko czas mi pozwala to tak. Treningi, kwalifikacje, wyścig. Trzy dni kiedy oddaję się oglądaniu, podglądaniu, kibicowaniu.
A potem siadasz na swój motocykl?
Na motocykl siadam tylko na torze. Nie jeżdżę po ulicach, tor jest miejscem, gdzie się uczę i sprawdzam.
Motocykle... kiedy się nimi zaraziłeś?
Tata kupił mi w pierwszej klasie podstawówki motorynkę. Potem już wszystko nabrało zawrotnego tempa.
Patrzę na Twoje sukcesy – mając 16 lat zdobyłeś w 2017 roku szóste miejsce w Pucharze Polski PIT BIKE, rok później zostałeś wicemistrzem BMW CUP. Laik niewiele z tego zrozumie.
PIT BIKE to niewielki motocykl wyścigowy, w klasie BMW CUP ściga się na motocyklach o pojemności 300 cm3. To już poważne motocykle.

Żeby się ścigać na motocyklach oprócz odwagi trzeba mieć przede wszystkim umiejętności. Dużo trenujesz?
Staram się dwa – trzy razy w tygodniu. Technikę szlifuję na torach kartingowych w Bydgoszczy, Toruniu. Odwiedzam również tor w Poznaniu, jedyny, na którym można poważnie się ścigać. Dochodzi do tego trening siłowy, kondycyjny. Ściganie wymaga znakomitej kondycji fizycznej.
U nas motocykle stają się coraz bardziej popularne, jednak samo ściganie to jeszcze przyjemność dla nielicznych.
Kiedy popatrzę sobie na to, jak wyścigi motocyklowe popularne są w Hiszpanii, to rzeczywiście dzieli nas przepaść. Dlatego jeśli się uczyć, to właśnie tam. W tym roku po raz kolejny odwiedziłem hiszpański tor. Byłem na tygodniowym obozie szkoleniowym w Cartagenie. Tam pod okiem trenerów zdobywałem kolejny poziom umiejętności.
Jak wygląda taki trening?
To często jazda na torze między pachołkami, które ustawione są w różnych konfiguracjach. Trenerzy pokazują, jak składać się w zakręt, kiedy mocniej docisnąć motocykl. Jeździ się szybciej i szybciej. Wieczorami przeprowadzają analizę każdego zawodnika, podpowiadają, korygują. Fantastyczna sprawa, bardzo mi się tam podobało.
Bez rodziców byłoby ciężko.
Bez rodziców nie byłoby niczego. Wiem, że mama przeżywa każdą moją kontuzję, mój upadek, ale też wiem, że strasznie mi kibicuje i rozumie moją pasję. A tata? Tata jest prawie zawsze ze mną, na treningach, na zawodach. Mamy przerobionego busa, w którym mamy mini warsztat, w którym śpimy, jemy, który jest na czas zawodów i treningów naszym domem. No i są jeszcze dziadkowie. Wspierają mnie, bardzo przeżywają moje starty.

Masz 18 lat. Gdzie czas na szkołę, przyjaciół, radość z bycia młodym.
Nie da się tego wszystkiego pogodzić. Motocykle i ściganie pochłonęły mnie bez reszty.
Wyścigi motocyklowe to jedna z najdroższych dyscyplin, jakie można sobie wyobrazić. Motocykl, osprzęt, tory, szkolenia, wyjazdy. To są ogromne sumy. Czytam, że szukasz sponsorów. Co możesz im dać w zamian?
Miejsce reklamowe na swoim kombinezonie i motocyklu. Mogę zaoferować swój profesjonalizm i to, że będę piął się coraz wyżej i wyżej. Będą mieli satysfakcję, że mięli w tym swój udział. Bardzo się cieszę, bo są pierwsze firmy, tu, ze Złotowa, które mi zaufały.
Będziesz informował naszych Czytelników o swoich sukcesach?
Tak, już postanowiłem, że muszę się pokazywać. Chciałbym, żeby w moim mieście mieszkańcy wiedzieli, jak mi idzie.
Marc Marquez jeździ z numerem 93. Twój numer to?
33.
Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Ci spełnienia celów.
Dziękuję.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Świetnie. Życzę powodzenia i wielu wielu sukcesów.
Świetnie. Życzę powodzenia i wielu wielu sukcesów.