Reklama

Adam Tomaszewski o byciu sołtysem, pracy radnego i przyszłości Międzybłocia

08/04/2019 17:50

Mówi o sobie Adam Tomaszewski, którego mieszkańcy nominowali do tytułu Sołtysa Ziemi Złotowskiej. Kiedy zamierza odejść z tej funkcji? Dlaczego został wiceprzewodniczącym rady? Jaka przyszłość czeka Międzybłocie?

Ma Pan twardy charakter. Często mówi Pan wprost, bez ogródek, jeżeli coś się Panu nie podoba. To ułatwia czy utrudnia sprawowanie funkcji sołtysa?
Według mnie ułatwia. Gramy w otwarte karty. Może ktoś się czasem obrazi, jednak finalnie dochodzimy zwykle do porozumienia, bo czy nie lepiej przedstawiać rzeczywistość realnie niż coś obiecywać, a później się z tych obietnic nie wywiązać? To też rodzi konflikty. Ja konfliktowy nie jestem, umiem natomiast wyrazić otwarcie swoje zdanie. Często mówię, że jestem „samotnym wilkiem”, przy czym działam w taki sposób, że, wyrażając swoją opinię, nie namawiam do niej innych, np. pozostałych radnych. Robię tak, bo gdyby się okazało, że nie miałem racji, to odpowiedzialność za to spada tylko na mnie. Nie narażam przez to innych na krytykę. Wracając do sołectwa, doskonale wiem, że sołtys sam nie zrobi nic. Musi mieć zaplecze w postaci sprawnej rady sołeckiej. U mnie należy do niej pięć pań, którym z tego miejsca bardzo dziękuję za ich pracę. Bez nich bym sobie nie poradził. Ważna jest też mobilizacja mieszkańców, na to także w Międzybłociu narzekać nie mogę.

Miał Pan wątpliwości podczas ostatnich wyborów sołtysa, czy ubiegać się o reelekcję?
Nie chciałem kandydować. Sołtysem jestem od 2010 roku i miałem poczucie, że dobrze by było, żeby mnie ktoś zastąpił. Poza tym łączenie funkcji sołtysa i radnego sprawia, że w samorządzie nasza miejscowość ma tylko jednego przedstawiciela, a nie dwóch. Finalnie mieszkańcy przekonali mnie, żebym został, że nie chcą nikogo innego. Stwierdziłem, że mogę na to przystać, pod warunkiem, że to będzie moja ostatnia, jako sołtysa, kadencja. Dobijam do wieku emerytalnego, czas więc trochę zwolnić, tym bardziej, że moją żonę nieco irytuje fakt, że mam jeszcze mniej czasu niż w momencie, gdy pracowałem, najpierw w wojsku, a później w służbie więziennej. Niedawno dowiedziałem się też, że rada sołecka i mieszkańcy sołectwa chcą mnie zgłosić do plebiscytu na Sołtysa Ziemi Złotowskiej, który organizuje miejscowa LGD „Krajna Złotowska”. To miłe z ich strony.

Reklama

Dlaczego nikt inny nie chciał być sołtysem?
Sołtys zmaga się dzisiaj z zupełnie innymi zadaniami niż 20 lat temu, kiedy do jego głównych obowiązków należało zbieranie podatków dla gminy. Wyzwaniem jest np. Fundusz Sołecki. Musi być on rozplanowany rozsądnie, zgodnie z jakąś przyjętą strategią, by te pieniądze zostały spożytkowane w sołectwie najlepiej jak można. Kiedy obejmowałem sołectwo w 2010 roku staliśmy u progu budowy świetlicy wiejskiej. Gdy powstała, zaczęło się kształtowanie terenu wokół niej. Ileż ja miałem wówczas pomysłów, z kortem tenisowym włącznie. Chłodna analiza pozwoliła jednak zweryfikować te zapędy. Spojrzałem na to jak na budżet domowy. Dziś nie widzę potrzeby budowy kortu, skoro te są w pobliskim Złotowie. Podobnie z siłownią zewnętrzną. Za to boisko do siatkówki czy piłki nożnej albo plac zabaw dla dzieciaków – jak najbardziej. Fundusz staramy się dzielić w taki sposób, by poprawiał on naszą infrastrukturę krok po kroku. Dla przykładu kierujemy go na opracowywanie dokumentacji technicznej czy rozbudowujemy oświetlenie przy głównych drogach. Jeżeli te doczekają się kiedyś asfaltu, na co liczę, tę część zadania będziemy już mieli gotową. Chodzi też o to, że ta nasza gotowość do danej inwestycji może przekonać radę, by zgodziła się skierować na nią pieniądze z budżetu gminy. Sołtys to więc dziś także dyplomata, strateg i księgowy.

I zarządca sali wiejskiej, która, tak jak w przypadku Miedzybłocia, jest oblegana.
Tu znów należy się ukłon w stronę pań z rady sołeckiej. Sam bym nie dał rady tego wszystkiego dopilnować. Faktycznie nasza sala cieszy się wzięciem, dlatego zarządzenie nią też musi być oparte na planie, na strategii. Tę opracowujemy sobie zawsze pod koniec roku. W naszym kalendarzu notujemy daty, które muszą być zarezerwowane, jeżeli chodzi o wykorzystanie sali na potrzeby sołectwa czy gminy. Wtedy zainteresowani od razu mogą sprawdzić, kiedy są wolne terminy. Pomoc rady jest też przydatna przy przekazywaniu i odbiorach sali, kiedy trzeba wynajmujących zapoznać z warunkami najmu, odpowiedzialnością za obiekt, kosztami czy też przeliczyć wyposażenie albo spisać liczniki. Mamy to dopilnowane.

Reklama

Działa Pan systemowo także jeżeli chodzi o kontakt z mieszkańcami. Mam na myśli rozsyłane przez Pana smsy, które informują mieszkańców sołectwa o wydarzeniach w nim.
Nasze sołectwo jest dość rozległe. Mamy co prawda trzy tablice ogłoszeniowe, jednak życie pokazało, że wywieszone tam informacje spotykają się z takim sobie zainteresowaniem. Postanowiłem więc zbudować bazę kontaktów mieszkańców sołectwa, by móc informować ich o tym, co się dzieje, bezpośrednio. To działa dużo lepiej. Część z kontaktów musiałem zdobyć sam, natomiast cieszy mnie, że nowi mieszkańcy zwracają się do mnie, by dopisać ich do tej bazy. Dzięki temu mamy wszystko dobrze zaplanowane. Na przykład na Dzień Kobiet rozesłałem około siedemdziesiąt sms–ów z zaproszeniem na spotkanie w sali wiejskiej. Swoją obecność potwierdziło około pięćdziesiąt pań, co sprawiło, że mogliśmy bardzo dokładnie zaplanować potrzeby i budżet tego wydarzenia. Innym razem, gdy kwestowaliśmy na rzecz pogorzelców z naszej miejscowości, też sprawdziło się to lepiej niż gdybym chodził od domu do domu i prosił o pomoc. Poinformowałem mieszkańców, że kwestujemy w świetlicy, w danych godzinach i jeżeli ktoś chce i może, to go tam zapraszamy. Odzew bardzo pozytywnie mnie zaskoczył.

Opowie Pan, jak w ostatnią Wigilię, spontanicznie, został Pan świętym Mikołajem?
Słowo „spontanicznie” bardzo tu pasuje (śmiech). To było faktycznie w Wigilię. Miałem w domu nasz sołecki strój Mikołaja, po mikołajkach dla najmłodszych mieszkańców wsi w naszej świetlicy. Chodziło o to, żeby można go było przeprać, sprawdzić, czy gdzieś czegoś nie trzeba zacerować. Ponieważ tak się złożyło, że w ostanie Święta Bożego Narodzenia byliśmy z żoną sami, bo dzieci musiały zostać za granicą, wpadłem na pomysł, że może się przebiorę za świętego i „obkolędujemy” najbliższych sąsiadów. Jakież było ich zdziwienie, gdy w tym stroju zapukałem do ich drzwi. Niektórzy nawet stwierdzili, że życzą sobie takiej wizyty także za rok. Nie wykluczam tego.

Reklama

Został Pan nie tylko Mikołajem, ale jeżeli chodzi o pracę w radzie Gminy – jej drugim wiceprzewodniczącym. Zależało Panu na tej funkcji?
To moja druga kadencja w radzie, choć nieformalnie trzecia. Pierwszą zaliczyłem jako sołtys, biorąc udział w 80% wszystkich sesji. Fakt, zależało mi na sprawdzeniu swojego poparcia w radzie, stąd taki pomysł. Okazało się, że nie jest źle, bo zostałem wiceprzewodniczącym rady. Nie mam parcia na władzę. Jeżeli chodzi o sołtysowanie, to jeżeli ktoś zadeklaruje, że zrobi to lepiej ode mnie, chętnie przekażę mu tę funkcję. Nie jest też prawdą, że miałem aspiracje, by być wójtem, bo i taką plotkę słyszałem.

To będzie miało przełożenie na Międzybłocie, na jego przyszłość?
Wielu już to mówiło, ja też powtórzę: w radzie pracujemy na rzecz nie tylko jednej miejscowości, którą reprezentujemy, ale całej gminy. Wiadomo, że serce ciągnie do Międzybłocia i chce się tu coś zrobić. Jeżeli chodzi o infrastrukturę, to u nas potrzeba przede wszystkim lepszych dróg i to żadna tajemnica, podobnie jak koszty, które się za tym kryją – kilka milinów złotych, jeżeli mówimy o całości. To nie stanie się więc od razu, raczej etapami. Priorytetem jest też uporządkowanie numeracji. Jest ona dość chaotyczna. Ten problem rozwiązałoby powstanie ulic. Sołectwo się nam rozrasta. Prowadzę sobie własne statystyki. Od 2000 do 2018 roku urodziło się tu 94 dzieci. W 2010 roku, czyli gdy obejmowałem sołectwo, liczyło 181 mieszkańców, na koniec 2018 roku było ich już 357. Przez te osiem lat wybudowano około czterdzieści nowych domów.

Reklama

Będzie taki moment, gdy Złotów Was wchłonie w swoje granice?
Nie sądzę, a na pewno nie stanie się to szybko. To teren wiejski i zdecydowana większość osób o tym wie i wybrała go celowo, więc będą tego bronić. Trzeba się tu liczyć czasem ze specyficznym zapachem, gdy wywożony jest obornik, hałasem kombajnów w żniwa czy tym, że drogę przebiegnie krowa. Mnie to pasuje i sądzę, że wielu z naszych mieszkańców także. W końcu Międzybłocie to Międzybłocie, a nie Złotów.

Rozmawiał Sz. Chwaliszewski

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2019-04-08 19:37:19

    Sołtys pierwsza klasa

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2019-04-08 21:15:51

    Wspaniały człowiek, pełen poświęcenia dla mieszkańców. Dzięki Niemu od pierwszej chwili przeprowadzki poczuliśmy się jak u siebie. Panie Adamie życzymy dużo sukcesów! Dla nas jest Pan Sołtysem Roku.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2019-04-08 21:25:48

    Super sołtys, super człowiek. Wysoko zawiesił poprzeczkę. Jego następcy będzie bardzo trudno mu dorównać.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości